wtorek, 15 sierpnia 2017

Fall in love czyli nowa jesienna kolekcja od Yankee Candle

Dzisiejszy post będzie chyba jednym z moich ulubionych jak dotychczas. Dlaczego? Otóż nie znacie mnie jeszcze z tej strony;) Chociaż jakiś czas temu powstał post zapachowy o świecach na blogu, nie przyznałam się Wam, że jestem totalną zapachoholiczką (o ile jest takowe określenie).

Moja przygoda z Yankee Candle zaczęła się jakiś rok temu. Z woskami i świecami spotkałam się w swojej pracy i odkąd je wypróbowałam - zakochałam się!

Nie każdy zna firmę Yankee Candle więc na początku przedstawię Wam kilka informacji na jej temat. Początki sięgają 1969 roku, kiedy to w Ameryce młody 16 letni Mike Kittredge chcąć zrobić prezent swojej mamie przetopił garść kredek, dodał do tego resztki wosku i knot. To wszystko umieścił w kartonie po mleku i w ten oto sposób powstała pierwsza świeca od której wszystko się zaczęło. Ciekawy początek, nieprawdaż? 

Po kilku latach od 1973 r. hobby zmieniło się w pracę. Dlatego też obecnie możemy się cieszyć szerokim asortymentem od Yankee Candle liczącym ponad 150 różnych wariantów zapachowych.

Ja w swojej "skromnej" kolekcji, która co rusz się powiększa w nowe zapachy, obecnie mam około 25 szt. Jeżeli chodzi o preferencje co do aromatów, to zazwyczaj jestem otwarta. Nie ograniczam się np. tylko do słodkich zapachów. Wosk musi mieć to coś, po prostu.

Dzisiaj opowiem Wam o nowej kolekcji jesiennej 2017 r.,  którą miałam okazję testować dzięki www.candleonline.pl

Fall in Love Collection


- Autumn Glow
- Warm Cashmere
- Vibrant Saffron
- Mulberry & Fig Delight


Cała kolekcja składa się z 4 zapachów. Umiejętne połączenie cierpkości rozgrzewających przypraw  ze słodyczą dojrzałych owoców - idealne na jesienne wieczory.


Autumn Glow 


Zarówno zapach, jak i szata graficzna przypomina mi wczesną jesień. Spadające pożółkłe liście i  spacery po lesie w lekko muskających promieniach słonecznych. 



Wyczuwamy lekki aromat świeżo ciętych ziół i paczuli. Tę ostatnią nutę można często spotkać w przemyśle perfumeryjnym.


Warm Cashmere


Na etykiecie mamy obraz kaszmirowego szalika i kocyka. Ciepła herbata, dobra książka i ciepły koc. Idealne połączenie na jesienne wieczory. 


Wyczuwam nutę słodkiej pomarańczy. Wyraźny aromat sandałowca współgra z pikantnym kardamonem.


Vibrant Saffron


W tym wosku najważniejszą nutą zapachową jest szafran. Czy wiecie jak pachnie? Najbardziej popularne odmiany pachną miodem z nutą goryczy.


Po odpaleniu zapach jest cierpko-słodki. Dzięki dodatku wanilii aromat jest łagodniejszy, chociaż wciąż ciepły.


Mulberry & Fig Delight



Na koniec przedstawiam Wam mojego ulubieńca z tej serii. Przyciąga mnie po pierwsze piękny kolor wosku. Szata graficzna cieszy oko. Soczyste owoce, kto ich nie lubi?


Przepięknie pachnie połączenie soczystej morwy i świeżo zebranych fig. Słodycz, która nie jest przesadzona, lecz subtelna. Zdecydowanie mój ulubiony zapach z tej czwórki.


Każdy zapach jest na swój sposób wyjątkowy. Pamiętajmy, że każdy z nas ma inny gust i inny węch. Więc, żeby się przekonać do konkretnego zapachu, radzę go osobiście wypróbować!

Dla tych, którzy dopiero chcą zacząć swoją przygodę z woskami od Yankee Candle mam kilka wskazówek. 


Po pierwsze musicie mieć kominek do wosków. Pamiętajcie, że kominek do wosków rożni się od kominka do olejków (ten ostatni jest mniejszy). Ja swój dostałam z Holandii od córki przyjaciółki. Napis HOME pięknie wygląda po odpaleniu, gdyż się świeci. Yankee Candle ma spory wybór kominków, które możecie zakupić na stronie www.candleonline.pl  (wystarczy kliknąc w link).


Po drugie kupujemy woski, które odpowiadają nam zapachowo. Pamiętajcie, że nie każdy wosk pachnie jednakowo na sucho i po odpaleniu. Kilka razy spotkałam się z sytuacją, w której na sucho wosk pachniał obłędnie i mocno, a po odpaleniu był ledwo wyczuwalny. Lecz każdemu zapachowi trzeba dać szansę.


Po trzecie radze zaopatrzyć się w świeczki bezzapachowe, które odpalamy i wstawiamy do kominka. Pod wpływem ciepła wosk, który kruszymy bądź odłamujemy, kładziemy na górę kominka - rozpuszcza się.

Po czwarte woski Yankee są dość naolejowane,  więc radzę do kominka wrzucać najwięcej połowę wosku. Wystarczy poczekać aż się rozpuści, a piękny zapach wypełni nam dom. Wtedy ja gaszę świeczkę, a pięknym zapachem ciesze się jeszcze kilka godzin. Ten wosk odpalam jeszcze ok 3-5 razy do momentu, aż zapach przestanie być wyczuwalny. Wtedy to jest znak dla nas, by wymienić wosk na nowy:)

Zapraszam Was do przygody z zapachami od Yankee Candle!!!
Różnorodność zapachów, a także akcesoriów znajdziecie na www.candleonline.pl

Jestem ciekawa czy Wy też tak kochacie Yankee Candle? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger