poniedziałek, 21 maja 2018

Sattva Ziołowa Odżywka do włosów Mango. Moje pierwsze spotkanie z ajurwedyjskimi kosmetykami z Indii.

Sattva Ziołowa Odżywka do włosów Mango. Moje pierwsze spotkanie z ajurwedyjskimi kosmetykami z Indii.
Hej kochani. Dziś przychodzę do Was z kolejnym kosmetycznym postem. Tym razem zrecenzuje odżywkę do włosów marki Sattva, którą miałam okazję testować w ciągu ostatniego miesiąca.

Mam długie i dość cienkie włosy. Ci, którzy widzą je po raz pierwszy zawsze zazdroszczą mi tego, że są długie i proste. Niestety wszystko, co na pierwszy rzut oka wygląda dobrze niekoniecznie musi takie być. Owszem, mam długie włosy, ale są one bardzo cienkie. Nigdy nie używałam prostownicy, a z natury mam je proste jak deska. Od zawsze marzyłam o kręconych włosach (ale tak to już chyba jest, że dostajemy od matki natury coś zupełnie odwrotnego od tego, czego  chcemy). Może niektórzy uznają tę cechę za wielki plus, ale uwierzcie, że aż tak fajnie też nie jest. 

Są dni o i okazję, gdy chcę moje włosy trochę podkręcić i ułożyć. Wtedy często sięgam np. po wałki na włosy, bądź lokówkę by nadać im trochę objętości. Niestety co bym nie robiła, po kilku chwilach mam znów proste włosy i ani śladu po lokach, a żaden lakier nie jest w stanie je poskromić. 

Poza tym moje włosy bardzo szybko się przetłuszczają. Jeżeli umyje je z rana, to wieczorem już nie wyglądają na zbyt świeże. Szybko się plączą i nie każdy kosmetyk daje sobie z nimi radę. Dlatego też ciągle poszukuje czegoś, co odpowiednio zadba o moje włosy.

W poszukiwaniu nowości trafiłam na stronę sattva.pl. Jest to producent kosmetyków naturalnych.  Nie znajdziemy w nich SLS, SLES, Peg i parabenów. Producenci coraz częściej stawiają na naturalny skład w swoich wyrobach, dlatego też w tym przypadku uważam to za spory plus.

Firmę cechuje połączenie 5000 letniej tradycji i rytuałów ajurwedyjskich w połączeniu z nowoczesną wiedzą. Kosmetyki produkowane są w Indiach i są to produkty do pielęgnacji ciała, włosów, twarzy, a także ręcznie robione kadzidełka. 

Miałam okazje wypróbować Sattva Odżywkę do włosów mango.  


Odżywkę otrzymujemy w opakowaniu 210 ml. Przeźroczysta tuba pozwala na kontrolowanie zużycia produktu, co jest sporym plusem. Szata graficzna jest stonowana. Etykieta w kolorze kremowym z najważniejszymi informacjami: nazwą producenta, nazwą produktu w dwóch językach, oraz obrazkiem mango, który jest głównym bohaterem naszej maski.


Maska przychodzi do nas zafoliowana, więc nie ma możliwości by produkt się rozlał, lub uszkodził w transporcie. Buteleczka posiada zamknięcie na klik w kolorze złotym. Niestety jest dość delikatne i trzeba uważać. Po zdjęciu folii ochronnej otworzyłam buteleczkę po raz pierwszy i jeden zawias, na którym trzyma się górna część zamknięcia ułamała się. Widać to na zdjęciu poniżej.



Nie przeszkadza to oczywiście w użytkowaniu, ale trzeba uważać, by nie urwać drugi zawias. To taki mały minusik, na który trzeba uważać. Odżywka jest w kolorze białym i w świetle słonecznym ma taki perłowy odbłysk (przynajmniej mi się tak wydaje). Na zdjęciu tego oczywiście nie udało mi się wychwycić, więc będziecie musieli uwierzyć mi na słowo. Konsystencja jest gęsta, ale nie ma problemu z jej wydobyciem z butelki. Dobrze się rozprowadza.


Ogromnym plusem jest zapach. Pachnie przepięknie. Przypomina świeże, dojrzałe mango. Słodkie, ale nie do przesady. Po użyciu zapach ten utrzymuje się na włosach jeszcze przez dłuższą chwilę, więc uwielbiam się nim rozkoszować. 


Jak już wspominałam na początku posta produkty Sattva są kosmetykami naturalnymi. Odżywka oprócz mango zawiera także aloes i mleko z hibiskowca, które wspólnie tworzą duet nawilżający. Dlatego też nosi miano ziołowej.


Produkt nanoszę na włosy po umyciu ich szamponem i zostawiam na 4-5 minut. Nieraz poprzez cudny zapach trzymałam ją na głowie nawet dłużej. Po czym  dokładnie spłukuje. Odzywka jest przeznaczona do każdego rodzaju włosów. Ciekawostką jest także to, że produkt świetnie zmywa olejki. Ja nie olejuje moich włosów i jeszcze wciąż próbuję się przekonać do tego typu zabiegów, dlatego też nie powiem wam, czy jest to prawda.

Moje włosy po zastosowaniu odżywki są miękkie, lśniące i nie mam problemu z ich rozczesywaniem (a z tym bywa u mnie rożnie). Zauważyłam też, że już mi się nie elektryzują. Niestety efektu mniej przetłuszczających się włosów nie zauważyłam, a bardzo na to liczyłam, że w końcu znajdę kosmetyk, który mi pomoże pozbyć się tego problemu. Niemniej jestem z niej zadowolona. W cenie 30 zł otrzymujemy wydajny produkt, który się sprawdza. A zapach jest przecudny. To było moje pierwsze spotkanie z firmą Sattva i  raczej nie ostatnie. Chętnie sięgnę po inne ich produkty w przyszłości. 

Czy mieliście okazję wypróbować ajuwerdyjskie kosmetyki? Jakie macie o nich zdanie?

niedziela, 13 maja 2018

REGENERUM Regeneracyjne Serum do Twarzy. Recenzja.

REGENERUM Regeneracyjne Serum do Twarzy. Recenzja.
Witajcie kochani po dość długiej mojej nieobecności na blogu. W życiu każdego nadchodzi taki czas, gdy wszystko staje na głowie i się zmienia. Miesiąc kwiecień był właśnie takim miesiącem w moim życiu. To był okres zmian i trudnych wyborów, ale także czas tylko dla mnie.  Odpoczęłam, przemyślałam sobie kilka spraw i powracam do Was z nową energią i pomysłami.

Czas odpoczynku spędzałam mimo wszystko dość produktywnie, gdyż miałam okazję na spokojnie poznać kilka fajnych produktów. Posty na ich temat będą ukazywać się co jakiś czas i mam nadzieje, że dzięki nim poznacie kilka fajnych produktów.

Dziś przychodzę do Was z recenzją produktów marki Regenerum. Wiele dobrego o nich słyszałam, a także czytałam. Wiele blogerek chwali ich działanie i byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzą u mnie. Otrzymałam paczuszkę, a w niej znalazłam dwa produkty.


Oba te produkty testuje już jakiś czas, więc już mam określone zdanie na ich temat. Postanowiłam także podzielić recenzje na dwa osobne posty. Serum do rzęs i brwi jeszcze testuje, gdyż wymaga to troszkę dłuższego czasu. Natomiast o serum do twarzy opowiem wam  już teraz.

Regenerum Regeneracyjne Serum do Twarzy


Intensywnie odbudowująca moc serum z peptydami matrykinowymi wzbogacona ekstraktem z nasion soi o właściwościach silnie wygładzających. Nawet do bardzo suchej skóry.

Byłam strasznie ciekawa tej regeneracyjnej mocy choć nie mam suchej skóry tylko wręcz mieszaną za skłonnością do przetłuszczania się. Pytanie główne brzmi: Czy ta moc regeneracji zadziała także na mnie?


Serum otrzymujemy w kartonowym opakowaniu po rozpakowaniu którego ukazuje nam się tubka, która mi przypomina opakowania kremów do rąk. Szata graficzna kartonu jak i tubki jest stonowana i raczej zalicza się do klasycznej. Przypomina nieco kosmetyki typowo apteczne. Białe tło, czarny napis - klasyka w czystej postaci. 


