środa, 10 lipca 2019

Czy da się wyleczyć z miłości? "Jedyna taka choroba" E.Zdebska. Recenzja.

Hej. Ostatnimi czasy pogoda nas nie rozpieszcza. Dłuższe spacery poszły w zapomnienie, bo komu by się chciało spacerować w ulewę i przy porywistym wietrze? Ale nie ma tego złego. Im mniej słonecznie jest na dworze, tym bardziej ciągnie mnie do czytania. Do tego kubek ulubionej herbaty lub kawy, kocyk i jest idealnie. 

Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnej książki, którą przeczytałam całkiem niedawno. Mowa o dziele E. Zdebskiej "Jedyna taka choroba" Wydawnictwa AlterNatywne.


Mówi się, że  często "książkę ocenia się po okładce" i tu Wam powiem jest sporo prawdy przynajmniej w moim przypadku. Często sięgam po coś, co przyciąga mój wzrok. Tu wygląd zewnętrzny dzieła skojarzył mi się z poradnikami zielarskimi. Oczywiście nie poczułam się zbyt zachęcona. Nauczyłam się jednak, ze sporo dzieł o dość prymitywnych i niezachęcających okładkach nadrabiają zawartością. Jak było w tym przypadku?


Malownicza Dolina Rosa, co prawda ma dość oryginalnych mieszkańców, jednak wśród innych miast raczej niczym szczególnym się nie wyróżnia. Burmistrz dwoi się i troi, aby to zmienić. Do miasteczka dochodzą słuchy o tajemniczej chorobie członkini rodziny królewskiej na zamku Castum. Burmistrz knuje plan, by jego znany na całe miasto lekarz o imieniu Feliks udał się na zamek z misją ratowniczą. Rozwikłał zagadkę tajemniczej choroby, uzdrowił księżniczkę i tym samym przyniósł sławę rodzimemu miasteczku.

Gdy po lekarza przyjeżdża Patron Largus w celu oddelegowania go na zamek pod wpływem okoliczności zmienia zdanie i zamiast niego zabiera Lisę - młodą i bystrą zielarkę, która pomaga Feliksowi w pracy. Jak się później okazuje jest też jego córką.


Droga do zamku wcale nie jest łatwa. Okazuje się, że Patron wybrał dziewczynę nie ze względu na wiarę w jej zdolności, lecz dlatego iż nie chciał zabierać Feliksa, który nadużywał alkoholu. Dlatego zdecydował się na  mniejsze zło. Lisa jest rozzłoszczona tym faktem i postanawia wracać do domu. Gubi się w drodze i natrafia na jezioro, którym opiekuje się Mrok. Jak się później okazało, jest to czarodziej, spotkanie z którym zazwyczaj kończy się śmiercią. Lisą jednak się zaopiekował opowiadając jej o magicznym znaczeniu jej imienia. Jego postać ma swoją rolę w powieści. Jest jak anioł stróż, który informuje nasza bohaterkę o niebezpieczeństwach i ją chroni.

Dziewczyna postanawia jednak nie poddawać się i spróbować rozwikłać zagadkę choroby.  Po dotarciu na zamek Królowa daje jej 3 dni w ciągu których ma uleczyć chorą księżniczkę. Przez ten cały czas może liczyć na wsparcie Largusa, chociaż na początku relacje między nimi się wcale nie układały. Brak możliwości przeprowadzenia badań i limit czasu spędzonego przy łóżku chorej utwierdza zielarkę w niepowodzeniu misji ratowniczej. Rutynowe badanie pulsu przynosi jej jednak odpowiedz na nurtujące pytanie. Lisa kuje księżniczkę w nogę i ta się "budzi".

Lisa odkrywa prawdę o udawanej śpiączce księżniczki i szuka przyczyny takiego zachowania. Nie spodziewa się jednak, że im dalej brnie w tą historię, tym bardziej niebezpiecznie się robi. Czy odkryje dlaczego księżniczka udawała? I czy pomoc Largusa była całkowicie bezinteresowna, czy jednak kryje się za tym  coś więcej niż potrzeba rozwikłania zagadki? O tym dowiecie się sami sięgając po tą książkę.


Czytało się bardzo lekko i szybko. Fabuła jest przejrzysta, a historia stworzona przez autorkę dość intrygująca. Z każdą kolejną kartką starałam się wraz z Lisa odkryć przyczynę śpiączki księżniczki. Wątki zasad zachowywania się i ubioru jakie panowały na zamku pozwoliły cofnąć się w czasie i poznać inną kulturę i obyczaje. Główna bohaterka Lisa została przedstawiona jako osoba bardzo oddana społeczeństwu. Nawet w momencie niebezpieczeństwa wyciąga pomocną dłoń i ratuje ludzkie życie. Largus z kolei na początku wydaje się gburowaty i zimny. z czasem jednak na jaw wychodzą jego uczucia do dziewczyny i wszystko staje się jasne. Myślę, że "Jedyna taka choroba" będzie idealną towarzyszką na chłodniejszy wieczór, a połączenie wątku miłosnego z rozwikłaniem zagadki z pewnością zaintryguje niejednego czytelnika.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu AlterNatywne.


7 komentarzy:

  1. ciekawa książka, początkowo myślałam, że to poradnik, na pewno fabuła by mnie wciągnęła.

    OdpowiedzUsuń
  2. sama okładka aż zachęca do przeczytania i również jak Żaneta z początku myślałam, że to będzie jakiś poradnik, a tu widzę całkiem niezła historia się kryje za tą okładką :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna książka, która wydaje się nie być dla mnie a jednak coś sprawia, że mam chęć po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Być może sięgne po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo chyba by mi się bardzo podobała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciężki temat ale takie lubie :D Chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie wyglada jak ksiazka zielarska. A tu popatrz. Ja tez czesto siegajac po dana pozycje patrze na okladke. Niestety lub stety - jestesmy wzrokowcami. Ale i mi udalo sie sparzyc i blednie ocenic tylko po zewnetrznym wygladzie ksiazke. Fabula jest fajna. Podoba mi sie. Tym bardziej dziwie sie projektu takiej oklsdki. Moze celowo?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger