czwartek, 6 września 2018

Silcatil - piękno u Twoich stóp!

Witajcie kochani ;)

Parę dni temu ukazał się post o dbaniu o nasze rączki i manicure, kto nie czytał odsyłam do kliknięcia TU. Ręce są naszą wizytówką. Zazwyczaj są na widoku i chcąc nie chcąc zwracamy uwagę na ich kondycje. 

A co ze stopami? Czy stopy też są naszą "wizytówką" i trzeba o nie dbać nie mniej niż o ręce? Odpowiedź na to pytanie jest oczywiście twierdząca, bo przecież naszym nóżkom i stopom zawdzięczamy m.in. piesze wycieczki, jazdy na rowerze, wspinanie się po górach. Nie sięgając aż tak daleko, po prostu zawdzięczamy im nasze codzienne funkcjonowanie.

Ponad 4 tygodnie temu miałam okazje poznać produkty marki, z którą poprzednio nie miałam żadnej styczności, ale często widziałam w tv reklamę ich produktów. Mowa oczywiście o Silcatil.


Silcatil, marka kosmetyków, 
których działanie obejmuje szczególnie wymagający obszar ciała - stopy.

W moim domu znalazły się  dwa produkty, które chętnie przetestowałam i mogę już podzielić się z Wami moją opinią.


Na co dzień pracuje w handlu i jest to raczej praca w trybie stojącym. Najczęściej są to zmiany trwające 7 godzin, ale często zdarza się też tak, że na nogach jestem ponad 11 godzin. Tu liczę tylko czas, który spędzam pełniąc moje służbowe obowiązki. A przecież w domu samo się nie sprząta, zakupy nie lądują jakimś dziwnym cudem w lodówce, a obiad sam się nie gotuje?!? Prawda? Dlatego też o ile czas mi pozwala staram się o moje stopy dbać. Uwielbiam kąpiele w soli. Po tak długich zmianach taka kąpiel potrafi zdjąć całe zmęczenie, ale niestety nic poza tym. Mimo zmiękczenia skóry ta czynność bez wspomagania nie jest w stanie załatwić nam pięknego wyglądu naszych stóp. Tu potrzebne są środki specjalistyczne, jakie tworzy dla nas Silcatil.


Pierwszym produktem, który Wam opisze jest coś, czego od dawna byłam bardzo ciekawa. Internety aż huczały od pozytywnych recenzji i filmików na ich temat. Przedstawiam Wam hit ostatnich czasów - skarpetki złuszczające


Na czym polega ich fenomen? Otóż producent obiecuje nam:
  • skuteczne usunięcie zrogowaciałego naskórka
  • redukcje wszelkich odcisków i zgrubień
  • zmiękczenie i nawilżenie skóry stóp
Nie każdego z nas stać na zabieg pedicure w salonie kosmetycznym. Efekt, jak po wizycie u kosmetyczki, możemy osiągnąć używając skarpetek złuszczających od Silcatil. Użytkowanie ich jest bardzo proste. Otwieramy opakowanie, przecinamy wzdłuż linii, wkładamy stopy w skarpetki. Staramy się przy tym nie wylać płyn, który się w nich znajduje. Za pomocą rzepa samoprzylepnego dopasowujemy skarpety do naszych stóp. Dla lepszego efektu wkładamy dodatkowo ciepłe skarpety, bądź przykrywamy je kołdrą. Spędzamy tak ok. 2 godzin, po czym pozbywamy się skarpet i nadmiar płynu wmasowujemy w stopy.



Jak to ma zadziałać? Otóż po zabiegu efekty mogą być widoczne po upływie od 5 do 10 dni. Wszystko zależy od tego, w jakiej kondycji była skóra naszych stóp przed zabiegiem. Skarpetki zawierają roślinne kwasy o działaniu keratolicznym, czyli mówiąc inaczej rozpuszczającym warstwę zrogowaciałego naskórka. Salicylowy, glikolowy i mlekowy kwas działa na skórę zmiękczająco, a następnie usuwa wszelkie zrogowacenia i zgrubienia naskórka poprzez jego usuwanie. Płyn posiada w swoim składzie powszechnie znany mocznik, który dodatkowo nawilża naszą skórę stóp pozostawiając ją miękką i gładką.

Moje stopy są przesuszone, zwłaszcza latem, gdy nosze sandały i japonki. Słońce i wiatr nie działają na nią zbyt pozytywnie w wyniku czego jest ona miejscami biała, a na piętach powszechne są zgrubienia i zrogowacenia. Własnie na pozbyciu się tego nieprzyjemnego dla oczu widoku mi zależało. 

Z wykonaniem zabiegu musiałam trochę poczekać, gdyż wiedziałam o łuszczeniu się skóry, która ma być następstwem pozbycia się naskórka i chciałam uniknąć nieprzyjemnego widoku podczas noszenia otwartych butów. Nastąpiło chwilowe ochłodzenie, więc w kolejne niedzielne popołudnie w końcu wypróbowałam skarpetki złuszczające. Poświęciłam na to ponad 2 godziny, gdyż usiadłam z książką. Było mi ciepło w nóżki i wygodnie, nic nie szczypało ani nie piekło, więc swobodnie mogłam się zrelaksować. Po ściągnięciu skarpetek pozostały płyn wmasowałam w stopy i chwilę poczekałam, aż się całkowicie wchłonie. Na efekt musiałam poczekać ok. 4 dni. Na piąty skóra zaczęła mi się łuszczyć. Miejscami, gdzie zrogowaciały naskórek był dość gruby, czyli na piętach, skóra schodziła nieco większymi płatami. Z każdym kolejnym dniem łuszczenie powoli ustawało. Gdy skóra całkowicie zrzuciła wszelkie odciski i zgrubienia nie mogłam się napatrzeć na moje stopy. Jakby przeszły całkowitą odnowę. Skóra zrobiła się gładka i bardzo przyjemna w dotyku. Przesuszone miejsca się nawilżyły dzięki mocznikowi, a po zrogowaceniach nie zostało ani śladu. Efektem końcowym jestem zachwycona i zamierzam powtórzyć go za jakiś czas, gdyż naprawdę warto. Koszt takich skarpet to ok.13-20 zł/opak. w zależności czy produkt jest obecnie na promocji, czy też nie.


Drugim produktem jest krem na odciski. Co obiecuje nam producent?
  • skuteczne usunięcie odcisków i modzeli
  • ochrona przed powstawaniem nowych zmian
  • precyzyjna aplikacja
Chyba każdy z nas miał "przyjemność: poczuć pieczenie odciska i obtarcia spowodowanego chociażby ubraniem nowych butów. Nie jest to nic miłego, czuć, że skóra nas piecze, robi się pęcherz, a dane miejsce jest tak wrażliwe, że lepiej jest go w ogóle nie dotykać. Ja ten horror przeżywam za każdym razem, gdy ubieram nowe buty. Posiadam też w swojej kolekcji szpilki, które kocham, lecz niestety za każdym razem (dosłownie za każdym), gdy je ubieram, kończy się to pęcherzem lub mocnym otarciem.



Krem na odciski w swoim składzie posiada te same kwasy roślinne, co skarpetki. Działanie jest podobne, zmiękczenie, a następnie usuwanie zrogowaciałych odcisków. Dodatek oleju ze słodkich migdałów  pielęgnuje skórę po usunięciu zmiany, dodatkowo nawilżając i niwelując efekt podrażnienia.


Krem otrzymujemy w tubce o pojemności 10 ml. Konsystencja produktu jest kremowa o białym zabarwieniu. Zapach jest raczej neutralny, może trochę przypomina zapach lekarskich maści.  Dzięku precyzyjnemu aplikatorowi ze ściętą końcówką możemy aplikować pożądaną ilość kremu na odcisk. Używałam ten produkt wedle zaleceń producenta. Wmasowywałam w miejsca, gdzie miałam odciski i zrogowacenia po pęcherzach. Starałam się robić to regularnie, czyli przynajmniej 2 razy dziennie. Jeżeli zapominałam o aplikacji porannej, to czynność wykonywałam wieczorem, po kąpieli. Krem łatwo się rozprowadza, a na całkowite wchłonięcie musimy poczekać parę minut.


Po kilku dniach stosowania kremu zauważyłam, że miejsca aplikacji, czyli skóra po odciskach zrobiła się miękka i za pomocą pumeksu i peelingu udało mi się jej pozbyć na dobre. Skóra zrobiła się miękka i po naroślach lub zgrubieniach nie pozostało żadnego śladu. Stosowałam z ciekawości ten krem też w miejscach, gdzie odciski najczęściej powstają, jako zabezpieczenie, by uelastycznić skórę przed powstawaniem nowych pęcherzy. Wyciągnęłam z szafki ulubione szpilki, o których Wam wspominałam wyżej i nie uwierzycie co się stało. Po raz pierwszy od bardzo bardzo dawna nie miałam żadnego pęcherza. Skóra w niektórych miejscach lekko się zaczerwieniła, ale nie postał żaden bąbel, a ja przetańczyłam całą imprezę. Krem na odciski możecie zakupić już za ok. 16 zł./opak.

Produktami Silcatil jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Dzięki skarpetkom złuszczającym wykonałam w domowym zaciszu zabieg na stopy w cenie ok. 20 zł., a efekt,  który uzyskałam bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. W salonie kosmetycznym tego typu zabieg to koszt ponad 60 zł, więc można sporo zaoszczędzić dzięki Silcatil. Co do kremu na odciski, to jest to absolutny must have każdej apteczki i kobiecej torebki na wyjazdach i przed imprezą, na której będziemy w szpilkach. Przetańczymy całą noc bez bolesnych pęcherzy i dzięki temu może będziemy sięgać po ulubione szpilki częściej.

A Wy jak dbacie o swoje stopy?
Znacie produkty Silcatil?

#stopy #domowespa #Silcatil





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger