wtorek, 28 maja 2019

Urządzenie domowego biura, czyli na jaki fotel się zdecydować? Moi faworyci.

Urządzenie domowego biura, czyli na jaki fotel się zdecydować? Moi faworyci.
Haj kochani! Dziś nieco odpoczniemy od kosmetyków i pójdziemy w stronę rzeczy, które nas otaczają. Jak już wiecie na chwile obecną mieszkam wraz z chłopakiem, jego młodszym bratem i teściową. Ze względu no to, iż metraż który zamieszkujemy jest niewielki nasze możliwości jeżeli chodzi o jego zagospodarowanie są ograniczone. Pokój, w którym mieszkam z chłopakiem jest jednocześnie naszą sypialnią i salonem. Nie mówiąc o tym, że to pokój przejściowy, który stanowi swoisty korytarz między kuchnią i resztą domu.
W niedalekiej przyszłości myślimy o wyprowadzce na swoje. Chciałoby się mieć własne gniazdko. Najważniejsze, że będziemy tam mieli więcej miejsca i swobody. A co za tym idzie, większe pole do popisu jeżeli chodzi o jego urządzenie. Liczymy się z tym, że po zakupie prawdopodobnie będzie nas czekał remont. Całkowity bądź częściowy z pewnością wymaga większego wysiłku i czasu. Dlatego też wybiegając nieco w przyszłość planujemy jak urządzimy przestrzeń, gdy już będzie ona wyremontowana. 
Jednym z marzeń jest miejsce (najlepiej osobny pokoik) w którym będzie można urządzić kącik do pracy - biuro. Będzie to strefa w której musi się znaleźć biurko, komputer i wygodne miejsce do siedzenia podczas pracy. Pierwsze dwa punkty mamy spełnione, bo komputer wymieniliśmy całkiem niedawno, biurko też jest. Pozostaje ostatni punkt - fotele biurowe. Jaki wybrać? Na co zwrócić uwagę? Jakie są koszta takiego zakupu?
Podczas poszukiwań znaleźliśmy 3 fotele, które najbardziej nam się spodobały. Wybór jest trudny, ponieważ każdy ma to coś i gdy już przyjdzie czas na podjęcie decyzji będziemy musieli mocno się zastanowić na który się ostatecznie zdecydować.

Fotel biurowy Parma
Najważniejsza jest tutaj lekkość formy i wygoda. Materiał do siedzenia jest zawieszony między metalowymi profilami. Jest to fotel obrotowy co bardzo nam odpowiada, gdyż ułatwia możliwość przemieszczania się. Elementy z chromowanej stali nadają mu elegancji. Jestem wzrokowcem, więc podoba mi się, że jest klasyczny, ale też stylowy. Kolor biały, chociaż nie jest zbyt praktycznym rozwiązaniem z pewnością rozjaśni pomieszczenie z komputerem i biurkiem w nieco ciemniejszych odcieniach. Wiem, że istnieje możliwość złożenia zamówienia w kolorze czarnym. Jego cena to ok. 1700 zł.


Fotel Korsyka
Jest to zdecydowany faworyt mojego chłopaka. Lubuje się on w różnego rodzaju programach i grach komputerowych, więc potrafi spędzić wiele godzin przy biurku. Dla niego liczy się przede wszystkim wygoda. Jest to ergonomiczny fotel wyposażony w wiele innowacyjnych rozwiązań. Mamy tutaj wyraźnie wyprofilowane oparcie, które dostosowuje się do naszych pleców. Dodatkową opcją jest możliwość blokady podczas wybranej pozycji wychylenia. Tutaj także mamy opcje obrotową. Nie jest to klasyczny model fotela, lecz jego funkcje nas przekonują. Obecnie trwa promocja i można go zakupić za ok. 600 zł takiej, czyli w granicach 1400 zł.


Fotel Fan biurowy
Jest to opcja designerska. Kojarzy mi się z fotelami, które można spotkać przede wszystkim w biurach, salach konferencyjnych, ale także w domowych gabinetach. Tutaj możemy poszaleć i zamówić model w konkretnej kolorystyce pasującej do naszego pomieszczenia. Istnieje możliwość wyboru nici i rodzaju faktury tkaniny z której powstanie wyprodukowany. Oryginalny kształt samego fotela jak i jego podstawy z pewnością zda egzamin w każdym wnętrzu. Jest to najtańsza opcja wśród naszych faworytów. Kosztuje ok. 1100 zł.

Przedstawione modele a także wiele innych mebli do urządzenia pomieszczeń możecie znaleźć na stronie malodesign.pl

Czy któryś model przypadł Wam do gustu? Czybyście mieli podjąć decyzje o zakupie to na który fotel stawiacie?

sobota, 25 maja 2019

Maseczka w płachcie, perfumy, szminka - czyli nowości i hity od Avon!

Maseczka w płachcie, perfumy, szminka - czyli nowości i hity od Avon!
Kosmetyki Avon nieraz gościły u mnie na blogu. Wspominałam przy tym iż z firmą znam się od dawna i już jako nastolatka lubiłam składać zamówienia u znajomej konsultantki. Obecnie nie musimy szukać dystrybutora. Wystarczy poświęcić kilka minut by wejść na stronę  https://avon-konto.pl/  by się zarejestrować jako konsultantka bądź klient indywidualny. To nic nie kosztuje, a zyskać możemy wiele. Bezpośredni dostęp do nowości kosmetycznych, możliwość złożenia zamówienia bezpośrednio, a także zarobieniu przy okazji zarejestrowania się jako konsultantka. 

Czasy się zmieniają, asortyment się poszerza, ale są też produkty, które można spotkać w katalogach od lat. O kilku z nich dzisiaj Wam nieco opowiem. Pojawią się też nowości, więc jeżeli jesteście zainteresowani zapraszam do przeczytania całego posta.

Zacznę od nowości, chociaż właściwie seria z której dany produkt pochodzi jest mi znana od lat. Planet Spa Heavenly Hydration, czyli nawilżająca maska w płacie. Odkąd tego typu maseczki zaczęły się pojawiać na rynku kosmetycznym Avon podążył za trendem wprowadzając je także do swojej oferty. 
Od lat jestem wierna maseczkom w tubie i te z Planet Spa goszczą u mnie regularnie. Jeżeli chodzi o płachtę to jest to miła odmiana i nowość podana klientowi w innej formie.

Jest to maseczka jednorazowego użytku w formie płachty. Tkanina jest dość dobrze nasączona. Materiał z którego jest wykonana należy do tych mocniejszych. Nie musimy się obawiać, że nam się porwie przy nakładaniu. Nakładamy nasza płachtę na twarz i relaksujemy się. Po  ściągnięciu maski nadmiar produktu wklepujemy w skórę twarzy i dekoltu. Skóra jest nawilżona i odprężona. Idealna opcja na domowe spa. Cena takiej maseczki to ok. 10 zł. za sztukę.


Jeżeli chodzi o zapachy to oferta Avon jest naprawdę pokaźna. Mamy szerokie możliwości wybierając flakonik dla siebie, czy partnera. Jakieś parę miesięcy temu recenzowałam Wam nowość z której byłam bardzo zadowolona (jeżeli ktoś jest zainteresowany wystarczy cofnąć się wstecz na blogu), a dziś przedstawie zapach wręcz kultowy. Mowa o Far Away. Należy do kategorii kwiatowo-orientalnych. 

Nuta głowy: brzoskwinia, karo  karoundé, kokos, pomarańcza, ylang-ylang
Nuta serca: fiołek, frezja, gardenia, jaśmin, osmanthus, róża
Nuta podstawy: bursztyn, drzewo sandałowe, piżmo, wanilia

Zapach ten bez wątpienia najlepiej sprawdzi się u kobiet dojrzałych i pewnych siebie. Dla młodzieży wydaje mi się być zbyt ciężki. Dlatego też mój flakonik 30 ml. i perfumetka powędrują do teściowej z okazji Dnia Mamy. Ona uwielbia wyraźnie zaznaczające się zapachy kwiatowy z nutką orientalną. Najbardziej wyczuwalny jest tu aromat słodyczy za sprawą kokosa i pomarańczy w składzie. Tą mieszankę owocowo-kwiatową przełamują nuty leśne. Parfumetka o tym samym zapachu idealnie nada się w torebkę lub na dłuższa podróż. Zajmuje mało miejsca, a ulubiony zapach może nam towarzyszyć wszędzie. Koszt 30 ml. buteleczki to ok. 30 zł. Istnieje możliwość zakupu także flakonika o pojemności 50 ml. Za perfumetkę podczas promocji natomiast zapłacimy ok. 10 zł.


Była pielęgnacja, był zapach to czas na kolorówkę. Uwielbiam kredki do oczu i mam ich w swojej kolekcji naprawdę sporo. Od zawsze lubiłam podkreślać oko malując linię wodną. Natomiast jeżeli chodzi o usta wolałam raczej neutralne błyszczyki. Pomadki ochronne zużywałam zawsze nagminnie, a w szminki nigdy nie inwestowałam. 
Im jednak jestem starsza, tym bardziej zaczęłam przykładać uwagę do mojego makijażu. Powoli przekonuje się do tego, że makijaż bez podkreślenia ust jest tak jakby niepełny.


Szminka True Color w odcieniu Pure Pink należy do serii matów. możemy wybrać spośród 18 odcieni ten dla nas właściwy. Ja najbardziej gustuje w różach i nudziakach, więc ten odcień pięknie te 2 sfery kolorów sobą utożsamia.


Pięknie się prezentuje na ustach. Co prawda ja niezbyt lubię typowy mat na ustach, dlatego też najpierw używam szminki ochronnej a dopiero potem nakładam kolor. Dzięki temu trikowi moje usta zyskują aksamitne wykończenie i piękny odcień. Zjada się równomiernie, więc warto mieć ja przy sobie na wypadek chęci poprawienia naszego makijażu. Kosztuje nieco ponad 20 zł. i uważam, że jest warta swojej ceny.

To już wszystkie produkty, o których chciałam Wam opowiedzieć tym razem. Z pewnością nie jest to ostatni post z kosmetykami od Avon w roli głównej.

Macie jakiś ulubieńców od Avon? A może są produkty, które się u Was nie sprawdziły?


środa, 22 maja 2019

Adam Molenda "Wietrzny Wojownik". Recenzja.

Adam Molenda "Wietrzny Wojownik". Recenzja.
Przez jakiś czas miałam blokadę czytelniczą i nie umiałam sięgnąć po żadną lekturę. Każdy czasami tak ma. Warto wtedy na chwilę odpuścić, by móc ze zdwojoną silą poznawać kolejne perełki. Stało się tak i tym razem. Przychodzę do Was z kolejną pozycją, którą po przerwie pochłonęłam bardzo szybko. "Wietrzny wojownik" Wydawnictwa Akronim jest powieścią liczącą nieco ponad 170 str. Napisana jest prostym, lecz przemyślanym językiem. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie.


Cała sceneria rozgrywa się na obozie dla dzieci i młodzieży. Główni bohaterowie trenują żeglarstwo i szykują się do mających się odbyć za niedługo zawodów regatowych. Robert Grabowski jest bardzo uzdolnionym chłopakiem i to właśnie na jego zwycięstwo stawia Hiszpan - trener drużyny. Zdecydowane faworyzowanie chłopaka odbija się na jego stosunkach z chłopakami z ekipy. Nawet jego najbliższy przyjaciel Niedźwiadek z którym pływał od lat odsuwa się od niego. Stało się to po tym jak trener zdecydował o zmianę załogi łodzi by zwiększyć szanse Roberta na zwycięstwo. Czy  dążenie trenera do zwycięstwa pomimo wszystko doprowadzi Roberta do sukcesu?


W książce akcja kręci się wokół Roberta i jego przyjaciół. Wyżej wspomniany Niedźwiadek (Marek), z którym chłopak żeglował na "Lotnej" przez wiele lat. Wspierali się i mieli dobry kontakt, aż do chwili, gdy trener zamienił go na Spałę, kierując się dobrem zawodów.

Zosia, dziewczyna Marka. Wesoła i zadziorna. Lubi się droczyć z chłopakiem i śmiać się na głos. Zależy jej na nim, więc gdy wychodzi sprawa z wymianą załogi "Lotnej" staje w obronie chłopaka. Ma żal do Roberta i przez to kłóci się także ze swoją przyjaciółką Magdą.

Magda z Robertem bardzo się lubią. Jednak ze względu na sytuacje z Niedźwiadkiem i wiele niedomówień między nimi ich kontakt się psuje, aż w końcu idą każde w swoją stronę. Na szczęście na końcu książki odnajdują w sobie na tyle odwagi, żeby wznowić kontakt i nie zmarnować szansy na uczucie, które połączyło ich na obozie.


Autor bardzo umiejętnie skonstruował postacie. Pomimo młodego wieku są oni dość dojrzali i mądrzy. Oczywiście nie są idealni i tak jak każdy w ich wieku popełniają błędy. Muszą wybierać pomiędzy przyjaźnią i chęcią zwycięstwa. Uczuciami, niedoświadczeniem życiowym i emocjonalnym. W tekście znajdziemy także słownictwo odpowiadające tematyce żeglarskiej, więc jest to świetna okazja by poznać coś nowego i  nauczyć się fachowej terminologii.


Powieść Adama Molendy wciąga, pozwala powrócić do młodzieńczych lat, a także daje możliwość poznania żeglarstwa ze strony prawdziwych pasjonatów tego sportu. Polecam! Posiadam jeszcze jedną książkę tego autora i niedługo podzielę się z Wami moją opinią na jej temat. Myślę, że tak jak w przypadku "Wietrznego wojownika" będę mile zaskoczona. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Akronim.

W przerwach od czytania lubię serfować po internecie i szukać różnych rzeczy. Z racji tego, iż ostatnio zepsuła nam się lodówka najczęściej oglądanymi przeze mnie stronami są te, na których można znaleźć tego rodzaju sprzęt. Szukając elementów wyposażenia kuchni natrafiłam na ofertę urządzenia, którym jest zmywarka gastronomiczna. Przykuły moją uwagę wysokiej jakości maszyny do mycia i wyparzania szkła i porcelany. Co prawda użytkowane są w lokalach gastronomicznych i w domu rodzinnym raczej nie mamy takich potrzeb jeżeli chodzi o zmywanie naczyń. Jednak gdyby ktoś z Was wiązał swoją przyszłość z gastronomią to tego typu sprzęt w kuchni to podstawa.

środa, 8 maja 2019

Reveal Youth - pierwszy spersonalizowany program do pielęgnacji skóry od AA. Zatrzymaj młodość na dłużej.

Reveal Youth - pierwszy spersonalizowany program do pielęgnacji skóry od AA. Zatrzymaj młodość na dłużej.
Hej! Dziś przychodzę do Was z kolejnymi nowościami. Mowa o 5 produktach z linii Reveal Youth od AA. Od ponad miesiąca testuje 3 produkty z tej serii i przyszedł czas aby podzielić się z Wami moją opinią.
                           

Spersonalizowany program pielęgnacyjny stworzony został aby walczyć z oznakami starzenia zanim takowe zdążą się pojawić. Dzięki połączeniu kremu z wybraną kuracją skóra wygląda promiennie i młodo. 

Zaczniemy więc od podstawy, czyli AA Reveal Youth krem antyoksydacyjny na dzień. To właśnie on jest początkiem naszej pielęgnacji. Produkt otrzymujemy w kartoniku na którym zamieszczone są podstawowe informacje: skład, działanie i sposób użytkowania. Jest on klasyczny, utrzymany w odcieniu pastelowego różu. Na jego tle wyróżnia się charakterystyczne srebrne tłoczenie.


Krem jest zamknięty w szklanym słoiczku o pojemności 50 ml. Etykieta w kolorze różu i srebrna nakrętka nawiązują do tonacji pudełka. Sam produkt jest bardzo lekki, wręcz lejący się dlatego też warto uważać, gdy odkręcamy wieczko. Jeżeli słoik będzie pochylony istnieje możliwość iż zawartość nam po prostu "ucieknie". Krem wzbogacony jest filtrem SPF 20, a także aktywnymi składnikami, dzięki którym uzyskamy pożądany efekt.
  • Witaminy E+C oraz koenzym Q10 chronią skórę przed szkodliwym działaniem czynników przyspieszających jej starzenie.
  • SkinIQ complex służy wyrównaniu kolorytu. Odnawia i wygładza cerę. Zapobiega powstawaniu przebarwień.
  • Olej ryżowy, bogaty w antyoksydanty i tłuszczowe kwasy odżywcze, pobudza skórę do regeneracji.


Kremu używam codziennie rano. Dzięki lekkiej formule bardzo łatwo rozprowadza się on po twarzy, szyi i dekolcie. Jeżeli chodzi o zapach, to przypomina mi trochę świeży ogórek. Jest delikatny, więc raczej nie podrażni wyczulonych nosków. Wchłania się w kilka sekund, więc nie mamy poczucia tłustego filmu. Wygładza i nawilża skórę nie przeciążając jej. Producent zaleca dla lepszych efektów dodanie do kremu kilku kropel wybranej kuracji. Ja jednak stosowałam je osobno. Wolę pielęgnację krok po kroku i nie szczególnie przypadam za mieszaniem. 
Koszt ok. 45 zł.

Warto wspomnieć o tym, że całą serie można stosować na 3 sposoby
1. W kolejności, czyli kuracje, a następnie krem. (Ja aplikowałam najpierw krem, a potem kuracje).
2. Miksuj, czyli kilka kropel kuracji mieszamy z kremem i wtedy nakładamy na skórę.
3. Aktywna skuteczność, czyli 30 dniowe stosowanie samej kuracji.

Po aplikacji kremu czas na kolejny produkt. Wybrałam AA Reveal Youth kuracja łagodząca zaczerwienienia


Produkt otrzymujemy w kartoniku w odcieniu brzoskwiniowym. Wszystkie potrzebne informacje są zawarte na pudełku. Sama kuracja mieści się w szklanej buteleczce o pojemności 15 ml. Konsystencja rzadka, więc producent stworzył pipetę za pomocą której możemy aplikować produkt bezpośrednio na skórę. Z początku nie za specjalnie się  z nią polubiłam, gdyż się zacinała, a ja musiałam sięgać do buteleczki po kilka razy aby nabrać wystarczającą ilość produktu. Wszystko jest jednak kwestią wprawy i obecnie już za pierwszym razem udaje mi się pobrać tyle produktu ile potrzebuje na jedną aplikacje.

  • Ekstrakt z czerwonych mikroalg zmniejsza zaczerwienienia i pobudza skórę do regeneracji.
  • Witamina E chroni przed szkodliwymi czynnikami, które powodują zaczerwienienia skóry.
  • Olej z wiesiołka i pachnotki, koi minimalizując uczucie swędzenia i pieczenia.

Dzięki tym aktywnym składnikom produkt idealnie nadaje się dla skóry wrażliwej. Ja co prawda posiadam mieszaną, ale od jakiegoś czasu mam problem z powstającymi zaczerwienieniami. Kuracja łagodzi stany zapalne i dobrze nawilża cerę. Poprawia jej koloryt dzięki czemu wygląda na wygładzoną i wypoczętą. Wchłania się po kilku minutach. Nie zostawia filmu. Pachnie bardzo delikatnie.
Koszt ok. 46 zł.

Wieczorem czas na demakijaż. Po umyciu twarzy sięgam po tonik. Następnie używam kremu na noc. I nadchodzi czas na kolejny produkt. Sięgam po AA Reveal Youth kuracja wypełniająca zmarszczki


Tym razem kolorem przewodnim jest błękit. Tak jak w przypadku poprzednika pojemność to 15 ml. Aplikujemy za pomocą pipety. Jedna w zupełności wystarcza na pokrycie całej twarzy. Wchłania się po kilku minutach. Zapach mi bardzo przypomina krem. Także jest raczej świeży i delikatny. 
Koszt ok. 46 zł.

  • Pro_RA complex stymuluje syntezę kolagenu i elastyny, które odpowiadają za gładkość i jędrność naszej skóry.
  • Ekstrakt z algi  śnieżnej dzięki swoim niezwykłym właściwościom, chroni skórę przed procesami starzenia.
  • Kompleks dotleniający poprzez uwolnienie cząsteczek O2 pobudza metabolizm, dotlenia i dodaje skórze energii.


Zbliżam się powoli do 30-stki, więc coraz częściej staram się wybierać pielęgnacje, która choć trochę pomoże mi zatrzymać czas i opóźnić proces starzenia. Dlatego cieszę się, że dzięki Michałowi (Twoje Źródło Urody) miałam możliwość poznać ten spersonalizowany program.

Co zauważyłam po ponad miesięcznym okresie stosowania? Skóra zrobiła się gładsza, a w dotyku bardziej miękka. Zniknęły zaczerwienienia z którymi się borykałam od jakiego czasu.  Co do efektu przeciwzmarszczkowego to ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Myślę, że jest to zbyt krótki czas aby stwierdzić zdecydowaną poprawę. Zresztą nie mam tych zmarszczek aż tyle. Z pewnością skóra jest bardziej elastyczna, więc i proces powstawania nowych jest nieco opóźniony. Żałuje, że nie został stworzony także krem na noc, by uzupełnić kuracje. Zarówno krem jak i kuracje są bardzo wydajne, więc z pewnością starczą mi jeszcze na co najmniej miesiąc. Warto inwestować w młodość. Ona zbyt szybko mija, jednak dzięki specjalnie dobranej pielęgnacji możemy ten czas odrobinę zatrzymać i czuć się dłużej młodo i świeżo.

Znacie serie Reveal Youth? Jak się u Was sprawdziły te produkty?
Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger