środa, 30 listopada 2016

Jestem kO.B.ietą!

Jestem kO.B.ietą!

Jestem kobietą! Otóż to...a co to oznacza? Najpierw bycie malutką dziewczynką, która z czasem dorasta i staje się kobietą. Rytuałem przejścia z jednej sfery życia w drugą jest pierwsze krwawienie, zwane potocznie miesiączką. Jest to całkiem normalne fizjologiczne zjawisko polegające na krwawieniu. Każda mała kobietka kiedyś doświadczy to po raz pierwszy i będzie musiała się do tego przyzwyczaić. Comiesięczna menstruacja jest zjawiskiem cyklicznym i ustanie dopiero wtedy, gdy nasz organizm doświadczy tzw. okresu przekwitania.

Gdy po raz pierwszy doświadczamy menstruacji jesteśmy nieco zszokowane, no bo która z nas w wieku 11, 13 czy np. 15 lat jest przyzwyczajona do krwotoków z miejsc intymnych? Chyba żadna:)

W te dni jesteśmy obolałe, podrażnione i najchętniej leżałybyśmy w łóżku z termoforem i tabletkami przeciwbólowymi (ja przynajmniej tak mam, nie wiem jak wy?). Niestety życie jest skomplikowane i czy mamy miesiączkę, czy nie musimy iść do szkoły, pracy, załatwiać sprawy na mieście. Jednym słowem mus jest funkcjonować.

Podczas miesiączki lubimy czuć się świeżo, pewnie i komfortowo. Pomagają nam w tym produkty stworzone specjalnie dla nas. Osobiście korzystam zarówno z podpasek jak i tamponów.

Udało mi się zostać ambasadorką o.b.:) Bardzo się ucieszyłam dostając pełną paczuszkę z tamponami do testów dla mnie i moich koleżanek.
,


W pudełku o.b. się znalazły:
- tampony  ProComfort Night (1 op.)
- tampony ProComfort Normal (1 op.)
- tampony ProComfort Mini (1 op.)
- pudełeczko do przenoszenia tamponów
- próbki (jedno op. zawierało po 2 tampony ProComfort Mini i  ProComfort Normal)


ProComfort Night zapewniają niezawodna ochronę przez całą noc. Dzięki unikalnym skrzydełkom SilkTouch, które się rozwijają i dopasowują do ciała, płyn wchłania się w 100%. Ta specjalna technologia nie tylko chroni nas przed przeciekaniem, lecz również  ułatwia  aplikację i usuwanie tamponu.

ProComfort Normal (3 kropelki) oraz ProComfort Mini (2 kropelki) niezawodnie nas chronią dzięki otoczce SilkTouch. Dodatkowym atutem są skręcone rowki Fluid-Lock, które skutecznie kierują płyn do wnętrza tamponu. Kropelki zamieszczone w rogu opakowania dają nam wskazówkę w które dni miesiączki jakich tamponów użyć. Tak np. dostępne w ofercie o.b. tampony  Super Plus (6 kropelek) polecane na dni o obfitym lub bardzo obfitym krwawieniu. U większości kobiet najmocniejsze krwawienia występują w 1-3 dniach miesiączki. Super (4 kropelki) dni o średnim i obfitym krwawieniu. Normal  (3 kropelki) zalecane na skąpe lub średnio obfite krwawienia. Mini (2 kropelki) są dla kobiet, których miesiączki nie są obfite lub też dla tych, które dopiero zaczynają miesiączkować.

Rozmiar tamponów dopasowujemy wg. obfitości miesiączki jak i wieku. Im jesteśmy starsze, tym tampony mogą być większe (ale też nie muszą). Opakowania są rożnej wielkości. Można kupić takie, które wystarczy nam podczas jednego okresu, bądź też nabyć większe opakowanie. Taki zapas wystarczy nam na dłużej.

Ja swoją przygodę z o.b. zaczęłam już od dawna. Odkąd przekonałam się do tamponów i pierwszy raz je użyłam, już nic nie jest w stanie zmienić mojego stosunku do nich. Uwielbiam czuć się komfortowo i pewnie w te dni. Używając tamponów o.b. nie muszę się o nic martwić. Zawsze czuję się świeżo i czasami nawet zapominam, ze w ogóle mam miesiączkę. Najlepiej u mnie o.b. zdają egzamin w nocy, gdy podczas snu jestem nieraz bardzo ruchliwa i często zmieniam swoją pozycję. Tampony nie przesuwają się chroniąc tym samym w 100%. Są przyjemne w dotyku, a dzięki specjalnym technologią (opracowanym z myślą o nas drogie kobietki) aplikacja jak i usuwanie tamponu jest  bardzo łatwe. Sama używam i szczerze polecam. Nie bójmy się spróbować czegoś, co ułatwi nam poczucie komfortu i przywróci pewność siebie w te szczególne dni  regularnej miesiączki.
A czy Ty żyjesz pełnią życia dzięki o.b.?

Więcej dowiesz się na:
 http://www.myob.pl
http://nastolatki.myob


sobota, 19 listopada 2016

Odkryj co może ZbOżE, czyli pyszne testowanie z Lubellą!

Odkryj co może ZbOżE, czyli pyszne testowanie z Lubellą!
Witajcie kochani!
W dzisiejszym poście podzielę się z Wami moja opinią na temat zawartości paczuszki, którą miałam przyjemność otrzymać od Streetcom.  Zostałam wybrana na ambasadorkę projektu Lubelli pod hasłem przewodnim "Odkryj co może zboże".


Bardzo się ucieszyłam, ponieważ uwielbiam płatki, a tych akurat jeszcze nie próbowałam. Lubię gotować i próbować nowych smaków, dlatego też wybieram do przepisów produkty bardzo dobrej jakości. Od dawna w mojej kuchni używam makaronów, mąki czy nawet paluszków i zawsze byłam zadowolona. O pojawieniu się płatków zbożowych dowiedziałam się początkowo z reklam, dopiero później dostałam zaproszenie od streetcom. Pomyślałam wtedy sobie, ze super by było mieć możliwość posmakowania tych płatków. I się udało;)


Moja paczuszka zawierała:

  • Płatki żytnie z puffem z ryża i czarną porzeczką - 2 op.
  • Płatki pszenne z otrębami z puffem z pszenicy i płatkami w czekoladzie - 2 op.
  • Płatki ryżowe z crunchem ryżowym - 2 op.
  • Płatki jęczmienne z crunchem jęczmiennym i prażonymi ziarnami dyni i słonecznika - 2 op.
  • Szklany słoiczek z pokrywką do przechowywania lub przenoszenia płatków
Jak widać, paczuszka była dość spora;) Dlatego też z pewnością Wam powiem, ze zawartość była pyszna (ponieważ 2 opakowania z rodzaju to dość sporo, żeby dobrze przetestować i stwierdzić, czy coś jest dobre)!


Każde opakowanie ma dodatkowo opis, typu:

  • Płatki żytnie dla sylwetki (błonnik żytni wspiera prawidłowe funkcjonowanie jelit)
  • Płatki pszenne z otrębami dla przyjemności (pszenica w miodowej polewie i płatki w czekoladzie sprawiają, że smak ma przyjemną słodycz)
  • Płatki ryżowe dla lekkości (crunch ryżowy z dodatkiem żurawiny nadają lekkości)
  • Płatki jęczmienne dla chrupania (ziarna dyni i słonecznika doskonale chrupią)
Opisy jak najbardziej się zgadzają z zawartością:) 


Jeżeli chodzi o konsumowanie. Osobiście spożywam płatki z mlekiem. W moim przypadku musi ono być zimne, ponieważ uwielbiam, gdy czuję jak płatki chrupią. Zalewając je gorącym, bądź ciepłym mlekiem pozbawiamy je tego atutu. Jeżeli oczywiście lubicie płatki z ciepłym mlekiem to  nie widzę przeciwwskazań. Do miseczki z płatkami (jednym rodzajem bądź kilkoma) zawsze dodaję jakiś owoc. Najczęściej mam pod ręką banany, które uwielbiam. Często używam też winogron, mandarynki, a jeżeli jest to sezon letni, to truskawki i maliny.

Moim numerem jeden są płatki żytnie dla sylwetki


Są to płatki żytnie z dodatkiem puffu  z żyta oraz czarną porzeczką. Nie chodzi o to, ze się odchudzam i dlatego je wybrałam, bo "dla sylwetki":) Po prostu te najbardziej mi zasmakowały. Puff jest ciekawym dodatkiem, a czarna porzeczka super owocem, który zawsze mi smakował. Ten akurat nadaję całości specyficzny nieco kwaskowaty smak. Jak widać na zdjęciu owoców jest sporo. Po zjedzeniu miseczki takich płatków na śniadanie czuję się najedzona, lecz nie ociężała. A błonnik pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu jelit.
Opakowanie ma wagę 220 g. Mi starczało na 2 śniadania. Cenowo, jak widziałam ostatnio na zakupach, za jedno opakowanie płatków trzeba zapłacić ok. 5 zł. Jest to według mnie dobra cena, Przede wszystkim zgodna z zawartością, bo dodatki są pyszne i jest ich dość sporo.

Możliwość spożycia płatków nie ogranicza się tylko do mleka. Można je używać z jogurtem smakowym, bądź naturalnym (wtedy jest bardziej fit). Są świetnym dodatkiem do smoothie, wystarczy je tylko zmiksować ze szklanką ulubionego soku i dodać owoce (ilość i wybór owoców jak dla mnie jest według Waszego uznania, bo przecież każdy z nas jest inny i co innego lubi). 
Z racji tego, ze lubię gotować, a zwłaszcza piec i robić serniki, to zdradzę wam sekret. Płatki idealnie się nadają do spodu domowego sernika na zimno. Wystarczy tylko je zblędować i połączyć z roztopionym i wystudzonym masłem. Często dodaję też kakao, wtedy spód jest czekoladowy. Wszystko dobrze przemieszać i wyłożyć masą spód blachy, równomiernie rozprowadzić. Odstawić do schłodzenia. I oto idealny spód do sernika na zimno gotowy:) 

To testowanie było mega smaczne i zaskakujące. Moje śniadania dzięki płatkom zbożowym Lubelli są pyszne, owocowe i bardzo lekkie. Serdecznie je polecam:)) Smacznego kochani!!!

sobota, 12 listopada 2016

Odżywcza i nawilżająca moc Nivea

Odżywcza i nawilżająca moc Nivea
Witajcie kochani;) 
Trochę mnie tu nie było, no ale cóż...takie są uroki pracy w handlu w okresie przedświątecznym.
Znalazłam chwilkę czasu i piszę kolejnego posta. Tym razem bohaterem będą produkty firmy Nivea
Dwa miesiące temu wygrałam taki o to zestaw


Bardzo się ucieszyłam otwierając paczuszkę, gdyż w produktach Nivea jestem wręcz zakochana. 

Na co dzień w mojej kosmetyczce gości krem. Jest to kosmetyk o właściwościach uniwersalnych. Doskonale pasuję dla całej rodziny. Przychodzi na ratunek wszędzie tam, gdzie skóra jest wysuszona, popękana i potrzebuje ochrony. Najlepszą właściwością jest cudowna moc nawilżenia. Zwłaszcza o tej porze roku. Klimat się zmienia, pogoda robi psikusy, a to wszystko zostawia swój ślad na naszej skórze. Krem od Nivea zawiera w swoim składzie Eucerit, dzięki czemu nasza skóra jest zadbana i wygładzona. Produkt ma zapach raczej neutralny, lecz mimo wszystko bardzo przyjemny. Konsystencja jest gęsta. Krem łatwo jest dozować i rozprowadzać. W moim przypadku wchłania się błyskawicznie;)

Kolej na antyperspirant. Odkąd pamiętam zawsze używałam antyperspirantów w sztyfcie. Dlaczego? Ponieważ kiedyś próbowałam używać sprayów innych firm, które po użyciu nie chroniły mnie w 100%. Natomiast sztyfty mnie zadowalały. Jedynym minusem były białe ślady, które mnie prześladowały dosłownie wszędzie. Dlatego też wygrany produkt długo stał na półce.
Kiedy już go wypróbowałam, z ręką na sercu wam powiem, że nie zamienię go na żaden inny. Nivea protect&care zawiera w sobie cenne składniki z kremu Nivea (o jego super właściwościach pisałam wyżej). Delikatnie pielęgnuję i chroni skórę pod pachami aż do 48 h. Nie zawiera alkoholu i jest przebadany dermatologicznie. Z białymi plamami nie mam problemów, ponieważ po rozpyleniu go na skórze, wchłania się nie zostawiając po sobie śladu. Ma delikatny zapach. I co najważniejsze, naprawdę chroni mnie przed poceniem się przez cały dzień, działając odżywczo na skórę pod pachami. 

Ostatnio dokupiłam sobie jeszcze pomadki ochronne!


Original Care stosuję ja, Hydro Care - mój chłopak. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Pomadki mają neutralny zapach i kolor, co nie wpływa na ich właściwości. Zależało nam na czymś, co porządnie nawilży i zadba o nasze usta. Ze względu na suche i zimne powietrze, skóra ust się przesusza i pęka. Pomadki od Nivea chronią, nawilżają i dodają ustom delikatnego blasku. 

Produkty Nivea idealnie sprawdzają się w mojej rodzinie. Pielęgnują, nawilżają i chronią nas o każdej porze roku. Serdecznie polecam!



wtorek, 25 października 2016

Jantar - silne i zdrowe włosy dzięki wyciągu z bursztynu! Konkurs!

Jantar - silne i zdrowe włosy dzięki wyciągu z bursztynu! Konkurs!
Witam wszystkich  po dłuższej nieobecności:) Musiałam się trochę skupić na testowaniu produktu, który dzisiaj wam zrecenzuję. Jest nim "Jantar" odżywka  z wyciągiem z bursztynu firmy Farmona.

Blogerki i Vlogerki mogły się zgłaszać do testów. Każdy, kto wypełnił formularz na http://www.jantarhair.pl/ otrzymał jedno opakowanie odżywki Jantar :)



Najważniejszym składnikiem produktu jest wyciąg z bursztynu. Jak powszechnie wiadomo, substancja ta (zwana również żywicą) ma właściwości lecznicze. Zawarty w odżywce  wyciąg ma za zadanie pielęgnację włosów, odżywianie i wzmacnianie mające na celu ochronę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Witaminy A, E i F odbudowują strukturę włosa.Inne składniki m.in.  Polyplant Hair, trichogen i d-pantenol wzmacniają słabe włosy, stymulują ich wzrost, łagodzą podrażnienia skóry głowy jednocześnie ją nawilżając.


Sposób użycia: zdjąć zatyczkę i rozpylić preparat u nasady włosów. Wmasować odżywkę w skórę głowy. Nie należy spłukiwać. Stosować codziennie przez ok. 4 tygodnie, aż do momentu uzyskania widocznej poprawy. 
Do kompleksowej pielęgnacji zaleca się stosowanie pozostałych produktów z serii Jantar do włosów zniszczonych. Zdjęcia produktów przedstawiam poniżej:

(źródło zdjęć szampon, mgiełka i kuracja w ampułkach: www.farmona.pl)

Moje włosy są długie i cienkie. Mają tendencję do szybkiego przetłuszczania się i wypadania, co świadczy o ich zniszczeniu. Według producenta ta odżywka jest wręcz stworzona dla mnie. Czy tak jest w rzeczywistości?
Miałam na testy ok. 3 tygodni. Po regularnym, codziennym stosowaniu stwierdzam, że moje włosy:

-  mniej się przetłuszczają (dla mnie to ogromny plus, ponieważ męczy mnie dość częste mycie głowy);
- znacznie mniej się łamią i wypadają (czyli działa regenerująco i wzmacniająco);
- są dość lekkie i uniesione u nasady (nie są obciążone mimo tego, ze odzywki się nie spłukuję);
a także:
- brak swędzenia i uczucia ściągniętej i suchej skóry głowy;
- brak specyficznego zapachu (sam produkt pachnie jak męska woda po goleniu, na szczęście po użyciu produktu ten zapach na włosach się nie utrzymuje);
- ogólna dostępność i dość przystępna cena (ok. 12-14 zł.)

Konsystencja produktu mogła by być nieco gęstsza. Dość rzadki płyn wcale nie ułatwia aplikacji (mimo dzióbka do rozpylania) i odpowiedniego dozowania odżywki. Zapach też mógł by być bardziej przyjemny (nie jest to wg. mnie warunek konieczny, bo przecież ważniejsze jest dobre działanie produktu, a nie jego walory zapachowe).

W sumie jestem produktem zadowolona:) Stan moich włosów się poprawił. Po stosowaniu w ciągu 3 tygodni stały się mocniejsze, bardziej lekkie i znacznie mniej się przetłuszczają. Wyciąg z bursztynu odbudował strukturę włosa nie wysuszając przy tym skóry głowy.
Żeby utrzymać efekt w dalszym ciągu warto stosować preparat  min. 2 razy w tygodniu. Myślę, że lepszy efekt uzyska się przy stosowaniu całej serii produktów, o której pisałam wyżej:)

Moja recenzja będzie brała udział w aplikacji konkursowej www.jantarhair.com.pl . Głosowanie rozpocznie się 28.10.2016 r.. Kochani, zachęcam Was nie tylko do aktywnego głosowania, ale również do komentowania recenzji. Za najlepszy komentarz na temat " Moja przemiana z Jantar..." będę mogła uhonorować nagrodą, którą otrzymam od producenta. Jest o co walczyć:

1 miejsce: trzydniowy (dwa noclegi) pobyt w Hotelu Farmona Business&SPA dla dwóch osób, wraz z pakietem zabiegów i kolacją dla dwojga.
2 miejsce: karta podarunkowa do answear.com o wartości 600 zł. oraz zestaw kosmetyków JANTAR.
3 miejsce: karta podarunkowa do answear.com o wartości 400 zł. oraz zestaw kosmetyków JANTAR.





poniedziałek, 10 października 2016

Ambasadorka Lenor Unstoppables Fresh

Ambasadorka Lenor Unstoppables Fresh
Minęło już parę tygodni odkąd zostałam wybrana na ambasadorkę firmy Lenor. W tym projekcie dostałam do przetestowania perełki zapachowe Lenor Unstoppables Fresh. 


W moim zestawie  testowym znalazłam:

  • 1 opakowanie perełek zapachowych Lenor Unstoppables Fresh
  • Przewodnik projektu oraz książeczkę "Badan opinii"
  • 15 próbek z perełkami zapachowymi (30 g.) do rozdania


Lenor Unstoppables to intensywne perełki zapachowe, które mają za zadanie nasycić nasze ubrania długotrwałą świeżością nawet do 12 tygodni (dotyczy to ubrań przechowywanych w szafie).
Jak to działa? 

  1. Wsypujemy perełki zapachowe do bębna pralki 
  2. Wkładamy ubrania 
  3. Dodajemy proszek lub płyn do prania
  4. Dolewamy płyn do płukania
  5. Wstawiamy pranie
W trakcie prania perełki się rozpuszczają i uwalniają swój zapach, nasycając nim włókna naszych ubrań. Na chwilę obecną na rynku dostępne są trzy rodzaje perełek: Fresh, Bliss i Lavish.


Testowałam perełki Fresh. Jak widać na zdjęciu mają kolor niebieski. Jeżeli chodzi o zapach, to jest to połączenie aromatu lilii wodnej ze świeżymi górnymi nutami. Jest to  bardzo intensywny morski zapach. 
Producent zaleca stosowanie perełek w połączeniu z dowolnym płynem do płukania tkanin. Podczas testowania używałam i płyn i perełki,  dzięki czemu zapach moich ubrań był jeszcze intensywniejszy. Nie jest to jednak konieczne. Perełki mają w sobie 9 razy więcej składników zapachowych niż inne produkty marki Lenor. Dlatego też używając tylko perełek w połączeniu z produktem do prania uzyskamy  czyste i przyjemnie pachnące ubrania.

Według mnie produkt ma następujące zalety:

  • Wygodne i praktyczne opakowanie (fajne połączenie czarnego koloru z niebieskim)
  • Piękny morski zapach
  • Długo utrzymujący się aromat na ubraniach (jeżeli przechowujemy je w szafie jest to okres nawet do 12 tygodni)
  • Produkt nadaję się do wszystkich rodzajów tkanin (co jest bardzo praktyczne)
  • Nawet niewielka ilość perełek daje przepiękny zapach
  • Fajnie, ze jest trzy rodzaje zapachów do wyboru

Co do wad:

  • Niestety perełki nie nadają się do użytku przy praniu krótkim (tzw. 15 minutowy). Podczas testowania wstawiłam pranie na krótki cykl i niestety perełki się nie rozpuściły. Byłam tym faktem nieco rozczarowana.
  • Cena rekomendowana to ok. 25,99 zł./op. Jeżeli stosujemy perełki w połączeniu z płynem do płukania to jest to spory wydatek.
A więc, moje odczucia co do perełek zapachowych Lenor Unstoppables Fresh są bardzo pozytywne. Podczas testowania produkt się sprawdził w 100%. Zachwycił mnie piękny i świeży zapach, który się utrzymywał długo na moich ubraniach. 


Czy przekonałam was do produktu? A może używacie już perełek Fresh, Bliss lub Lavish? Jestem bardzo ciekawa waszych opinii:)



sobota, 1 października 2016

Moje pierwsze testowanie - przygoda z marką Aussie

Moje pierwsze testowanie - przygoda z marką Aussie
Moim początkiem w testowaniu było dostanie się do projektu marki Aussie!
Wypełniając formularz zgłoszeniowy nawet nie spodziewałam się, ze się uda! A jednak! Po tym jak dostałam wiadomość  o zakwalifikowaniu się...tak...to był właśnie ten moment załapania bakcyla:))))

W paczce ambasadorskiej dostałam:

  1. Szampon Aussie Miracle Moist 300 ml. (do włosów suchych, zniszczonych, pozbawionych blasku)
  2. Odżywka Aussie 3 Minute Miracle Moisture 250 ml. (intensywnie nawilżająca 3 minutowa odżywka)
  3. Mini wersję (po 75 ml) Szampon i Odżywkę  (po 5 szt. z rodzaju) - do rozdania rodzinie, znajomym i przyjaciołom;)
Dodatkowo, znalazły się tam również ulotki z informacją na temat produktu i samego projektu.


Cała seria Miracle Moist jest stworzona specjalnie dla włosów suchych i zniszczonych. Specjalna formuła zawierająca olejek z australijskiego orzecha Makadamia działa na włosy odżywiając je i wygładzając. 

Zarówno szampon, jak i odzywka mają obłędny zapach. Zaletą jest także fajna konsystencja, Niewielka ilość szamponu bardzo się pieni, więc produkt jest dość wydajny.

Co do opakowania mam sprzeczne uczucia. Z jednej strony jest dość fajne, jeżeli mówimy o kolorystyce: w miarę stonowane kolory, wszystko współgra ze sobą. z drugiej strony niestety opakowanie odzywki mi się kompletnie nie podoba. Podczas pierwszego użytku produktu trzeba zerwać  etykietę zabezpieczającą. Po użyciu produktu opakowania już się nie da zamknąć. Owszem, butelka może stać odwrócona "do góry nogami", lecz według mnie i tak jest to sprawa bardzo niehigieniczna. Otwór, przez który wyciska się odzywkę jest cały czas otwarty i wszystkie pyłki i t.d. się do niego dostają...niestety. (Przepraszam, ale inaczej nie umiem tego opisać)

Moje opinia co do szamponu i odżywki jest bardzo pozytywna. Włosy po umyciu są miękkie, lśniące i wyglądają na bardzo odżywione. Wszystko dzięki olejowi z orzechów Makadamia:) Produkty marki Aussie po tym testowaniu zagościły w mojej łazience na dłużej!!! Polecam!!!

Witajcie!

Witajcie!

Witam wszystkich na moim blogu Testowanie Marusi!

Na początku wypadałoby się chyba przedstawić;) Mam na imię Marina.





Tak, tak, dobrze zrozumieliście - Marina. Skąd takie ciekawe i dość nietypowe jak na polskie realia imię? Otóż jestem Białorusinką (stąd też w nazwie bloga jest Marusia) Do Polski przyjechałam jakieś 8 lat temu. Skończyłam studia, pracuję. Jestem bardzo otwartą, wesołą i energiczna osobą. W wolnych chwilach bardzo lubię spędzać czas w kuchni wymyślając i testując różne potrawy, odkrywać smaki. Uwielbiam też czytać, uciekając do innych światów i poznawać życie książkowych bohaterów. Ale dość już o mnie;)

Do niedawna byłam tylko obserwatorem blogów i stron internetowych. Podziwiałam ludzi, którzy byli na tyle kreatywni i otwarci, by brać udział w konkursach, wygrywali i dzielili się swoimi opiniami z całym światem. 

Tego blogu nie było by bez jednej osoby, bez której nie umiałabym...nie wiedziałabym jak się zabrać do zgłaszania się, testowania i dzielenia się swoją opinią z innymi osobami. Dziękuję za wspieranie i za pomoc w założeniu tego blogu Paulinie;) p.s.: mam nadzieję, że będziesz ze mnie dumna!!!

Na blogu będę opisywała swoja przygodę z testowaniem rożnych produktów. W szczególności, do testowania których się dostałam, bądź wygrałam;)
Mam nadzieję, że z czasem uda mi się trochę rozszerzyć tematykę tego bloga, lecz o tym w przyszłości....



Zatem Witajcie u Marusi!!Zapraszam!!!!!


Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger