piątek, 13 września 2019

Łapiąc chwile ulotne jak..."Taniec z motylami" Anna Wysocka-Kalkowska. Recenzja.

Łapiąc chwile ulotne jak..."Taniec z motylami" Anna Wysocka-Kalkowska. Recenzja.
Dawno mnie tu nie było, a wszystko za sprawą kilku wydarzeń w moim życiu prywatnym z którymi musiałam się w ostatnim czasie uporać. Nie zawsze wszystko  toczy się tak, jakby nam by się chciało. Jednak nie ważne ile razy upadamy, ważne, ile się podnosimy. 

Dziś mam dla Was recenzje bardzo ciekawej książki "Taniec z motylami" której autorką jest Anna Wysocka-Kalkowska.



Czytając pierwsze strony książki poznajemy 38-letnią Zuzannę Starską. Żyje sobie w Polsce, w Toruniu, mieszka w uroczej kawalerce na Starym Mieście malując portrety. Przez długi czas mieszkała w Czechach, a dokładnie w Pradze. Jej ciotka, Rose Lattern, popularna wówczas aktorka (która zresztą zdobyła nawet Oscara), zaopiekowała się nią, kiedy jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Ze względu na prężną sytuację zawodową mimo wszystko starała się jej poświęcić jak najwięcej czasu i wspierać w każdej chwili. Zuza, mając 17 lat właśnie w Pradze zakochuje się nieszczęśliwie w pewnym Jakubie. Niecały rok później uznał on, że spotykali się zbyt szybko i odszedł. Zuza poczuła ogromny żal. Pustkę, którą nikt inny nie jest w stanie wypełnić.
„ Z czasem pojęłam, że była to jednostronna miłość, że byłam jedynie zabawką w jego dłoniach, lalką, stojącą na pozytywce… przekręcił kluczyk, a ona tańczyła, ale melodia nie była dla niego na tyle cenna, by ją zatrzymać”.


Nie żałowała wspólnie spędzonych chwil, jednak tak bardzo ją to zabolało, że powróciła do Polski… I malowała te portrety nie do końca będąc pewną, czy to właściwy tor. 

„Ja kocham malować. Tyle, że gdzieś w głębi serca wiem, że mogłabym mieć więcej, mogłabym chcieć bardziej i mogłabym żyć piękniej, intensywniej, może nawet bardziej prawdziwie …”.
Jakub… Jakub… Niczego poza nim właściwie nie widziała. Latami żyła przeszłością, rozmyślała, wspominała nie dopuszczając do siebie żadnych marzeń. Dlatego uciekła z Pragi z powrotem do Polski paląc za sobą wszystkie mosty prócz wspomnień. A to one zawładnęły nad jej życiem i nie dawały jej spokoju. W tym wszystkim trwał jednak z nią Grzegorz, jej najlepszy przyjaciel, który zawsze służył jej „ramieniem”. Jest dowcipny, przystojny, ale to by było na tyle. Zuza postrzegała w nim tylko przyjaciela.
„Jak nikt inny potrafi mnie rozśmieszyć”.
„Taki brat z wyboru”.


Pewnego dnia, jak zresztą co roku w sierpniu, pojawia się znowu pewna kobieta, siada naprzeciwko Zuzy oczekując na szkic jej twarzy. Praca jakoś nie szła, więc obie umówiły się na kawę do pobliskiej, klimatycznej knajpki. W trakcie rozmowy Zuzanna dowiedziała się, że na imię ma Miriam. Zawodowo zajmowała się tańcem, dla którego była w stanie poświęcić cały swój czas i zaangażowanie. Teraz, jako że ma 65 lat swoją pasję musiała odłożyć na bok. Zaczęła tłumaczyć Zuzie, aby nie marnowała życia tak, jak zrobiła to ona.
"Twój kolega jazzman zakocha się w końcu albo rozpije się zmęczony takim stylem życia, a ty zostaniesz samotna i nieszczęśliwa. Nie będzie mowy o tańcu z motylami, zostanie szara rzeczywistość i smutek".
Dzięki temu, z pozytywnym nastawieniem, Starska postanowiła udać się do Pragi w odwiedziny do swojej cioci Rose. Obie zaczęły wspominać lata wstecz, kiedy to Zuza m.in. zakochała się w Jakubie. Okazało się, że 2 lata temu się rozwiódł, a obecnie jest prawnikiem. Niestety ciotka nagle traci przytomność i umiera. W testamencie przekazuje swojej siostrzenicy dom i szkołę, którą założyła. Dodatkowo uwzględniła w nim również Grzegorza, który w dalszym ciągu będzie towarzyszyć dziewczynie i ją wspierać.


Malarka zostaje oczywiście w Pradze, nabiera znacznie szybszego tempa i wreszcie zaczyna się coś dziać. Musi ona nie tylko przejąć obowiązek związany z prowadzeniem szkoły jako pani dyrektor, ale zdobyć zaufanie wszystkich pracujących tam ludzi (co nie jest proste, kiedy ktoś rzuca kłody pod nogi) oraz dokończyć scenariusz do spektaklu, który zaczęła przygotowywać jej ciotka. Wyzwanie jest spore, ale wszystko powoli, kroczek po kroczku zaczyna sobie organizować. Zatrudnia Miriam, sprowadza z Polski do siebie Grzegorza z Panią Teresą, jej 85-letnią sąsiadką. Wszystko idzie w dobrą stronę, dopóki księgowa jej nie przekazuje złych wieści, iż finansowo znacznie przekroczyła już budżet. W międzyczasie dowiaduje się także, że jej ciocia skrywa jedną, bardzo ważną tajemnicę, która może ważyć na losach nie tylko malarki, ale jeszcze jednej osoby: Pola Astona. Mężczyzny, który jako 25-latek wdał się w romans z wówczas 40-letnią Rose. Powoli zaczyna także zupełnie inaczej patrzeć na Grzesia, dzięki czemu wspomnienia dotyczące Jakuba zaczynają iść na dalszy plan. Już nie jest „chuliganem” i błaznem”. Jest mężczyzną godnym uwagi.
"Nagle całkiem nieoczekiwanie zobaczyłam w Grzegorzu mężczyznę. Nic tego nie zapowiadało, nie dostałam żadnego ostrzeżenia, zwyczajnie w jednej chwili miałam ochotę dotknąć go inaczej niż zwykle."


Aż mnie korci, aby napisać, jak to wszystko się potoczyło / zakończyło i kto to jest Pol, który jak się później okazuje, ma bardzo ważne znaczenie w całej tej poplątanej historii. Będzie troszkę o Afryce, która niegdyś była marzeniem zarówno Rose, jak i Zuzanny, a z którą duży związek ma tajemniczy Pol. To właśnie tam wyruszy główna bohaterka wraz z Panią Tereską, aby kogoś poznać i wyjaśnić tajemnicę, z którą przez lata żyła Pani Letten.
Dawno temu nie czytałam tego typu pozycji, tak lekkiej, przyjemnej, która zawiera tak ogromną przeplatankę uczuć: od tych smutnych, dobijających, po szczęśliwe, pełne radości i nadziei. Aczkolwiek splot wszystkich zdarzeń w ciągu tak krótkiego czasu (około 3 miesiące) może być nie do uwierzenia. Pamiętajmy jednak, że to książka. Książka, która po części dotyczy każdego z nas. Pokazuje, jak mała, zdezorientowana szara myszka zmienia się w odważną Panią dyrektor, pełną energii i zapału do działania. Mówi o marzeniach, które mimo sprzecznych sytuacji warto realizować, mówi o tajemnicach, które zawsze będą nam towarzyszyć w życiu…
,,Tajemnica w rodzinie jest zatrutym owocem. Nawet wtedy, kiedy decydujemy się na życie w kłamstwie, żeby nie zranić najbliższej osoby, trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że zatruwamy własne serca. Trzeba też zdać sobie sprawę, że już zawsze będziemy okłamywać osobę, którą najpewniej kochamy najbardziej na świecie."
Mówi również o miłości: tej nieszczęśliwej, odrzuconej, która mimo, że boli, nie znaczy, że jest ostatnią. Czasem może za bardzo skupiamy się na jednej sprawie nie zważywszy na to, ile piękna otacza nas wokół.. Wystarczy chcieć i się co nieco rozejrzeć.


Dajcie się ponieść w tańcu, a być może zmienicie punkt widzenia na dany problem, ponieważ z każdej sytuacji jest wyjście. Przy wsparciu przyjaciół nie ma co stać w miejscu i żyć wspomnieniami z przeszłości, a wręcz działać i realizować się dalej. Wszystko przyjdzie po kolei. Taki już nasz los.
Wydawnictwu Psychoskok dziękuję za możliwość otrzymania egzemplarza książki, zaś autorce, Pani Annie za świetną historię, której przekaz można odnieść do życia każdego z nas.

niedziela, 25 sierpnia 2019

Pastylki Tantum Natura - naturalne wspomaganie prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego.

Pastylki Tantum Natura - naturalne wspomaganie prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego.
Każda pora roku ma swoje tzw. kaprysy. Z roku na rok klimat drastycznie się zmienia i doświadczamy wszelkiego rodzaju kataklizmów pogodowych. Niestety ma to negatywny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. Skoki ciśnienia i temperatur mają swój niekorzystny wpływ na nasz organizm. Wystarczy, że ubierzemy się zbyt lekko na panującą pogodę, przemokniemy, przewieje nas lub po prostu przesadzimy z czymś zimnym (lody, czy chociażby zwykła zimna woda), a stan zapalny jest gwarantowany. A co za tym idzie jego pierwszy objaw - chrypka.


Tantum Natura przychodzi nam z pomocą. Są to pastylki wspomagające prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego. Do wyboru mamy:

  • Tantum Natura o smaku pomarańczowo-miodowym
  • Tantum Natura o smaku cytrynowo-miodowym


Pastylki zawierają aktywne składniki takie jak:

  • Witamina C przede wszystkim jest skuteczną bronią w walce z infekcjami. Odpowiednia suplementacja witaminy C pomaga wzmacniać naszą odporność. Ma pozytywny wpływ na skórę, zęby i kości. Działa także na prawidłowy metabolizm.
  • Cynk reguluje pracę układu krążenia. Jako pierwiastek korzystnie działa na układ immunologiczny. Łagodzi objawy wielu chorób i wspomaga naszą odporność.
  • Miód jest najlepszym domowym "antybiotykiem". Działa przeciwzapalnie, przeciwalergicznie i wykrztuśnie. Pomaga szybciej dojść do siebie i wzmocnić odporność organizmu.
  • Propolis (kit pszczeli) w medycynie stosowany od lat jako środek bakteriobójczy, przeciwwirusowy i przeciwgrzybiczy.

Zaleca się spożywać  od 3 do 5 pastylek w ciągu dnia jeżeli mamy objawy takie jak drapanie w gardle, ból lub chrypka. O ile nie przekroczymy wskazanej dawki pastylki są bezpieczne dla dorosłych i dzieci od 4 lat.


Jedno opakowanie zawiera 15 żelowych bezglutenowych pastylek. Gdy dopadło mnie przeziębienie spożywałam ok. 3-4 dziennie. Taka dawka przez okres ok. 2 dni w zupełności wystarczyła aby pozbyć się bólu gardła i tzw. chrypki. Najbardziej do gustu mi przypadł smak pomarańczowo-miodowy. Ciekawostką jest to, że jeszcze jakiś czas temu kompletnie nie przepadałam za miodem. Odkąd jednak zauważyłam, że nawet zwykła herbata z tym specyfikiem potrafi pomóc w zwalczeniu infekcji i choroby z przyjemnością spożywam go w czystej postaci, a także we wszelkiego rodzaju suplementach.


Pamiętajmy o tym, że leki i suplementy powinny być przechowywane z dala od małych dzieci. Produkt może być stosowany jako dodatek do zróżnicowanej diety, lecz nie jako jej zamiennik. Warto wspierać swój organizm i się w niego "wsłuchiwać". Korzystajmy z sezonowych owoców uzupełniając tym samym poziom witamin w organizmie. Jeżeli jednak dopadnie nas przeziębienie i infekcja gardła warto pamiętać o pastylkach Tantum Natura. Do wakacyjnej apteczki jak znalazł.

#tantumnatura  #samanatura  #latobezchrypki #mojewakacjeztantumnatura

środa, 21 sierpnia 2019

Najbardziej pomerdana premiera roku, czyli W. Bruce Cameron "Był sobie pies 2". Psia miłość jest wieczna. Zapowiedź.

Najbardziej pomerdana premiera roku, czyli W. Bruce Cameron "Był sobie pies 2". Psia miłość jest wieczna. Zapowiedź.
O tytule " Był sobie pies" zrobiło się głośno tuż po premierze w roku 2017. Okładki nie dało się nie zauważyć na półkach w księgarniach, a social media były przepełnione recenzjami, które zachęcały do sięgnięcia po tą pozycje. Tak też uczyniłam kupując swój własny egzemplarz.


Jest to historia kilku psich wcieleń podczas których nasz bohater próbuje odnaleźć sens swojego istnienia. Rodzi się jako szczeniak i gdy trafia do swojego pierwszego domu zostaje nadane mu imię Bailey. Dorasta otoczony miłością swojego najkochańszego chłopca, który ma na imię Ethan. I to właśnie on staje się wymiarem jego istnienia. Podczas każdego ze swoich wcieleń (Toby, Ellie, Koleżka) wie, że gdzieś czeka na niego jegochłopca. Odradzając się pamiętał poprzednie życie i wszystko, czego się nauczył. Nabyte doświadczenia i umiejętności sprawiły, że był psem wyjątkowym pod każdym względem. Pod koniec swojej psiej przygody powraca do Ethana i sprawia, że ten znów jest szczęśliwy u boku miłości jego życia Hanny.
Jest to książka przepełniona ciekawostkami. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że poznajemy życie oczami psa. Otaczający świat zostaje pokazany ze wszystkimi jego zaletami i wadami. Ludzkie zachowania i ich  naturalny odbiór psiej podświadomości. Zarówno książkę jak i film polecam każdemu, kto kocha psy i uważa je za członków rodziny. To historia, którą warto poznać, a z pewnością odmieni ona wasz pogląd na psie zachowanie i pomoże zrozumieć zwierzęcą naturę czworonogów.


Mam nadzieję, że udało mi się choć odrobinę nakreślić Wam o czym była pierwsza część "Był sobie pies". Zatem przechodzę do kontynuacji  pomerdanych opowieści "Był sobie pies 2". Wydanie książkowe będzie miało swoją premierę  4 września, to właśnie wtedy będzie można nabyć ją w sieci Empik. Miesiąc po książce pojawi się ekranizacja filmowa.


Wydawnictwo Kobiece zaprasza na kolejną część psich przygód. Tym razem nasz bohater odradza się w rodzinie, gdzie małżeństwo ma synka Johny'ego. Jak się okazuje młody ma alergie i rodzicom nie pozostaje nic innego jak tylko oddać szczeniaki do domu tymczasowego. Śledzimy losy naszego psiaka, który tym razem jest suczką Molly i jego brata Rocky'ego. Co ciekawe nasz bohater pomimo, iż odrodził jako przedstawiciel innej płci nadal myśli i prowadzi narracje w rodzaju męskim.
Pewnego dnia do domu tymczasowego przychodzi jego dziewczynka Clarity Mahoney (wnuczka Hanny). Jej kolega Tren chciał zaadoptować jednego z psich mieszkańców. Pada na Rocky'ego. Molly wie, że jego Ethan chciałby aby on się nią zaopiekował. Dlatego robi wszystko, aby ta zabrała go do domku, co też się staje. Takim oto sposobem nasz psi bohater odzyskał swój cel w życiu, którym jest opiekowanie się CJ (Clarity).
Matka dziewczyny Gloria jest przeciwna czworonogom. Nie lubi zwierząt i mam wrażenie, że swoją córkę też jedynie toleruje. Będąc młodą dziewczyną rozwijającą karierę muzyczną zaszła w ciąże z synem Hanny. Po porodzie jej życie się zmieniło i właśnie o to obwinia CJ. Nigdy nie jest ona wystarczająco ładna, ani szczupła dla niej. Często zostawia ją bez opieki wyjeżdżając na wakacje coraz  to z innymi bogatymi mężczyznami. Kilka razy podczas nieobecność córki próbuje pozbyć się Molly dając jej nieodpowiednie jedzenie lub nie karmiąc jej wcale. Dopuszcza się  nawet tego, że zabiera psa na przejażdżkę i zawozi do schroniska podając się za obcą osobę, która go znalazła. Po tym incydencie czara goryczy się przelewa i CJ ucieka z domu wyjeżdżając nad ocean. Tam czeka na nią zderzenie się z szarą rzeczywistością i brutalnością świata. Molly próbuje ją chronić i zrobić wszystko, aby jej dziewczynka była szczęśliwa i bezpieczna.Po interwencji policji muszą wrócić do domu, gdyż CJ jest niepełnoletnia. Podczas kolejnej kłótni z matką dziewczyna odkrywa prawdę o tym, że ta zadłużyła ich mieszkanie, a fundusz ojca, który miał być przeznaczony na jej studia świeci pustkami. Zdenerwowana dziewczyna wsiada za kółko i podczas podróży do Trenta zdarza się wypadek podczas którego nasz psi bohater umiera.


Powraca jako malutki piesek Max i znów trafia w ręce swojej dziewczynki. Jest ona starsza, lecz niektóre nawyki wcale się nie zmieniły. Mieszka chwilowo u znajomego i opiekuje się jego psem Dukiem. Dorabia także wyprowadzeniem czworonogów z okolicy. Po niefortunnym wypadku na jednym z takich spacerów ma coraz mniej klientów. Powraca właściciel mieszkania i niezadowolony z pracy ją zwalnia. Dziewczyna ma kontakt z Trentem, jednak od niego nie chce przyjąć żadnej pomocy. Sflustrowana i bezradna w obliczu świata próbuje popełnić samobójstwo. Dzięki Trentowi powoli dochodzi do siebie. Chłopak kocha ją od dawna, ona odwzajemnia jego uczucia i wreszcie wyznają sobie miłość, pobierają się. W swoim poprzednim wcieleniu będąc Molly nasz bohater nauczył się rozpoznawać raka i informować ludzi o tym w pewien sposób. Wyczuwając od Trenta metaliczny zapach informuje jego i CJ o chorobie. Chłopak w porę zostaje zdiagnozowany i podejmuje się leczenia, które mu pomaga.

Po raz trzeci nasz psi bohater odradza się jako Toby i poznaje inny sens życia - pomaganie w bólu i cierpieniu osobom umierającym. Ma wielu pod swoją opieką, ale mimo to po raz kolejny spotyka swoją dziewczynkę, która już jest w podeszłym wieku. Jak się skończyła najbardziej pomerdana premiera tego roku? I jak się potoczyło życie CJ, Trenta, a także losy jej matki Glorii dowiecie się sięgając po tą książkę.


Przepiękna historia zawarta w dwóch tomach jest bardzo dobrym przewodnikiem między światami psów i ludzi. Pozwala nam zrozumieć zachowanie pupili i ich sposób postrzegania nas samych. Z pewnością zaciekawi nie tylko miłośników zwierząt, lecz także osób, które za nimi nie przepadają. Jest wzruszająca, pełna ciekawostek i przeciwności losu, którym trzeba stawiać czoło będąc nie tylko dużym psem, lecz także małą bezbronną miniaturką. Sięgnijcie po najnowszą część "Był sobie pies 2", której premiera jest już 4 września, a później chodźmy do kina i poznajmy najbardziej pomerdanego bohatera w filmowej ekranizacji.


środa, 14 sierpnia 2019

Kamienie szlachetne w pierścionkach zaręczynowych. Kilka propozycji na które warto zwrócić uwagę.

Kamienie szlachetne w pierścionkach zaręczynowych. Kilka propozycji na które warto zwrócić uwagę.
W życiu każdej kobiety (no prawie każdej) przychodzi taki moment, w którym jej partner klęka na jedno kolano i zadaje to najważniejsze pytanie: Wyjdziesz za mnie? Zostaniesz moją żoną? W takim momencie liczy się każdy szczegół. Należy zadbać o odpowiedni nastrój. Tworzyć go mogą piękne widoki natury, relaksująca muzyka w tle, świece, płatki róż. Najważniejsze oczywiście są słowa, które nasz ukochany wypowiada.
Wyrazem jego miłości jest także pierścionek, który ofiaruj swojej wybrance. Wybór mamy dość szeroki. Materiał, fason, rozmiar, rodzaj kamienia - te kwestie warto wziąć pod uwagę przed zakupem. Najczęściej na pierścionki zaręczynowe wybiera się te, wykonane ze złota. Obecnie na topie jest białe polerowane złoto. Często spotyka się je także w pierścionkach ślubnych. Decyzje dotyczące odpowiedniego rozmiaru i fasonu zależy od wcześniejszej obserwacji przyszłej narzeczonej. Pierścionki, które nosi mogą posłużyć do określenia odpowiedniego rozmiaru. Jeżeli na co dzień decyduje się na delikatną biżuterię to warto postawić na elegancką i nieprzesadzoną klasykę. Jeżeli ukochana lubi błyszczeć i wyróżniać się w tłumie to warto postawić na oryginalne i odważne kształty.
Ten szczególny charakter każdemu pierścionku zaręczynowemu nadają kamienie, które je zdobią. Przyjrzyjmy się kilku z nich nieco bliżej.
  • Pierścionek z perłą
Jest to kamień szlachetny, który pełni funkcję uniwersalną. Będzie pasował nie tylko młodej dziewczynie lecz także dojrzałej kobiecie.  Perła symbolizuje szczerość, mądrość i niewinność. Najczęściej wybieranym kolorem jest biel, ale można także zdecydować się na krem, brzoskwinie, róż, a nawet fiolet. Ten kamień z pewnością podkreśli delikatność każdej kobiety.
  • Pierścionek z ametystem
 Z greckiego améthystos oznacza człowieka trzeźwego. Będzie pasować dla kobiety zabieganej, ciągle pracującej i borykającej się ze stresem. Ametyst uwalnia od negatywnych myśli i przynosi spokój. Jeżeli wybranka jest brunetką o jasnej cerze jej urodę podkreśli fioletowy odcień kamienia.

Jest to minerał pochodzący z grupy krzemianów. Do najczęściej wybieranych należy zaliczyć te występujące w błękicie i wszelkich odmianach fioletu. Rzadziej wybierane, lecz nie mniej piękne są także pomarańczowy, różowy i  niebiesko-zielony. Topaz dodaje energii i sprzyja długowieczności. Ten kamień podoba mi się najbardziej, więc postanowiłam pokazać trzy propozycje pierścionków, które z pewnością skradną serce każdej kobiety.

Żółte polerowane złoto ozdobione owalnym topazem w błękitnym kolorze w towarzystwie brylantów. Połączenie klasyki z elegancją mnie osobiście zachwyca.

Oryginalny i bogato zdobiony pierścionek wykonany z białego polerowanego złota podpasuje kobiecie nowoczesnej z klasą. Prostokątny topaz został obramowany z obu stron dwoma rządami brylantów by wydobyć jego głębie.


Ostatnia propozycja to przepiękny i bardzo nieszablonowy pierścionek z topazem w kształcie łezki. Głębia błękitu przyciąga wzrok, a brylanty zamieszczone po obu stronach sprawią, że jego właścicielka poczuje się wyjątkowo.

Przedstawione propozycje pochodzą ze sklepu adeart.pl Znaleźć tam można wiele wspaniałych modeli pierścionków, które sprawdzą się podczas zaręczyn. Każdy jest wyjątkowy, oryginalny i piękny. Warto tam zajrzeć i zdecydować się na któryś z modeli.



piątek, 2 sierpnia 2019

Cica Benefit seria dla skóry wrażliwej i skłonnej do alergii.Kojący płyn micelarny do demakijażu i balsam odżywczo-kojący.

Cica Benefit seria  dla skóry wrażliwej i skłonnej do alergii.Kojący płyn micelarny do demakijażu i balsam odżywczo-kojący.
Nadal poznaje kosmetyki marki AA.  Do tej pory miałam okazje testować Nawilżający peeling do ciała z bambusem. W ramach przypomnienia odsyłam Was do recenzji, którą znajdziecie TUTAJ.
Tym razem miałam okazje wypróbować produkty z nowej serii dla skóry wrażliwej i skłonnej do alergii Cica Benefit.


Seria obejmuje kilka produktów do pielęgnacji ciała i twarzy. Miałam okazje wypróbować :
  • Kojący płyn micelarny do demakijażu
  • Balsam odżywczo-kojący
Szata graficzna jest bardzo delikatna. Biel w połączeniu z kilkoma odcieniami niebieskości przyciąga oko. Na etykiecie znajdziemy najważniejsze informacje dotyczące danego produktu i sposóbu użytkowania.


AA  Cica Benefit Balsam odżywczo-kojący stworzony został dla skóry podrażnionej, suchej i wrażliwej. Regeneracje i porządną dawkę nawilżenia otrzymujemy dzięki aktywnym składnikom:

  • Wąkrotka azjatycka - regeneruje naskórek. Chroni przed szkodliwymi  czynnikami zewnętrznymi.
  • Koktajl owocowy - ujędrnia i wygładza, poprawiając kondycje skóry.
  • D-pantenol - koi i łagodzi podrażnienia i stany zapalne.


Produkt został zamknięty w tubie o pojemności 200 ml. Nie zawiera barwników, dlatego jest bezpieczny dla osób ze skórą wrażliwa i skłonną do alergii. Jeżeli chodzi o zapach to jest on hipoalergiczny i prawie niewyczuwalny. Konsystencja jest kremowo-żelowa, dość wodnista. Po naniesieniu na skórę mleczno biały kosmetyk dość dobrze się go rozprowadza. Balsam nie wchłania się błyskawicznie i przez kilka minut po wmasowaniu w skórę zostawia delikatną warstwę. Jest dość wydajny, więc starcza na dłuższy okres użytkowania. Dobrze nawilża, regeneruje i koi. Bardzo dobrze sprawdza się u mnie po depilacji. Jeżeli występują jakiekolwiek podrażnienia balsam odżywczo-kojący bardzo dobrze sobie z nimi radzi i je neutralizuje.


AA Cica Benefit kojący płyn micelarny do demakijażu jak i w przypadku balsamu zawiera wąkrotkę azjatycką i D-pantenol. Oprócz tego mamy tu Komplex cukrowy DEX-4X. Ma on za zadanie skutecznie oczyścić skórę i zmniejszyć widoczność porów. Płyn micelarny sprawdzi się u osób z cerą podrażnioną, suchą i wrażliwą. W składzie nie znajdziemy barwników, a kompozycja zapachowa jest hipoalergiczna.


Pamiętajmy, że nawet jeżeli nie malujemy się to po całym dniu nasza skóra potrzebuje porządnego oczyszczenia. Mój codzienny makijaż jest raczej delikatny. Mimo to staram się dbać o to, by podczas wieczornej rutyny porządnie ją oczyścić. Kiedyś do demakijażu używałam najczęściej mleczka. Odkąd jednak wypróbowałam płyn micelarny to uważam to za moje małe odkrycie. I póki co jest to mój faworyt w sferze demakijażu.


Wystarczy nasączyć 2 płatki i oczyścić twarz z wszelkich zanieczyszczeń. Jeżeli przez przypadek płyn trafi do oczu nie odczuwam żadnego dyskomfortu w postaci chociażby pieczenia. Usuwa makijaż, łagodzi wszelkie podrażnienia i dobrze nawilża. Można go również używać zamiast toniku. Nawilża cerę nie naruszając jej równowagi hydrolipidowej. Buteleczka ma 250 ml a składniki aktywne sprawiają, że jest dość wydajny.


Spotkanie z nową serią AA Cica Benefit uważam za udane. Zarówno balsam odżywczo-kojący jak i płyn micelarny do demakijażu mi się sprawdziły. W zamian otrzymałam nawilżoną skórę, wszelkiego rodzaju podrażnienia zostały złagodzone, a skóra otrzymała ochronną barierę przed czynnikami zewnętrznymi. Z tego co zdążyłam się zorientować w skład tej serii wchodzą także inne kosmetyki, m.in. ultra nawilżający żel pod oczy, którego jestem bardzo ciekawa. Gdy tylko wykorzystam mój obecny z pewnością sięgnę po ten by przekonać się o jego działaniu.

Znacie kosmetyki AA? 
Może mieliście styczność z nowa serią Cica Banefit?

środa, 31 lipca 2019

HulajNogą na wakacjach. Uwaga, konkurs!!!!

HulajNogą na wakacjach. Uwaga, konkurs!!!!
Postaw na aktywny wypoczynek w wakacje i wygraj hulajnogę elektryczną!
Wystartował ogólnopolski konkurs dla aktywnych HulajNogą na Wakacjach. Jeśli masz dość wakacyjnego lenistwa i chcesz wygrać nowoczesną hulajnogę, wyjdź z domu i... pohulaj nogą!


Nie zapomnij uwiecznić tego na zdjęciu - trzy najlepsze zostaną nagrodzone hulajnogami,  a 1500 darmowymi przejazdami hulajnogą elektryczną. Jako miłośniczka sportu i wszelkich aktywności fizycznych, zachęcam do udziału!

Szczegóły konkursu w regulaminie:
https://afterweb.pl/regulamin-konkursu-hulaj-noga-na-wakacjach.pdf
i na stronie organizatora AFTERWEB

wtorek, 30 lipca 2019

Nie ważne ile razy upadasz, ważne, że się podnosisz. Agata Polte "Na przekór". Recenzja.

Nie ważne ile razy upadasz, ważne, że się podnosisz. Agata Polte "Na przekór". Recenzja.

Uwielbiam czytać. Jest to jedna z niewielu czynności, która chyba nigdy mi się nie znudzi. Cenię te chwile ciszy i relaksu, zadumy i skupienia. Utożsamiam się z bohaterami, przeżywam ich rozterki, wzloty i upadki, żyje ich życiem. Najczęściej sięgam po lekkie i przyjemne lektury, gdyż takie najbardziej lubię. Ostatnio na blogu pojawiło się sporo recenzji książkowych. Mój gust czytelniczy nieco się zmienił i już nie boję się sięgać po nowe dotychczas nieznane gatunki. Z sentymentem jednak powracam do pozycji, które są przepełnione emocjami, lekkie, a zarazem takie życiowe. O jednej z takich książek dziś Wam opowiem.


Tytuł: "Na przekór"
Autor: Agata Polte
Wydawnictwo: Zysk i S-KA
Data premiery: 25.06.2019 r.


Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Z tego, co zdążyłam się dowiedzieć ma ona na swoim koncie jeszcze powieści "To, czego nie widać" i "Nowe jutro". Już teraz Wam zdradzę, że z pewnością sięgnę po te książki, gdyż moje spotkanie z "Na przekór" uznaje za udane.

Często lekturę oceniam po okładce. Nie mam tu na myśli tzw. streszczenia, które zazwyczaj można znaleźć z tyłu. Chodzi bardziej o pierwsze "spotkanie" wzrokowe. Tu szata graficzna mnie do siebie przyciągnęła.  Brązy i motyw jesienny wpadły mi w oko. Tak samo i tytuł. Zaintrygował i miałam ochotę poznać tą historię.


Główna bohaterka Laura jest uczennicą ostatniej klasy maturalnej. Mieszka z babcią i dwoma pupilami. Ojciec zostawił rodzinę, gdy była jeszcze mała. Mama długi czas nie mogła się pozbierać, a gdy mogło by się wydawać, że wszystko wróci na swoje tory postanawia wyjechać do Anglii. Obiecuje córce, że ją do siebie zabierze, gdy tylko się urządzi na nowym miejscu. Przez jakiś czas dziewczyna żyje złudzeniami, że ten moment w końcu nastąpi i znów wraz z mamą będą tworzyć rodzinę. Tymczasem muszą z babcią jakoś sobie radzić, dlatego w wolne od szkoły Laura dorabia w klinice weterynaryjnej. Pozostały czas dzieli pomiędzy wolontariatem w schronisku dla zwierząt, a swoim wieloletnim przyjacielem Adamem. Miała w swoim życiu jedną, jak wydawało jej się na tamten czas przyjaciółkę, z która będą razem na zawsze. Życie jednak zweryfikowało przyjaźń i okazało się, że właśnie wtedy, gdy dziewczyna potrzebowała wsparcia z jej strony została ona pozostawiona sama sobie. Zupełnie przypadkowo spotyka na swojej drodze Filipa. Chłopak musi się postarać, aby dziewczyna się otworzyła przed nim. Zaczynają się spotykać i wydawać by się mogło, że wszystko się poukładało. Życie jednak pisze inny scenariusz i jeszcze nie raz Laura będzie musiała się zmierzyć z przeszłością.


Powieść pochłonęłam będąc na urlopie. Należy zaliczyć ją do gatunku młodzieżowych, lecz myślę, że dorosłym także może się spodobać. Na pierwszy rzut oka jest to zwykła historia napisana prostym językiem. Bez wydziwień, bez niezliczonej ilości bohaterów i zagmatwanej narracji. Ja jednak dostrzegam tu coś innego. Laura, jako główna postać powieści została pokazana w sposób, który ma być motywacją dla tych, którzy zbyt szybko się poddają. Dla tych, którzy uważają, że spotyka ich w życiu tylko to, co najgorsze. Przeszłość potrafi nieźle dać w kość. Możemy się rozsypać na milion kawałków, a gdy już się poskładamy i zaczniemy życie od nowa wszystko powraca jak bumerang. Pomimo ciężkiej sytuacji rodzinnej i finansowej dziewczyna się nie poddaje. Chroni i otacza opieką ludzi, na których jej zależy. Dąży do postawionych celów. Walczy na przekór wszystkiemu!

Z ciekawości zerknęłam na kilka recenzji tej książki i zdziwiły mnie negatywne opinię. Zarzucono autorce brak polotu, prymitywny schemat i zbyt prostą narracje. Ale ja uważam, że w tej prostocie jest sens. W tej narracji jest życie. W tej historii są emocje. Każdy widzi to, co chce zobaczyć. Według mnie książka warta jest przeczytania i polecenia, co też z miłą chęcią zrobię. Za możliwość zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-KA. Pani Agato, dla Pani szczególne podziękowania i gratulacje. Z pewnością jeszcze sięgnę po Pani twórczość. Życzę dalszych sukcesów i rozwijania pasji, jaką jest pisarstwo na przekór wszystkiemu.

Czy mieliście okazje poznać tą książkę? 
A może znacie twórczość Agaty Polte z innych lektur?
Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger