niedziela, 17 czerwca 2018

Testowanie pełną parą - Dosłownie!! Czyli Parownica do ubrań Philips Steam&Go w akcji!!!

Testowanie pełną parą - Dosłownie!! Czyli Parownica do ubrań Philips Steam&Go w akcji!!!
Witajcie kochani!!!

Dzisiaj przychodzę do Was z postem sprzętowo-gadżetowym. Otóż głównym bohaterem będzie cudeńko, które miałam okazję poznać. Jestem Panią domu, może i nie zawsze idealną, ale staram się takową być. W dzisiejszych czasach bardzo lubimy ułatwiać sobie codzienne czynności, na które niekiedy kompletnie nie mamy ochoty. Jednej z takich czynności będzie poświęcony dzisiejszy wpis.

Kojarzycie sytuację, gdy macie dzień wolny. Wysypiacie się, po przebudzeniu fundujecie sobie przepyszne śniadanie. Czas cudownie płynie i gdy zaczynacie nabierać ochoty na popołudniową kawę z ulubioną książką w ręku - nagle Waszym oczom ukazuje się sterta....prasowania oczywiście (a Wy o czym pomyśleliście? ).

Sobotnie popołudnie. Od rana szykujecie się do wyjścia. Gdzie? A no na imprezę. Tokowe zazwyczaj odbywają się w weekend, gdy większość ma upragnione wolne. Może to być wesele, urodziny, bal. W każdym bądź razie jest to idealna okazja, by wreszcie się umalować, uczesać i ubrać najładniejszy ciuch, jaki macie w szafie. Jak to bywa w takich sytuacjach na wiele rzeczy i czynności wcześniej czasu zabrakło, więc nadrabiacie w ostatniej chwili. 10 minut przed wyjściem, gdy już myślicie że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, wyciągacie ulubioną sukienkę bądź koszulę z szafy i ukazuje się Wam...co? A no kompletnie pogniecione ubranie.

Wreszcie wyprowadzacie się na swoje. Z dala od rodziców i teściów. Sami sobie królowie i władcy. Macie lenia, a od obowiązków domowych zdecydowanie wolicie leżing na kanapie przed telewizorem? No i wtedy niektóre obowiązki i domowe czynności lądują na ostatniej pozycji rzeczy do zrobienia. Któregoś dnia, zupełnie niespodziewanie rozlega się dzwonek telefonu. Po drugiej stronie słuchawki słyszycie przesłodki głos teściowej, która informuje was, że właśnie ma wolną chwilę i zmierza w kierunku waszego lokum w odwiedziny. - Będę za 20 minut - informuje. No i co teraz???? W panice miotacie się po mieszkaniu próbując ukryć w 10 minut wszystko to, czego się nie ogarnęło w przeciągu ostatniego tygodnia. Partnerowi zlecacie zrobienie kawy i nakrycie do stołu, by teściowa miała przy czym usiąść. Z innego pokoju przypominacie mężczyźnie Waszego życia o  nakryciu stołu  obrusem (bo bez tego się narazicie na krytykę osoby starej daty z pewnymi przyzwyczajeniami). Wreszcie w miarę ogarnięte. Pędzicie do kuchni sprawdzić, czy chłop się wyrobił z powierzonymi mu zadaniami.  Waszym oczom ukazuje się piękny stół zastawiony ślubnym zestawem kawowym  (oczywiście od mamusi). I niby piękniej być nie może, a jednak. W oczy się rzuca pognieciony obrus, który aż błaga o wyprasowanie.

Czy któraś z powyższych sytuacji jest Wam znana? Wydaje mi się, że każdy z nas chociaż raz w życiu z takową się spotkał. Dziś opowiem Wam o urządzeniu, które z łatwością uratuje Was w każdej z tych opisanych powyżej sytuacji i nie tylko.


Brak czasu odczuwa się coraz mocniej gdy świat pędzi w szaleńczym tempie. Próbujemy nadążyć za wszystkim i połączyć  karierę, rodzinę i obowiązki domowe. Dzięki technologiom XXI wieku wiele czynności mamy ułatwione. Mam na myśli chociażby pranie, gotowanie, sprzątanie.

Pranie zajmuje kilka minut, bo przecież jest to kwestia tylko segregacji i włączenia pralki na odpowiedni tryb. Gotować uwielbiam i mogłabym siedzieć w kuchni nieustannie. Sprzątanie, hm, czasochłonne, ale konieczny rezultat jest zawsze pozytywny i aż miło oko zawiesić na ogarniętej przestrzeni. Najmniej lubianą czynnością, jak się już pewnie domyśliliście, jest dla mnie prasowanie.

Jest to czynność dość czasochłonna. O ile prasowanie ręczników, pościeli, zwykłych t-shirtów może sprawiać przyjemność, gdyż zbytnio nie ma się tam przy czym męczyć. To np. prasowanie eleganckich koszul, sukienek i bluzek z falbankami, płaszczy jest nie lada wyzwaniem. Samo prasowanie wymaga także odpowiednich przygotowań. Musimy mieć deskę do prasowania. Najlepiej jak jest porządna z możliwością regulacji, bo tylko wtedy nie będziemy musieli się zginać jak "paragraf". No i główny bohater - żelazko bądź generator pary (ten ostatni robi się coraz popularniejszy). Jeżeli chcemy, by nasze pranie było nieskazitelne musimy dokładnie zapoznać się z instrukcją obsługi i umieć się z naszym żelazkiem "dogadywać". Gdyż tylko odpowiednio ustawiona temperatura i wyrzutnia pary, przyprawiona naszymi dokładnymi i wprawnymi ruchami, poskutkuje pięknie wyprasowanymi ubraniami, niczym z obrazków kolorowych czasopism.

Chciałabym przedstawić Wam urządzenie, dzięki któremu możemy na chwilę zapomnieć o rozkładaniu deski do prasowania i machaniu żelazkiem. Wydaje mi się, że poniekąd jest ono nam w stanie standardowe żelazko  zastąpić. Mowa o parownicy do ubrań Philips Steam&Go.



Czym jest parownica do ubrań?

Jest to urządzenie, dzięki któremu możemy w bardzo szybki i łatwy sposób pozbyć się zagnieceń z naszych ubrań. Służy nie tylko do prasowania, ale także do odświeżenia tkanin. Funkcjonuje na zasadzie gorącej pary, która potrafi dotrzeć nawet do najbardziej trudno dostępnych miejsc.



Jak używać parownicy?

Urządzenie jest gotowe do użytku już po kilkunastu sekundach od podłączenia pod prąd. Kabel jest dość długi, więc nie krępuje naszych ruchów. Steamer posiada pojemnik na wodę, który trzeba napełnić przed włączeniem urządzenia. Posiada dodatkową nakładkę do ubrań wykonanych z grubszych materiałów.





Dodatkowe plusy użytkowania steamera?
  • Jest bezpieczny do wszystkich rodzai tkanin. Z łatwością poradzi sobie z materiałami grubszymi takimi jak jeans, a także z bardzo cienkimi, np. w koszulach typu "mgiełka".
  • Nie tylko radzi sobie z zagnieceniami, ale także dzięki gorącej parze z łatwością pomoże nam pozbyć się niechcianych drobnoustrojów m.in. z zabawek, czy poduszek.
  • Nie wymaga użycia deski do prasowania. Z łatwością odświeżymy koszulę czy sukienkę na wieszaku, a obrus bezpośrednio na stole.
  • Możliwość prasowania w pionie i poziomie.




Urządzenie jest w dostępne w dwóch wariantach. Pierwszy to ręczny (taki właśnie mam ja) i stojący. Dla fanów estetyki również jest wybór, gdyż steamer ręczny jest dostępny aż w sześciu kolorach. 

Dlaczego zdecydowałam się właśnie na wersję ręczną? Otóż jak wiecie z poprzednich postów nie jesteśmy z chłopakiem jeszcze na swoim. Z tego powodu nie mamy nadmiaru wolnego miejsca, które mogłabym zagospodarować powiedzmy dla postawienia takiego stojaka z parownicą. Dlatego też taka wersja ręczna jest dla mnie idealna. Urządzenie zajmuje mało miejsca. Z łatwością można je przenieść z pokoju do pokoju, czy zabrać ze sobą w podróż. Waży około kilograma, więc ani zbytnio nie zajmie miejsca w podróżnej walizce, ani też  jej nie obciąży.


Genialne dla mnie jest to, że nie muszę już rozkładać deski do prasowania. Zazwyczaj gdzieś się spieszę i na szybko potrzebuje doprowadzić swoje ubrania do stanu używalności. Parownica do ubrań Philips Steam&Go jest do takich zadań idealna. Nie muszę się martwić miejscem, w którym mam prasować, ani temperaturą odpowiednio dostosowaną do  konkretnego rodzaju tkanin. Po prostu napełniam pojemnik wodą, podłączam urządzenie pod prąd i po kilkunastu sekundach śmiało prasuje. Wystarczą 2 minuty (oczywiście wszystko jest zależne od rodzaju ubrania, tkaniny i stopnia zagniecenia), a moje ubrania są odświeżone i wyprasowane. I chociaż przy dłuższym stosowaniu przydałby się jakiś stojak mniejszych rozmiarów, bądź oparcie dla parownicy, by mogła wystygnąć. A pełen pojemnik wystarcza na wyprasowanie jednej rzeczy. To i tak, jak dla mnie, Philips Steam&Go jest genialny!!!!!!

#ParownicaPhilips #SteamerPhilips #zparąwręku

Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger