poniedziałek, 17 lipca 2017

Vianek - naturalne źródło pielęgnacji!

Vianek - naturalne źródło pielęgnacji!
Hej kochani! 
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną recenzją kosmetyczną.
Ostatnio temat zdrowia jest tematem "na czasie". Bycie fit, zdrowe odżywianie i dbanie o siebie w ten naturalny sposób jest coraz bardziej popularne. Dlatego i ja również zaczynam nieco inaczej patrzeć nie tylko na swoje odżywianie lecz także na swoją codzienna pielęgnację. 
W poszukiwaniu dobrych, tanich i co najważniejsze, naturalnych kosmetyków natrafiłam na sklep internetowy www.straganzdrowia.pl.

Sklep ofiaruje nam szeroki wybór nie tylko kosmetyków naturalnych, lecz także zdrowej żywności i suplementów diety. Ja szukałam czegoś do pielęgnacji ciała więc skupiłam się na dziale kosmetyków naturalnych

O kosmetykach firmy Vianek w blogosferze jest coraz głośniej. Czytałam mnóstwo pozytywnych opinii więc postanowiłam wypróbować je na własnej skórze. Dlatego też mój wybór padł na odżywczo - wygładzający peeling do ciała z mielonymi pestkami moreli i nawilżające mleczko do ciała z ekstraktem z lipy, lnu i akacji


Vianek
nawilżające mleczko do ciała
skóra sucha i wrażliwa
z ekstraktem z lipy, lnu i akacji


Bardzo często o moim zakupie decyduje wygląd kosmetyku. W tym przypadku było nieco inaczej, bo najbardziej zależało mi na testowaniu konkretnej firmy. Mimo to szata graficzna bez wątpienia przykuła moją uwagę. 

Mleczko jest w solidnie wykonanej buteleczce o pojemności 300 ml w kolorze białym. Całe opakowanie jest utrzymane w kolorystyce biało-niebieskiej z napisami w czarnym kolorze. Najbardziej urzekła mnie aplikacja kwiatowa w przepięknym niebieskim odcieniu. 


Wydobywamy produkt za pomocą atomizera (pompki) w kolorze czarnym. Wystarczy przekręcić zgodnie ze wskazówkami na  pompce i delikatnie nacisnąć. W ten sposób otrzymujemy tyle produktu ile jest potrzeba do porządnego rozsmarowania na skórze. Mleczko w kolorze białym. Jest średnio gęstej konsystencji więc łatwo się rozprowadza. Jeżeli chodzi o zapach, to nie jest on jakiś szczególnie piękny. Mi przypomina zapach mydła naturalnego, więc pachnie dość zwyczajnie. Akurat mi to nie przeszkadza, lecz zwolenniczki przyjemnych, słodkich bądź perfumowanych zapachów raczej nie będą zachwycone.


Mleczko ma działanie nawilżające i przeznaczone jest dla posiadaczek skóry suchej i wrażliwej. Skóra mojej twarzy jest raczej mieszana ze skłonnością do przetłuszczania się, natomiast skórę reszty ciała zaliczam do suchej i wrażliwej. Dlatego też zdecydowałam się własnie na mleczko nawilżające. Szczególnie teraz, w okresie letnim, moja skóra jest przesuszona i potrzebuje odpowiedniej dawki nawilżenia. Zawarte w mleczku mocznik, gliceryna i mleczan sodu mają działanie wiążące wodę. Moja przesuszona skóra wsiąka mleczko jak gąbka. Po czym odczuwam natychmiastowe zmiękczenie i nawilżenie. Po regularnym stosowaniu skóra jest bardziej elastyczna i naprężona. 

Moja opinia

To mleczko stało się u mniej absolutnym hitem w codziennej pielęgnacji. Wystarcza ok. 4-5 pompek produktu aby dobrze nawilżyć całe ciało. Mleczko błyskawicznie się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy. Zapach mógł by być przyjemniejszy, lecz skład jest naturalny więc nie ma co narzekać. Produkt nie jest testowany na zwierzętach. Wszystkie składniki są naturalne. Zioła pochodzą z ekologicznych upraw, a kompozycje zapachowe nie zawierają alergenów, a zatem sam produkt jest bezpieczny dla alergików. Produkt jest bardzo wydajny. Testuje go ok, miesiąca i zużycie jest minimalne. Zauważyłam poprawę stanu mojego naskórka. Skóra jest miękka, sprężysta i doskonale nawilżona. Takiego efektu się spodziewałam i jestem zadowolona w 100%. Mleczko nawilżające możecie zakupić w cenie 20,69 zł na stronie straganzdrowia.pl (wystarczy kliknąć w link strony, a znajdziecie się na odpowiednim produkcie).


Vianek
odżywczo-wygładzający
peeling do ciała
z mielonymi pestkami moreli


Ostatnio coraz bardziej zakochuje się w peelingach więc nie mogło się bez niego obejść. Przedstawiam wam kochani peeling odżywczo-wygładzający. Szata graficzna opakowania jak i w przypadku mleczka do ciała na najwyższym poziomie. Połączenie bieli z aplikacją kwiatową, tym razem w odcieniu ciemnej pomarańczy, przyciąga wzrok. 


Produkt został zamknięty w słoiczku o pojemności 250 ml. Nakrętka w kolorze czarnym posiada logo producenta. 

 

Peeling ma właściwości odżywczo-nawilżające. Zawarte w nim drobno zmielone pestki moreli i cukier podczas aplikacji złuszczają martwy naskórek. Olej z pestek moreli i rokitnika dostarcza skórze odpowiednią porcję witamin, dzięki czemu w efekcie wygląda ona zdrowo i promiennie. 


Peeling jest fajnej zbitej konsystencji, co pozwala bez żadnego problemu jego dozowanie i aplikację na skórę. W pierwszej chwili odczuwalne są drobinki cukru i moreli, natomiast w miarę masowania skóry drobinki tak jakby się rozpuszczały. Odczucia są bardzo przyjemne. Produkt też bardzo pięknie pachnie. Wyczuwam nutę owocową, nieco słodką, lecz ta słodycz jest bardzo delikatna. 

Moja opinia

To już drugi produkt z firmy Vianek i po raz drugi jak dla mnie jest to absolutny hit! Uwielbiam w tym peelingu wszystko. Wygodne i bardzo estetyczne opakowanie. Delikatnie słodki zapach. Drobinki moreli i cukru, które się rozpuszczają podczas masowania mojej skóry, dzięki czemu złuszcza się martwy naskórek, a komórki są pobudzone do regeneracji. Peeling nie jest testowany na zwierzętach, składniki są pochodzenia naturalnego, a zioła z ekologicznych upraw. Dużym plusem jest to, że po aplikacji produkt nie zostawia na skórze żadnej warstwy oleistej, co często zdarzało mi się w innych peelingach. To cudo na stronie straganzdrowia.pl kosztuje tylko 18,50 zł. (wystarczy kliknąć w link strony, a znajdziecie się na odpowiednim produkcie).


Więc kochani podsumujmy. Od teraz uwielbiam firmę Vianek, bo sprawdziła się na mojej skórze rewelacyjnie. Cenię ją za naturalne pochodzenie składników, za wysoka jakość i przystępne ceny. Na na tym na pewno nie skończy się moja przygoda z z firmą Vianek, gdyż asortyment maja szeroki, a ja chętnie wypróbuje inne cuda tego producenta. A z usług sklepu straganzdrowia.pl z pewnością jeszcze nieraz skorzystam.


A czy Wy kochani używaliście czegoś z firmy Vianek?
A może już nawet macie swojego ulubieńca?

piątek, 30 czerwca 2017

Piękne paznokcie z NC Nails Company

Piękne paznokcie z NC Nails Company
Mówi się, że oczy są zwierciadłem naszej duszy. Czym, że wobec tego są nasze dłonie? Otóż przede wszystkim są naszą wizytówką. Witamy się z kimś, podajemy naszą dłoń i wtedy jest to ten moment, w którym liczy się pierwsze wrażenie.

Każda kojarzy to uczucie, gdy wychodzimy od fryzjera, bądź kupujemy nową sukienkę i czujemy się wtedy jak milion dolarów? Nie wiem jak Wy kochani, ale ja właśnie tak się czuje kiedy zrobię sobie ładny manikiur. 

W swojej kolekcji mam sporą ilość lakierów do paznokci. Kiedyś preferowałam raczej bardzo stonowane kolory, nudziaki i cos bardzo bardzo delikatnego. Z czasem jednak zaczęłam się przekonywać do kolorów nasyconych, jaskrawych, rzucających się w oczy. 

W ostatnich latach w sferze paznokciowej zaszło wiele zmian. Zwykłe lakiery do paznokci pomimo swojej trwałości zostały w tyle, a na wyżyny wspiął się manikiur żelowy i hybrydowy. O ile z żelami miałam do czynienia pare razy, to z hybrydami nigdy. Dzięki NC Nails Company miałam okazję przekonać się, czym tak naprawdę jest lakier hybrydowy i dlaczego manikiur z jego użyciem stał się tak popularny. Jeżeli jesteście ciekawi zapraszam do dalszej lektury.

W paczce otrzymałam :

Repair Base - jest to baza. Stanowi podłoże, na które nakładany jest kolor. Swoją trwałością dorównuje bazie żelowej. Buteleczka ma pojemność 6 ml. Baza ma umiarkowano gęstą konsystencję, która bardzo łatwo się rozprowadza po płytce paznokciowej. Dzięki gęstości są mniejsze szanse na zalanie skórek, a tego byśmy nie chcieli. 

Flash Shine UV Protect - jest to nabłyszczacz, który stanowi warstwę końcową naszego manikiuru. Buteleczka ma 11 ml pojemności. Konsystencja jest rzadka, więc trzeba uważać by nie zalać skórek. Nie posiada warstwy dyspresyjnej, co oznacza, że nie musimy paznokieć przemywać cleanerem. Efekt nabłyszczenia utrzymuje się do 4 tygodni.


Na zdjęciu wyżej możecie zobaczyć jak wyglądają opakowania tych dwóch produktów.  Baza jest w czarny m flakonie ze złotą gorą, a nabłyszczacz w białym flakonie ze złotą gorą. Według mnie opakowania bardzo ładnie się prezentują. w obydwóch przypadkach mamy bardzo fajny i wygodny do aplikacji pędzelek. Przepraszam za wygląd buteleczki z bazą, ale jak widać "działo się" podczas moich pierwszych prób. Nie chciałam zniszczyć etykiety, więc nie próbowałam jej bardziej doczyścić.

Przechodzimy do mojej ulubionej części, czyli same hybrydy.

Do testów otrzymałam 3 cudne kolory z najnowszej Weneckiej Kolekcji Wiosna-Lato 2017

Bella Donna


Bardzo delikatny odcień. Dla mnie to taki brzoskwiniowy róż. Opakowanie jest o pojemności 6 ml. Kolor jest bardzo dobrze napigmentowany. Już jedna warstwa gwarantuje nam bardzo dobre krycie. Jednak ja dla pewności daje 2 warstwy. Wtedy otrzymuje piękny kolor, taki jak lubię.

Na wzorniku ten odcień prezentuje się tak




Cielo Veneziano


Ma odcień morskiego błękitu. Jak u poprzednika pigmentacja jest na najwyższym poziomie. Opakowanie ma 6 ml.

Na wzorniku prezentuje się tak



Passione


Opakowanie 6 ml. zawiera w sobie przepiękny, bardzo głęboki odcień fioletu. Kryje fenomenalnie. Już po pierwszej warstwie mamy super efekt.

Na wzorniku prezentuje się tak


Kolory są przepiękne. Konsystencja jest lekko gęsta, wiec ich aplikacja nie stwarza problemów. Już jedna warstwa wystarczy aby uzyskać pożądany efekt na paznokciach. W przybliżeniu  na niektórych wzornikach widać mieniące się drobinki, ale o nich za chwilę.



Podczas każdego manikiuru warto pamiętać nie tylko o paznokciach lecz także o skórkach. Dlatego też w moim zestawie znalazła się buteleczka perfumowanej oliwki do skórek. 


NC Nails Company posiada w swojej ofercie aż 8 serii oliwek perfumowanych. Znaleźć je możecie klikając TUTAJ Mademoiselle mieści się w szklanej buteleczce o pojemności 5 ml. Ma zapach przypominający perfumy. Niektórym ten zapach może się wydawać nieco sztuczny i przesadzony, lecz mi to akurat  nie przeszkadza. Oliwkę nanoszę pędzelkiem. Wystarczy niewielka ilość, by zadbać o dobre nawilżenie naszych skórek. 

Na zdjęciu niżej przedstawiam Wam kochani mój manikiur, do którego użyłam dwóch kolorków: Bella Donna i Passione. Uwielbiam to połączenie.


Czymże byłby mój manikiur, gdyby nie miał jakichś dodatków. Chodzi tu o 2 cudowne pyłki, dzięki którym można poszaleć na pazurkach.




Na zięciu wyżej jest pyłek no.7 (niebieski) i pyłek no.8. Dzięki tym cudom możemy stworzyć na paznokciach efekt holo/ szronu. W zależności czy wcieramy pyłek pacynką, czy posypujemy płytkę paznokcia po uprzednio pomalowanym topie, uzyskujemy odpowiedni efekt. Mnie osobiście bardzo interesował efekt szronu, dlatego też w swoim pierwszym manicure użyłam kolorku Cielo Veneziano i pyłku no.8. Dzięki holograficznym pyłkom brokatowym udało mi się uzyskać piękny efekt, który zaprezentowałam Wam na moim instagramie TUTAJ

Moja opinia

Po raz pierwszy miałam styczność z hybrydami i już wiem, ze nie ostatni. Produkty od NC Nails Company zostaną ze mną na dłużej. Dlaczego? Ponieważ zachwycona jestem jakością ich produktów. Kolory są bardzo żywe i bardzo napigmentowane, co ułatwia aplikację i skróca czas zrobienia manikiur. Opakowania są dość trwałe, więc ani podczas transportu, ani podczas codziennego użytkowania buteleczki nam się raczej nie uszkodzą. Do tej pory zrobiłam sobie paznokcie 2 razy i w obydwóch przypadkach trwałość mnie zaskoczyła. Robiłam wszystko co robię na co dzień: zmywałam, sprzątałam, pracowałam. Moje ręce ciągle były w ruchu, a manikiur na moich paznokciach wcale się nie zmieniał. Nie było odprysków a pazurki nadal błyszczały dzięki Flash Shine. Za pierwszym razem moje pazurki miałam przez równe 4 tygodnie. Po tym czasie musiałam je zmienić, bo przeszkadzał mi odrost. Teraz, mój drugi manikiur mam już od 2 tygodni i myślę, że jeszcze ze 2 spokojnie wytrzymam bez żadnych zmian.

Kochani, NC Nails Company ma szeroki wybór produktów. Odwiedzając ich stronę internetową znajdziecie m.in.: żele, lakiery hybrydowe, pyłki, akryle, gadżety, a także balsamy i kremy. Więc polecam Wam, bo jakość jest rewelacyjna.

A Wy kochanie co sądzicie o manicurze hybrydowym?
A może macie w swoim posiadaniu produkty NC Nails?




piątek, 16 czerwca 2017

7 pomysłów na prezent z okazji Dnia Ojca od PROJEKTOGRAM

7 pomysłów na prezent z okazji Dnia Ojca od PROJEKTOGRAM
Co roku obchodzimy  wiele świąt i uroczystości. Nie wiem  jak Wy, ale ja za każdym razem staram się sprawić, aby każdy prezent na dane święto był czymś niepowtarzalnym i wyjątkowym. Nie chce się chwalić, ale jestem osobą bardzo pomysłową, jeżeli chodzi o prezenty, ale nawet mi czasami zwyczajnie brakuje pomysłów.  Zbliża się 23 czerwca - Dzień Ojca, dlatego też wyruszyłam w poszukiwaniu inspiracji. Tak oto natknęłam się na stronę www.projektogram.pl 

Chyba każdy z nas uwielbia uwieczniać cudowne chwilę upamiętniając je poprzez zdjęcia. Już od dawna mamy bardzo szerokie spektrum sprzętów elektronicznych, które nam w tym pomagają. Zdjęcia kolorowe, czarno-białe, z efektami, z napisami...można byłoby wymieniać bez końca. Uwieczniamy ulubione momenty, przerzucamy zdjęcia na komputer, tablet, telefon lub drukujemy. Wydrukowane egzemplarze najczęściej trafiają do albumów, w których się piętrzą, aż zabraknie miejsca. Zaglądamy do takich pamiątek raczej bardzo rzadko, najczęściej podczas rodzinnych imprez, kiedy wszystkim zbiera się na wspomnienia. 

No właśnie, a co powiedzielibyście na przechowanie wspomnień w niebanalny i bardzo oryginalny sposób?
Chciałabym Wam przedstawić jeden z 7 takich super możliwości, na który się zdecydowałam.


Długo szukałam czegoś, co mogłabym sprezentować mojemu Tacie na jego zbliżające się święto. Chciałabym, żeby 23 Czerwca już na zawsze pozostał w jego wspomnieniach jako Jego szczególny dzień. W związku z tym, trafiając na ofertę sklepu Projektogram długo nie musiałam się zastanawiać  w jaki sposób tę wyjątkowość podkreślę. 


Mój wybór padł na poduszkę ze zdjęciami.


Kto nie lubi spać niech podniesie rękę, hehe. Mój Tata jest śpiochem więc uznałam, że będzie to prezent trafiony w dziesiątkę, gdyż podusia będzie mu towarzyszyć w nocy, podczas snu, a także będzie się pięknie prezentować jako element dekoracyjny. Skusiło mnie to, że mogłam na poszewce umieścić dowolne zdjęcia przedstawiające najważniejsze momenty z życia mojego Taty. On jest częścią mnie i mojego świata, tak więc znalazły się na niej momenty przedstawiające ważne chwile i  wydarzenia: Wręczenie dyplomu po ukończeniu  licencjatu, wspólne wyjazdy nad morze i za granicę w gronie rodzinnym, jego ulubione hobby: łapanie ryb i jeżdżenie na motorze.

 

Poduszka ma wymiary 37X37. Na tej -powierzchni umieszczone jest aż 9 zdjęć. Projektogram.pl daje nam możliwość wyboru co do ich ilości: 9, 16 lub nawet 25 zdjęć. Musimy się liczyć z tym, że im większa będzie ich ilość, tym mniejsze one będą, gdyż muszą się zmieścić w całości. Następnie decydujemy, czy chcemy, żeby nasze zdjęcia były rozdzielone siatką (w kolorze ecru lub czarnym). Ja nie chciałam czarnej, więc w efekcie jest jej brak, ale zdjęcia nie są "zlane" ze sobą. Mi ten efekt bardzo odpowiada.

Jak widać na zbliżeniu jakość nadruku jest rewelacyjna. Widoczne są wszystkie szczegóły (nawet chmurki na niebie), tak, jak na oryginałach. Jest to zapewne zasługa dobrej jakości materiału, a potem trwałego i bardzo wyraźnego nadruku. Zdjęcia nie są poucinane, jak to często się zdarza przy wydruku nawet na papierze. Druk jest porządny, od szwu do szwu.


Tył poduszki jest bez nadruku w kolorze ecru. Co ważne, wkład jest antyalergiczny. Możliwe jest pranie w pralce w wysokich temperaturach, a także suszenie w suszarkach bębnowych. 


Produkt posiada także ozdobną metkę z logo.

Jestem pod wielkim wrażeniem poduszki, którą wybrałam i  sama zaprojektowałam. Jeżeli myślicie, że nie dacie sobie radę, bo projektowanie nie jest dla was, to bardzo się mylicie. Wystarczy wejść na stronę www.projektogram.pl, w którym krok po kroku pokazane jest jak stworzyć sobie taką podusie. Z pewnością każdy da sobie z tym radę. Może się powtórzę, ale jestem zachwycona jakością i kolorami zdjęć. Polecam Wam kochani pójść w moje ślady. Z kilku papierowych (komputerowych) zdjęć możecie stworzyć bardzo miękki i unikalny, a także designerski prezent. Cena to tylko 129 zł., wrażenia - bezcenne!!!


Moją opinię już znacie, ale jak głosi sam tytuł tego postu "7 pomysłów na prezent..." przedstawię wam pozostałe 6 projektów, z których możecie skorzystać na stronie Projektogram.pl.

Zdjęcia w stylu Retro  - jeżeli jesteście zwolennikami tzw. dawnych czasów i dawnego stylu to ten pomysł jest zdecydowanie dla Was. Do wyboru: zdjęcia duże (24 szt. w komplecie) bądź małe (48 szt.), a także kolor ramki: czarny bądź biały.
Case - sprawi, że nasz telefon będzie nie tylko chroniony, lecz przede wszystkim wyjątkowy. Wybierz zdjęcie lub kilka zdjęć, Twoje, Wasze, jakie tylko chcesz i wyraź siebie.

Kwadraty - twoje zdjęcia wydrukowane na wysokiej jakości papierze w kwadracie dużym (10 x 10 cm) lub kwadracie małym (6 x 6 cm). Do wyboru kolor obramowania biały lub czarny.

Ramka - wybrany przez Was kolarz ulubionych zdjęć oprawiony w stylowa ramkę. Nie tylko świetna pamiątka lecz także bardzo stylowa dekoracja.

Plakat - jeżeli masz sporo zdjęć, które uwielbiasz i marzysz o tym, by one wszystkie zawisły u ciebie na ścianie to ten pomysł jest własnie dla ciebie. Plakat w wymiarze 61 x 91,5 cm  z mnóstwem ulubionych zdjęć będzie godnie zdobić twoją ścianę.

No i ostatni pomysł 2 Mini Poduszki - wymiar 25 x 25 cm. Do wyboru 9 zdjęć lub 25. Np. taki komplet dla dwojga, żeby każdy miał swoją i nie było wojny.

Oto już wszystkie pomysły, które chciałam Wam przedstawić. Jestem pewna, że odwiedzając stronę Projektogram.pl każdy znajdzie coś dla siebie. Pomysły bardzo oryginalne, realizacja bardzo banalna, czas oczekiwania krótki, a efekt - murowany!!!

Instagram: Projektogram


sobota, 10 czerwca 2017

Recenzja Serum Czysty Kwas Hialuronowy i mydełka naturalnego o zapachu sosny od SPAdomowe!

Recenzja Serum Czysty Kwas Hialuronowy i mydełka naturalnego o zapachu sosny od SPAdomowe!
Witajcie kochani! Przychodzę do Was z kolejną recenzją produktów od SPAdomowe, które testowałam przez ostatnie kilka tygodni. Dziś przedstawię Serum Czysty Kwas Hialuronowy Inya oraz opowiem o mydełku naturalnym, które ma cudowny zapach sosny.

Która z nas nie chciałaby wyglądać młodo i pięknie cały czas? Myślę, że każda wiele by oddała za taką możliwość. Niestety życie pisze inny scenariusz i z wiekiem, chcąc nie chcąc, się starzejemy. Jest to proces naturalny, którego nie da się zatrzymać, lecz kto powiedział, że nie da się go spowolnić.

Wewnętrznych zmian w naszym organizmie nie widać, natomiast zmiany zewnętrzne widoczne są "gołym okiem". Wiele czynników składa się na to, że nasza skóra już nie wygląda tak, jak wyglądała kilka, bądź kilkanaście lat temu. Zastanówmy się więc dlaczego tak się dzieje?

Dla dobrego samopoczucia oraz wyglądu naszej skóry potrzebne jest odpowiednie nawilżenie. Kwas hialuronowy  (HA) jest ważnym elementem naszej skóry. Jego funkcją podstawową jest wiązanie cząstek wody i utrzymywanie jej w naszym organizmie. Naturalnym procesem jest to, że codziennie ok. 30% kwasu hialuronowego w naszym organizmie ulega rozpadowi. W jego miejsce przychodzą nowe cząsteczki. Niestety z wiekiem nasz organizm produkuje coraz mniej HA, a nasza skóra traci na wyglądzie: wiotczeje, robi się pomarszczona i wysuszona. Tylko utrzymanie odpowiedniego poziomu cząstek kwasu hialuronowego pozwoli nam spowolnić proces starzenia się, dzięki temu, że nasza skóra będzie odpowiednio nawilżona.

Wiele z Was pewnie słyszało o zabiegach typu antiaging, gdzie w głąb naskórka wstrzykuje się preparaty zawierające kwas hialuronowy. Ja nie jestem fanką zabiegów inwazyjnych, więc zaproponuje Wam inną metodę - bezbolesną, lecz również skuteczną.

Serum czysty kwas hialuronowy Inya


Przedstawiam Wam serum, mające w swoim składzie czysty kwas hialuronowy. Jak już wcześniej wspominałam, komponent ten odpowiada za nawilżenie, wygładzenie i uelastycznienie naszej skóry.




Produkt jest zawarty w szklanej buteleczce o pojemności 30 ml. Dzięki pipecie możemy odpowiednio dozować serum bez obawy przedobrzenia. Jest to zasługa nie tylko jakości opakowania, lecz także samego produktu, który jest konsystencji lekko gęstej (dla mnie to przypomina galaretkę, która zaczyna tężeć). Z łatwością aplikuje się odpowiednią ilość serum na dłonie i rozprowadza się po skórze twarzy. 



Odczucie po aplikacji są dość nietypowe, gdyż skóra już po kilku chwilach robi się naciągnięta. Taki mały bezinwazyjny lifting.

Już po kilku stosowaniach zauważyłam, że skóra jest znacznie elastyczniejsza. Przy regularnym stosowaniu zapewni nam gładkość i  odpowiedni poziom nawilżenia. Serum jest bardzo wydajny, gdyż stosuje go już ponad 2 tyg., a buteleczka jest ponad połowę pełna. Produkt jest przebadany dermatologicznie. Gdyby komuś przeszkadzał efekt ściągniętej skóry, preparat można stosować z wymieszaniem z wodą. Wystarczy kilka kropel serum połączyć z kilkoma kroplami wody, lekko zmieszać i nanieść bezpośrednio na twarz.

Moja opinia na temat tego serum jest bardzo pozytywna. Zauważyłam znaczną poprawę elastyczności skóry. Łatwo się go aplikuje, a już kilka chwil po nałożeniu błyskawicznie się wchłania, nie zostawia lepkich śladów. Koszt buteleczki 30 ml. to tylko 24,90 zł. Produkt dostępny jest na stronie SPAdomowe (po kliknięciu od razu zostaniecie przekierowani na dany produkt).

Mydło marsylskie sosna Foufour

Kolejnym produktem, które testowałam jest mydełko.

Ostatnio coraz popularniejsze robią się mydełka naturalne, a to właśnie do takich się zalicza. W jego składzie nie znajdziemy żadnych parabenów, SLS, SLES. Mydełko stworzone jest metodą rzemieślniczą, posiada bardzo ciekawe tłoczenia w kształcie napisów (widoczne na zdjęciach).



Co ważne zawiera w swoim składzie tylko tłuszcze pochodzenia roślinnego i nie było testowane na zwierzętach. Wszystkim tym, którzy cenią sobie produkty w 100% naturalne z pewnością to mydełko przypadnie do gustu.


Mydełko jest o zapachu sosny. Podczas kąpieli odczuwamy lekki i świeży "iglasty" zapach. Kto z Was nie lubi spacerów po lesie? Chyba każdy je uwielbia. A ten zapach, który towarzyszy nam podczas kąpieli bardzo odpręża. Organiczne masło shea także wchodzi w skład tego cudownego produktu, dzięki czemu mydełko ma działania nawilżające i natłuszczające. 

Tego rodzaju mydełka (a producent ma ich na stronie naprawdę duży wybór, klikajcie TU) z pewnością jeszcze nie raz zagoszczą w mojej codziennej pielęgnacji. Skóra jest czysta, pachnąca i odpowiednio nawilżona. Czego chcieć więcej? 


wtorek, 30 maja 2017

NIE recenzja NIE zdeklarowana NIE singielka na podstawie "Z życia zdeklarowanej singielki" autorstwa Małgorzaty Ciechanowskiej

NIE recenzja NIE zdeklarowana NIE singielka na podstawie "Z życia zdeklarowanej singielki" autorstwa Małgorzaty Ciechanowskiej
Każdy w swoim życiu do czegoś dąży.  Ma coś na celu, realizuję się poprzez pasję, ma marzenia. No właśnie, a jak to z nimi jest - z marzeniami? Każdy je ma, lecz czy tak naprawdę każdy je spełnia?

Los tak chciał, że miałam okazję poznać bardzo fajną dziewczynę. Ma na imię Gosia. Jest młodą, energiczną i bardzo otwartą duszą artystyczną. Niemalże od razu znalazłyśmy wspólny język. Jest jedną z tych ludzi, którzy mają marzenia i je spełniają. Dlatego też w kwietniu tego roku została wydana jej pierwsza książka "Z życia zdeklarowanej singielki". 


Gosia zwróciła się do mnie z pytaniem czy nie chciałabym przeczytać jej dzieło i wyrazić swoją opinię. Ten kto zna mnie bliżej, ten wie, że jestem molem książkowym i uwielbiam czytać. Dla mnie najlepszym odpoczynkiem jest po prostu relaks w towarzystwie książki. Więc oczywistą oczywistością było to, że nie odmówiłam i chętnie przygarnęłam pod swe skrzydła jej dzieło.

Nie wiem jak wy, ale ja rzadko kiedy czytam tak zwane streszczenie książki, którą mam w ręku. Lubię, gdy z każdą przeczytaną stroną "odkrywam" ją kawałek po kawałku. To uczucie, gdy otwierasz pięknie zapakowany prezent i nie masz pojęcia co się kryje w środku. Tak samo jest z książką. Z każdym kolejnym słowem, z każdą stroną mamy coraz to nowe oblicze. Dlatego też nie będę się skupiać na treści, tylko na moich własnych przemyśleniach względem jej.

Zatem zacznijmy. Główną bohaterką jest dziewczyna o imieniu Izka. Młoda. zdolna i energiczna. Z zewnątrz udaje twardzielkę, lecz wewnątrz jest delikatna i wrażliwa. Spotka ją wiele zarówno dobrego, jak i złego, no ale takie jest prawdziwe życie, nie prawda? 

Skojarzenia, które miałam patrząc na tytuł przed przeczytaniem były następujące: zdeklarowana singielka? Hm, wolna, bardzo pewna siebie kobieta, świadoma swych wartości, która zdecydowana jest być singielką. Trzyma się zdała od uczuć i mężczyzn (co w sumie jest powiązane). Czytając książkę odniosłam jednak zupełnie inne wrażenie. Izka swoim postępowaniem w różnych sytuacjach deklaruje, że chce ułożyć sobie życie, chce się zakochać, założyć rodzinę i mieć dzieci. A nie być do końca swych dni singielką. 

Do czego zmierzam? Do tego, iż tytuł książki nieco mi się gryzie z jej "zawartością". Nie pasuje mi ta nazwa i już. Jakie było moje zdziwienie, gdy napisałam o tym Gosi, a ona się ze mną zgodziła. Okazuje się, że tytuł miał być inny, w sumie było ich dwa: "Arystoteles w spódnicy" lub "W szpilkach na wojnę". I jeden i drugi pasuje, ale ten pierwszy po prostu jest do tej książki stworzony. Spytacie dlaczego akurat ten? Arystoteles i jeszcze w spódnicy? A właśnie, że tak.

Książka, jak dla mnie jest nieco zbyt przesycona mądrościami, których autorką jest Izka. Rozumiem jednak, że jest to jej styl bycia i jest to cecha jej indywidualnej osobowości. Niektóre sytuację rozpatruje niepewnie sięgając w przeszłość. Skąd się zrodziło poczucie ciągłej niepewności? W książce często jest spotykany wątek niezbyt dobrych stosunków matki wobec głównej bohaterki. Dziewczyna ma do niej żal o to, jak ją traktowała. Ciągła krytyka,  porównywanie do starszej siostry i innych "bardziej idealnych" dziewczyn w oczach matki zostawiło swoją pieczęć na bohaterce. Ciągle jest niepewna: czy robi dobrze, czy postępuje słusznie, czy jest dziewczyną, którą warto pokochać?

Była jeszcze jedna drobnostka, która mi przeszkadzała. Brakowało mi przypisów autorki, tzw. wyjaśnień. Z racji tego, iż nie jestem Polką, niekiedy miałam problem ze zrozumieniem co niektórych sytuacji powiązanych powiedzmy z jakąś osobą, bądź postacią, którą zrozumiałby polak, a obcokrajowiec, w tym wypadku ja,  miał zagwozdkę. 

Podsumowując. Książka, która na pierwszy rzut oka jest o zdeklarowanej singielce jest o Arystotelesie w spódnicy. Główna bohaterka w sposób nagminny używa mądrości, a autorka zapomniała o przypisach. Hm....ALE...

Książka jest bardzo fajnie napisana, przyjemnie ją się czyta. Może ktoś powiedzieć, że jest tylko opowieścią dla rozrywki. Nic bardziej mylnego. Pod pozorem lekkiej lektury, kryje się wiele sytuacji życiowych i perypetii, które spotykamy na swojej drodze przez całe nasze życie. Decyzję podejmowane przez naszą bohaterkę zmuszają nas do refleksji i odpowiedzi sobie nie pytanie: Co ja zrobił/a bym w tej sytuacji?

Ma tylko, albo aż 168 stron na których los bohaterki jest opisany w taki sposób, że czujesz niedosyt i z niecierpliwością oczekujesz drugiej,a może i trzeciej następnej części, kto wie?


Przedstawiłam Wam moje odczucia związane z tą lekturą. Mimo niektórych drobnostek, na które zwróciłam Wam uwagę, książkę zaliczam do jak najbardziej udanych. Cenię sobie ciężką prace autorki i jej własny pomysł na historię, którą stworzyła.  Podziwiam i trzymam kciuki za dalsze sukcesy.

Gosiu, no i pamiętaj, jak tylko dokończysz drugą część jestem pierwsza w kolejce;)



wtorek, 16 maja 2017

Peeling solny od Organic Life. Recenzja.

Peeling solny od Organic Life. Recenzja.
Witajcie!
Ostatnio mam szczęście do konkursów, a mówiąc dokładniej, do ich wygrania;) Dlatego też w dzisiejszym poście chcę opowiedzieć Wam kochani o produkcie, który otrzymałam, gdyż wylosowano mnie na zwycięzce. Moją zdobyczą okazał się Peeling Solny Do Ciała regenerująco-stymulujący od Organic Life.


Z produktem tej firmy miałam styczność po raz pierwszy. Organic Life jest polską firmą, która tworzy kosmetyki na bazie naturalnych ekstraktów roślinnych.Wyciągi z roślin leczniczych użytych przy tworzeniu kosmetyków pochodzą z plantacji organicznych. A więc nie zawierają: sls -ów, sztucznych zapachów, barwników syntetycznych, parafiny, alergenów, dodatków zwierzęcych (100% Vegan). Sama świadomość, że kosmetyk otrzymany przeze mnie jest całkowicie naturalny jest na duży plus.

Po otrzymaniu mojego peelingu z chęcią zabrałam się za testowanie.


Opakowanie peelingu solnego ma wagę 150 g. Pudełeczko jest okrągłe, wykonane z plastiku przeźroczystego, dzięki czemu widzimy zawartość opakowania bez potrzeby jego otwierania. Na etykiecie jest pokazany słonecznik, gdyż jednym z głównych składników jest olej słonecznikowy. Jest to dermokosmetyk (czyli jest stworzony na pograniczu medycyny i kosmetologii), który zawiera wyjątkową  kompozycję składników naturalnych o silnym działaniu regenerującym i stymulującym odnowę komórkową. Mówiąc inaczej siła tego kosmetyku tkwi w jego składnikach.






Jak widać na zdjęciach powyżej zawiera m.in. olej kokosowy, wosk pszczeli, masło shea, masło kakaowe, wspomniany już wcześniej olej słonecznikowy i mnóstwo innych olei naturalnych. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego coraz częściej w kosmetykach różnego rodzaju oleje roślinne odgrywają kluczową rolę? Otóż oleje najczęściej pozyskiwane są z nasion i owoców pochodzących z upraw ekologicznych. Poprzez proces tłoczenia na zimno i nierafinowania pozyskujemy surowiec o dużej wartości biologicznej. Skład tych olei jest bardzo rozbudowany, a układ ten bardzo przypomina budowę naszej skóry. Dlatego też przez nią  są one z łatwością przyswajane. To już wiecie dlaczego warto żyć w harmonii z naturą i jej składnikami!

Peeling ma jasno kremowy odcień i bardzo gęsta konsystencję, co ułatwia nabranie go i rozprowadzenie na ciele. Na zdjęciu poniżej starałam się pokazać wam jak wygląda na moich paluszkach. Zawiera drobinki, które po wmasowaniu w skórę, złuszczają martwy naskórek, ale w żaden sposób nie podrażniają.



Skóra jest zregenerowana i pobudzona do odnowy komórkowej. Uzyskujemy gładką, miękką i bardzo przyjemną w dotyku skórę. Jeżeli chodzi o zapach kosmetyku, to jest on bardzo delikatny. Mi osobiście bardzo przypomina połączenie zapachu skórki pomarańczy i cytryny.

Koszt takiego pudełeczka to ok. 40 zł. Uważam, że nie jest to zbyt wysoka cena, gdyż za dobrą jakość trzeba zapłacić, a w tym przypadku tak jest. Otrzymujemy to, co najlepsze z natury! 

Z tego co się dowiedziałam firma proponuje także inne rodzaje peelingów: odmładzająco-regenerujący, nawilżająco-stymulujący, peeling cukrowy do twarzy ze skałką wulkaniczną i peeling solny do stóp. W ofercie maja także żele do higieny intymnej, szampony, balsamy i wiele innych kosmetyków. Jeżeli jesteście ciekawi zapraszam Was na stronę producenta: www.organic-life.com.pl

Kochani, znacie kosmetyki Organic Life? Używacie? Lubicie? 


poniedziałek, 1 maja 2017

Pachnący dom dzięki Bispol!

Pachnący dom dzięki Bispol!
Witajcie kochani!
Lubię ten moment, kiedy wchodzę do domu po ciężkim i nie raz bardzo przytłaczającym dniu. Wtedy człowiek jedyne o czym marzy to o odpoczynku, wyciszeniu się i relaksie. Nie wiem jak, ale mnie piękne zapachy bardzo uspakajają i wprowadzają w stan euforii. Nie zawsze mam czas, żeby napełnić dom zapachem, np. świeżo upieczonego ciasta, które uwielbiam, bądź kwiatami - choc te też nie zawsze pachną dość intensywnie i wyczuwalnie. W takich właśnie sytuacjach z pomocą przychodzą woski i świece zapachowe.
Obecnie na rynku prosperuje kilka bardzo znanych firm ofiarujących swoim klientom szeroki asortyment świec i samplerów. Jedną z takich firm jest Bispol - polski producent zniczy, świec i podgrzewaczy. 


Funkcjonuje na rynku od 1993 r. i jest firmą rodzinną. Produkują towar najwyższej jakości, dbając nie tylko o każdy szczegół, satysfakcjonujący nawet bardzo wymagających klientów, lecz także dbają o środowisko naturalne.

W ofercie firmy znajdziemy:
  • Świece i podgrzewacze bezzapachowe
  • Świece zapachowe
  • Wkłady do zniczy
  • Znicze
Przedstawię Wam dzisiaj świece zapachowe, które miałam okazję przetestować.
Świece zapachowe 6 szt.
Świeczki zapachowe Golden Touch


Piękne jasno kremowe pudełeczko zawiera 6 świeczek. Nazwa Golden Touch w przetłumaczeniu złoty dotyk. Po odpaleniu otula nas bardzo delikatnym , kremowym zapachem. Przypomina mi  wanilię połączoną z delikatną nuta kwiatową. Zapach ten jest z serii, nazywanej światem perfum. Czas palenia ok. 4 godzin.

Świeczki zapachowe Paradise Moments i Strawberry



Paradise Moments, inaczej moment raju bądź rajski moment. Jest to także dość świeży zapach. który również zalicza się do świata perfum. Jak dla mnie jest to połączenie świeżości ze słodyczą, ale taką delikatną, ledwo odczuwalną. Ciężko mi powiedzieć, która nota zapachowa najbardziej się wyróżnia. Zapach jest bardzo przyjemny i świeży, z nuta słodyczy.

Strawberry, czyli truskaweczka. Mój ulubiony owoc;) Pięknie pachnąca dojrzałym owocem. Myślę, ze każdy z Wam znajdzie w dostępnym asortymencie ulubiony owoc, m. in. malina, owoce leśne, kokos, wiśnia. Sama słodycz;)


Świece zapachowe Maxi 4 szt.

W tym pudełeczku znajduję się 4 większe świeczki. Czas palenia ok. 10 godzin. Testowałam zapach pomarańczy, który jest  przepiękny. Odczuwalny jest słodki, soczysty owoc, aż chce się go zjeść;) Do wyboru firma proponuje również: wanilię, truskawkę, róże, lawendę i zieloną herbatę.

Świeca zapachowa Lilac


Świeczka jest w formie walca. Najlepiej ją odpalać wkładając do jakiegoś świecznika, bądź używając podstawki. To zabezpieczenie sprawi, że spływający wosk nie zostawi nam śladów na naszych meblach;)
Ja używałam takiego kwadratowego świecznika. Bo piękno według mnie tkwi w prostocie;)


Zapach jest kwiatowy - Lilii. Ten kwiat pięknie pachnie, lecz także można przesadzić. Dość intensywny zapach, wiec wystarczy chwila i można świecę zgasić, a zapach pozostanie na długo. Ważne jest by nie przesadzić, bo co za dużo, to nie zdrowo;) Czas palenia walca to ok. 38 godzin.

Świeca zapachowa w szkle Aurelia









Testowałam zapach zmiksowanych Owoców , m.in. maliny, borówki, jeżyny. Czas palenia to ok. 30 godzin. Bardzo podoba mi się sam design świecy, która jest umieszczona w szkle, więc nie musimy kombinować żadnych podkładek w obawie o przybrudzenie woskiem. Chwilę po odpaleniu robi się bardzo ładny basenik i zapach otula cały mój pokój. Jest słodko, nieco świeżo i kwaskowato. Super połączenie zapachowe.


Przyszedł czas na podsumowanie moich testów i opinię. Zapachy 100% trafione w mój gust. Wszystkie są dość intensywne, każdy na swój sposób oczywiście. Możemy dowolnie je łączyć, tym samym komponując własny;) Bispol ofiaruję naprawdę szeroki wybór produktów nie tylko pod względem zapachowym, lecz także designerskim. Zachęcam więc do zapoznania się z oferta producenta i wybrania czegoś dla siebie kochani:)

Strona internetowa: Bispol


Lubicie świece zapachowe?
Opowiedzcie o swoich ulubieńcach w komentarzach;)
Copyright © 2014 . , Blogger