Tubka ma 50 ml. Zdjęcia robiłam po użytkowaniu serum przez około miesiąc, więc może wyglądać na nieco "szczupłą" (o zrobieniu zdjęć przed użytkowaniem zwyczajnie zapomniałam). Ale nie ma tego złego, gdyż widać, że produkt jest dość wydajny. Po tym czasie stwierdzam, że z pewnością starczy mi jeszcze na około 2-3 tygodnie.


Serum posiada pompkę, co uważam za bardziej higieniczne jeżeli chodzi o kremy do twarzy. Za to wielki plus. Co prawda nie bardzo na początku użytkowania umiałam się z nią dogadać, gdyż tubkę trzeba trzymać w odpowiedniej pozycji, aby produkt wydobyć bez problemu. Wszystko jest kwestią wprawy.


Serum jest odpowiedniej konsystencji. Nie za rzadki, ani nie za gęsty. Z lekkością się rozprowadza i bardzo szybko się wchłania nie zostawiając tłustego filmu. Producent zaleca stosować go na oczyszczoną skórę twarzy pomijając okolice oczu. Ja użytkowałam produkt wieczorem przed pójściem spać. Z rana zazwyczaj się śpieszę i  mogłabym mieć problem z regularnością stosowania. Wieczorem natomiast podczas oczyszczania twarzy mam chwilę dla siebie i właśnie wtedy korzystam z serum. Skóra po aplikacji staje się miękka i delikatna w dotyku. Jak gdyby zregenerowana. Serum ma działać także przeciwzmarszczkowo i posiada filtr  przeciwsłoneczny UVA/UVB (SPF15). Działania na zmarszczki nie zauważyłam, bo takowych jeszcze w sumie nie posiadam. Co do ochrony przeciwsłonecznej to się przydaje, gdyż aktualnie słoneczko nas bardzo rozpieszcza.


Jeżeli chodzi o skład serum to jest on następujący:

Aqua, Synthetic Wax, Coco-Caprylate, Glycerin, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylihexyl Triazone, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Octocrylene, Homosalate, Cetearyl Olivate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, sodium Polyacryloyldimethyl Taurate, Phenoxyethanol, Butylene Clycol, Sorbitan Palmitate, Hydrogenated Polydecene, ALuminum Starch Octenylsuccinate, Glycine Soja Seed Extract, Sorbitan Oleate, Carbomer, Polysorbate-20, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Alcohol, Onopordum Acanthium Rower/Leaf/Stem/Extract, Mica, Polymethyl Methacrylate, Trideceth-10, Tocopherol, Xanthan Gum, Ethythexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, CI77891.

Jak widać składników jest sporo. Mamy wodę, ale także np. alkohol, więc są plusy i minusy. 

Zawiera także:
  • Peptydy matrykinowe - przyśpieszają odnowę komórek skóry, ujędrniają oraz pobudzają produkcję kolagenu.
  • Ekstrakt z nasion soi - intensywnie nawilża, odżywia i wygładza skórę, oraz działa przeciwstarzeniowo. 
Regeneracyjne Serum do Twarzy, a także informację na temat innych produktów marki Regenerum można znaleźć  na stronie www.regenerum.pl.  Za opakowanie 50 ml. zapłacimy ok. 30 zł, więc cena nie jest wygórowana.

Nadszedł czas na moją opinię. Podoba mi się prosta szata graficzna i opakowanie z dozownikiem w formie pompki. Serum jest gęsty i treściwy, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Odżywia i regeneruje cerę sprawiając, że staje się ona niezwykle miękka i delikatna. W składzie na pierwszym miejscu jest woda, więc jest dobrze. Mimo to w dalszej części możemy znaleźć np. alkohol, ale nie jest on w dużym stężeniu, więc nie powinien wyrządzać krzywdy. Można tez znaleźć glicerynę, a także peptydy matrykinowe, ekstrakt z nasion soi i filtr UV 15. Na mnie te serum działa i skóra rzeczywiście wygląda na odżywioną i zregenerowaną.  Chętnie wypróbuję inne produkty Regenerum, gdyż zapowiadają się naprawdę dobrze.

Znacie markę Regenerum? Co szczególnie polecacie?

Start


Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger