środa, 31 lipca 2019

HulajNogą na wakacjach. Uwaga, konkurs!!!!

HulajNogą na wakacjach. Uwaga, konkurs!!!!
Postaw na aktywny wypoczynek w wakacje i wygraj hulajnogę elektryczną!
Wystartował ogólnopolski konkurs dla aktywnych HulajNogą na Wakacjach. Jeśli masz dość wakacyjnego lenistwa i chcesz wygrać nowoczesną hulajnogę, wyjdź z domu i... pohulaj nogą!


Nie zapomnij uwiecznić tego na zdjęciu - trzy najlepsze zostaną nagrodzone hulajnogami,  a 1500 darmowymi przejazdami hulajnogą elektryczną. Jako miłośniczka sportu i wszelkich aktywności fizycznych, zachęcam do udziału!

Szczegóły konkursu w regulaminie:
https://afterweb.pl/regulamin-konkursu-hulaj-noga-na-wakacjach.pdf
i na stronie organizatora AFTERWEB

wtorek, 30 lipca 2019

Nie ważne ile razy upadasz, ważne, że się podnosisz. Agata Polte "Na przekór". Recenzja.

Nie ważne ile razy upadasz, ważne, że się podnosisz. Agata Polte "Na przekór". Recenzja.

Uwielbiam czytać. Jest to jedna z niewielu czynności, która chyba nigdy mi się nie znudzi. Cenię te chwile ciszy i relaksu, zadumy i skupienia. Utożsamiam się z bohaterami, przeżywam ich rozterki, wzloty i upadki, żyje ich życiem. Najczęściej sięgam po lekkie i przyjemne lektury, gdyż takie najbardziej lubię. Ostatnio na blogu pojawiło się sporo recenzji książkowych. Mój gust czytelniczy nieco się zmienił i już nie boję się sięgać po nowe dotychczas nieznane gatunki. Z sentymentem jednak powracam do pozycji, które są przepełnione emocjami, lekkie, a zarazem takie życiowe. O jednej z takich książek dziś Wam opowiem.


Tytuł: "Na przekór"
Autor: Agata Polte
Wydawnictwo: Zysk i S-KA
Data premiery: 25.06.2019 r.


Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką. Z tego, co zdążyłam się dowiedzieć ma ona na swoim koncie jeszcze powieści "To, czego nie widać" i "Nowe jutro". Już teraz Wam zdradzę, że z pewnością sięgnę po te książki, gdyż moje spotkanie z "Na przekór" uznaje za udane.

Często lekturę oceniam po okładce. Nie mam tu na myśli tzw. streszczenia, które zazwyczaj można znaleźć z tyłu. Chodzi bardziej o pierwsze "spotkanie" wzrokowe. Tu szata graficzna mnie do siebie przyciągnęła.  Brązy i motyw jesienny wpadły mi w oko. Tak samo i tytuł. Zaintrygował i miałam ochotę poznać tą historię.


Główna bohaterka Laura jest uczennicą ostatniej klasy maturalnej. Mieszka z babcią i dwoma pupilami. Ojciec zostawił rodzinę, gdy była jeszcze mała. Mama długi czas nie mogła się pozbierać, a gdy mogło by się wydawać, że wszystko wróci na swoje tory postanawia wyjechać do Anglii. Obiecuje córce, że ją do siebie zabierze, gdy tylko się urządzi na nowym miejscu. Przez jakiś czas dziewczyna żyje złudzeniami, że ten moment w końcu nastąpi i znów wraz z mamą będą tworzyć rodzinę. Tymczasem muszą z babcią jakoś sobie radzić, dlatego w wolne od szkoły Laura dorabia w klinice weterynaryjnej. Pozostały czas dzieli pomiędzy wolontariatem w schronisku dla zwierząt, a swoim wieloletnim przyjacielem Adamem. Miała w swoim życiu jedną, jak wydawało jej się na tamten czas przyjaciółkę, z która będą razem na zawsze. Życie jednak zweryfikowało przyjaźń i okazało się, że właśnie wtedy, gdy dziewczyna potrzebowała wsparcia z jej strony została ona pozostawiona sama sobie. Zupełnie przypadkowo spotyka na swojej drodze Filipa. Chłopak musi się postarać, aby dziewczyna się otworzyła przed nim. Zaczynają się spotykać i wydawać by się mogło, że wszystko się poukładało. Życie jednak pisze inny scenariusz i jeszcze nie raz Laura będzie musiała się zmierzyć z przeszłością.


Powieść pochłonęłam będąc na urlopie. Należy zaliczyć ją do gatunku młodzieżowych, lecz myślę, że dorosłym także może się spodobać. Na pierwszy rzut oka jest to zwykła historia napisana prostym językiem. Bez wydziwień, bez niezliczonej ilości bohaterów i zagmatwanej narracji. Ja jednak dostrzegam tu coś innego. Laura, jako główna postać powieści została pokazana w sposób, który ma być motywacją dla tych, którzy zbyt szybko się poddają. Dla tych, którzy uważają, że spotyka ich w życiu tylko to, co najgorsze. Przeszłość potrafi nieźle dać w kość. Możemy się rozsypać na milion kawałków, a gdy już się poskładamy i zaczniemy życie od nowa wszystko powraca jak bumerang. Pomimo ciężkiej sytuacji rodzinnej i finansowej dziewczyna się nie poddaje. Chroni i otacza opieką ludzi, na których jej zależy. Dąży do postawionych celów. Walczy na przekór wszystkiemu!

Z ciekawości zerknęłam na kilka recenzji tej książki i zdziwiły mnie negatywne opinię. Zarzucono autorce brak polotu, prymitywny schemat i zbyt prostą narracje. Ale ja uważam, że w tej prostocie jest sens. W tej narracji jest życie. W tej historii są emocje. Każdy widzi to, co chce zobaczyć. Według mnie książka warta jest przeczytania i polecenia, co też z miłą chęcią zrobię. Za możliwość zrecenzowania dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-KA. Pani Agato, dla Pani szczególne podziękowania i gratulacje. Z pewnością jeszcze sięgnę po Pani twórczość. Życzę dalszych sukcesów i rozwijania pasji, jaką jest pisarstwo na przekór wszystkiemu.

Czy mieliście okazje poznać tą książkę? 
A może znacie twórczość Agaty Polte z innych lektur?

poniedziałek, 29 lipca 2019

Ulotki reklamowe i ich skuteczne rozpowszechnienie. Co zrobić aby dotrzeć do szerokiego grona odbiorców?

Ulotki reklamowe i ich skuteczne rozpowszechnienie. Co zrobić aby dotrzeć do szerokiego grona odbiorców?
Temat reklamy już był poruszany na blogu. Dziś do niego powrócę i zapewne nie będzie to ten ostatni raz. Dlaczego? Ponieważ jest to temat rzeka i kierunków, którymi można tu podążyć jest bardzo wiele. 


Żyjemy w świecie konsumpcjonizmu. Każdego dnia zdobywamy dobra materialne i usługi, które nadają sens naszemu istnieniu. Uznajemy je za pewien wyznacznik życia i statusu społecznego. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a więc i nasze zapotrzebowania wzrastają wraz z rozwojem technologii i pojawieniem się coraz to nowych produktów dostępnych na rynku konsumenckim. I choć niezliczona liczba takowych powstaje codziennie nie wszystkie są w stanie wybić się wśród konkurencji i dotrzeć do odbiorcy. Powodów może być wiele, ale jednym z najbardziej istotnych w tym przypadku wydaje się być kwestia promocji. Jeżeli nowo powstały produkt bądź usługa nie cieszy się zainteresowaniem konsumenta to może to być spowodowane brakiem reklamy bądź kwestią jej rozpowszechnienia.
  
Jednym z najstarszych i chyba dotychczas najskuteczniejszych form promocji są ulotki reklamowe. Na czym polega ich unikatowość?

  • Koszta
Jeżeli porównamy koszta promocji wybranego produktu powiedzmy w radiu, czy telewizji, to tą opcję zdecydowanie należy zaliczyć do najtańszych. Pamiętajmy jednak, że wszystko zależy od ilości i jakości druku.

  • Pomysł
Możemy się zwrócić do specjalistycznych firm zajmujących się projektowaniem. Z własnego doświadczenia jednak wiem, iż nasza wyobraźnia nie ma granic i nie zawsze musimy komuś płacić by otrzymać naprawdę coś fajnego. Wystarczy chwilę się zastanowić i wypunktować sobie na kartce co chcemy nasza ulotką przekazać. Najważniejsza jest treść, lecz nie zapominajmy także o tle. Nasza ulotka musi być treściwa i zaprojektowana w taki sposób, aby przyciągnąć jak najwięcej klientów.

  • Dystrybucja
 Gdy już mamy ulotki, które w pełni odwzorowują nasz produkt lub usługę ważne jest ich rozpowszechnienie. Warto przeprowadzić badania rynku i zastanowić się w których miejscach  nasze ulotki trafią do najszerszego grona odbiorców. Bardzo często zapominamy też o tym, iż to właśnie biuro, czy siedziba są wszystkim miejscem do najlepszej reklamy i autoprezentacji. Aby w pełni to wykorzystać należy zadbać o stojak na ulotki a5 i a4 lub innych wymiarach, który  wyeksponuje nasze ulotki lub inne źródła reklamowe. Do wyboru są modele w różnych formach, wymiarach i różnych wysokościach. Istnieje możliwość umieszczenia firmowej grafiki, a także koloru i materiału z którego stojak zostanie wykonany.

(Źródło zdjęć: www.veraco.pl)

Dla lepszej wizualizacji przedstawiam Wam powyżej kilka modeli takich stojaków. Taki sposób eksponowania materiałów reklamowych jest niezwykle skuteczny. Pamiętajmy, że większość społeczeństwa jest wzrokowcami i warto tę cechę wykorzystać, aby dotrzeć ze swoim produktem lub usługą do jak największej liczby osób.



sobota, 20 lipca 2019

Rozpieść swoje ciało i zmysły z serią perfumową od NC Nails Company. Balsam do ciała, krem do rąk i oliwka z serii NC Girl.

Rozpieść swoje ciało i zmysły z serią perfumową od  NC Nails Company. Balsam do ciała, krem do rąk i oliwka z serii NC Girl.
Hej kochani! Jak Wam mijają letnie wieczory? My dopiero wróciliśmy z tygodniowego pobytu nad jeziorem. Przepiękny las i cisza. Tego było nam potrzeba by się zrelaksować i wypocząć. Po resecie powracam z nowymi siłami i recenzjami. Nazbierało się tego trochę, więc w najbliższym czasie będą one tu się pojawiać.


Zestaw, który dziś Wam zrecenzuje testuje już ponad miesiąc a więc mam już swoje zdanie na jego temat. Samej firmy NC Nails Company nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Ci, co zaglądają tu regularnie miały okazje zapoznać się z produktami do paznokci tej marki. Recenzowałam Wam kilka przepięknych kolorowych serii hybrydowych z którymi się bardzo polubiłam. Całkiem niedawno pisałam o dwóch z nich, czyli  Dolls Team i Romance Wedding, które podbiły moje serce. W ramach przypomnienia odsyłam Was do recenzji TU


Miałam okazje poznać markę od strony produktów do stylizacji paznokci, a dziś przychodzę z serią zaliczającą się do kategorii Beauty&SPA. Mają one zadbać o ciało przez cały rok i rozpieścić zmysły. 


Zacznijmy od produktu do którego byłam przekonana najmniej z całej trójki. Nie chodzi o to, że jest on zły. Po prostu z balsamami do ciała nie za specjalnie się lubię. Zazwyczaj zapominam o czynności balsamowania i moja skóra na tym oczywiście cierpi. 
Balsam do ciała NC GIRL  ma pojemność 300 ml. Opakowanie z pompką w kolorze czerni i złota pozwala na wygodną aplikacje. Etykieta jest w kolorze  eleganckiego połyskującego różu. W tej tonacji utrzymana została cała kolekcja. Dzięki przezroczystej butelce możemy kontrolować  zużycie kosmetyku. Konsystencja jest lekka, ale treściwa. Delikatny balsam o różowym zabarwieniu ma perfumowy zapach. Podoba mi się fakt, iż wchłania się w skórę już po kilku sekundach i nie zostawia tłustego filmu. W składzie znajdziemy  mi.in. witaminę A, E i olej winogronowy. Dzięki tym składnikom balsam ma właściwości przeciwzapalne. Idealnie sprawdzi się po goleniu. Porządnie nawilży i ukoi naszą skórę. Starałam się stosować go regularnie. Był okres, że strasznie się spaliłam na słońcu przez własną głupotę i wtedy balsam pomógł mojej skórze dojść do siebie. Uelastycznił naskórek, nawilżył, a delikatną perfumową woń wyczuwałam jeszcze przez jakiś czas po aplikacji.


Kolejnym produktem jest krem do rąk. Należy do tej tej samej perfumowej serii. Wygląd zewnętrzny opakowania jest identyczny oprócz pojemności. Tu do wykorzystania mamy 200 ml. Już jedna pompka wystarczy by pokryć całe ręce. Kosmetyk przez to jest bardzo wydajny, a jego konsystencja wydaje się być odrobinę lżejsza niż w przypadku balsamu do ciała. Nie przeszkadza to jednak w procesie wchłaniania się, gdyż jest on błyskawiczny.  Ładny perfumowy zapach. który czuje jeszcze przez jakiś czas sprawia, że z chęcią kremuje ręce kilka razy dziennie. W składzie znajdziemy masło shea, które nawilża i natłuszcza naszą skórę dzięki czemu nie traci ona elastycznego wyglądu i sprężystości. Ekstrakt z aloesu, olej migdałowy, panthenol. Te składniki sprawiają, że nasz naskórek jest chroniony przed szkodliwym działaniem środowiska. Stymulowane są procesy regeneracyjne, co opóźnia starzenie się skóry.


Ostatnim produktem jest coś, bez czego nie wyobrażam sobie skończonego manicure. Piękne paznokcie uzyskujemy nie tylko podczas stylizacji powiedzmy metodą hybrydową. Bardzo ważną rolę odgrywają tu pięknie opracowane i zadbane skórki. Oliwka stworzona na bazie naturalnych olejów słonecznikowego, jojoba i witaminy E odpowiednio nawilży i natłuści skórki. Działa zapobiegawczo przy łamaniu i rozdwajaniu się paznokci. Używana może być po skończonym manicure bezpośrednio na skórki, lub jako samodzielny preparat, który możemy potraktować jako odżywkę. Lejąca konsystencja występuje w kilku pojemnościach - 5, 15 i 30 ml. Ja mam najmniejszą wersję w opakowaniu z pędzelkiem. Dostępne są także wersje z pipetą, które pozwolą na bardziej higieniczny sposób użytkowania. Wchłania się dość szybko, ale nie zostawia żadnych śladów, więc nie musimy specjalnie czekać w bezruchu, aż całkowicie się wchłonie.


Kolejne spotkanie z marką  NC Nails Company uznaje za udane. Jeżeli szukacie linii kosmetyków do ciała o ładnym perfumowym zapachu, która rozpieści wasze zmysły i nada skórze elastyczności, gładkości i odpowiedniego nawilżenia to ta seria jest zdecydowanie dla Was. Te i inne produkty możecie znaleźć na stronie www.nailscompany.eu 





środa, 10 lipca 2019

Czy da się wyleczyć z miłości? "Jedyna taka choroba" E.Zdebska. Recenzja.

Czy da się wyleczyć z miłości? "Jedyna taka choroba" E.Zdebska. Recenzja.
Hej. Ostatnimi czasy pogoda nas nie rozpieszcza. Dłuższe spacery poszły w zapomnienie, bo komu by się chciało spacerować w ulewę i przy porywistym wietrze? Ale nie ma tego złego. Im mniej słonecznie jest na dworze, tym bardziej ciągnie mnie do czytania. Do tego kubek ulubionej herbaty lub kawy, kocyk i jest idealnie. 

Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnej książki, którą przeczytałam całkiem niedawno. Mowa o dziele E. Zdebskiej "Jedyna taka choroba" Wydawnictwa AlterNatywne.


Mówi się, że  często "książkę ocenia się po okładce" i tu Wam powiem jest sporo prawdy przynajmniej w moim przypadku. Często sięgam po coś, co przyciąga mój wzrok. Tu wygląd zewnętrzny dzieła skojarzył mi się z poradnikami zielarskimi. Oczywiście nie poczułam się zbyt zachęcona. Nauczyłam się jednak, ze sporo dzieł o dość prymitywnych i niezachęcających okładkach nadrabiają zawartością. Jak było w tym przypadku?


Malownicza Dolina Rosa, co prawda ma dość oryginalnych mieszkańców, jednak wśród innych miast raczej niczym szczególnym się nie wyróżnia. Burmistrz dwoi się i troi, aby to zmienić. Do miasteczka dochodzą słuchy o tajemniczej chorobie członkini rodziny królewskiej na zamku Castum. Burmistrz knuje plan, by jego znany na całe miasto lekarz o imieniu Feliks udał się na zamek z misją ratowniczą. Rozwikłał zagadkę tajemniczej choroby, uzdrowił księżniczkę i tym samym przyniósł sławę rodzimemu miasteczku.

Gdy po lekarza przyjeżdża Patron Largus w celu oddelegowania go na zamek pod wpływem okoliczności zmienia zdanie i zamiast niego zabiera Lisę - młodą i bystrą zielarkę, która pomaga Feliksowi w pracy. Jak się później okazuje jest też jego córką.


Droga do zamku wcale nie jest łatwa. Okazuje się, że Patron wybrał dziewczynę nie ze względu na wiarę w jej zdolności, lecz dlatego iż nie chciał zabierać Feliksa, który nadużywał alkoholu. Dlatego zdecydował się na  mniejsze zło. Lisa jest rozzłoszczona tym faktem i postanawia wracać do domu. Gubi się w drodze i natrafia na jezioro, którym opiekuje się Mrok. Jak się później okazało, jest to czarodziej, spotkanie z którym zazwyczaj kończy się śmiercią. Lisą jednak się zaopiekował opowiadając jej o magicznym znaczeniu jej imienia. Jego postać ma swoją rolę w powieści. Jest jak anioł stróż, który informuje nasza bohaterkę o niebezpieczeństwach i ją chroni.

Dziewczyna postanawia jednak nie poddawać się i spróbować rozwikłać zagadkę choroby.  Po dotarciu na zamek Królowa daje jej 3 dni w ciągu których ma uleczyć chorą księżniczkę. Przez ten cały czas może liczyć na wsparcie Largusa, chociaż na początku relacje między nimi się wcale nie układały. Brak możliwości przeprowadzenia badań i limit czasu spędzonego przy łóżku chorej utwierdza zielarkę w niepowodzeniu misji ratowniczej. Rutynowe badanie pulsu przynosi jej jednak odpowiedz na nurtujące pytanie. Lisa kuje księżniczkę w nogę i ta się "budzi".

Lisa odkrywa prawdę o udawanej śpiączce księżniczki i szuka przyczyny takiego zachowania. Nie spodziewa się jednak, że im dalej brnie w tą historię, tym bardziej niebezpiecznie się robi. Czy odkryje dlaczego księżniczka udawała? I czy pomoc Largusa była całkowicie bezinteresowna, czy jednak kryje się za tym  coś więcej niż potrzeba rozwikłania zagadki? O tym dowiecie się sami sięgając po tą książkę.


Czytało się bardzo lekko i szybko. Fabuła jest przejrzysta, a historia stworzona przez autorkę dość intrygująca. Z każdą kolejną kartką starałam się wraz z Lisa odkryć przyczynę śpiączki księżniczki. Wątki zasad zachowywania się i ubioru jakie panowały na zamku pozwoliły cofnąć się w czasie i poznać inną kulturę i obyczaje. Główna bohaterka Lisa została przedstawiona jako osoba bardzo oddana społeczeństwu. Nawet w momencie niebezpieczeństwa wyciąga pomocną dłoń i ratuje ludzkie życie. Largus z kolei na początku wydaje się gburowaty i zimny. z czasem jednak na jaw wychodzą jego uczucia do dziewczyny i wszystko staje się jasne. Myślę, że "Jedyna taka choroba" będzie idealną towarzyszką na chłodniejszy wieczór, a połączenie wątku miłosnego z rozwikłaniem zagadki z pewnością zaintryguje niejednego czytelnika.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu AlterNatywne.


poniedziałek, 8 lipca 2019

Niezbędniki każdej domowej apteczki. Czego nie powinno w niej zabraknąć?

Niezbędniki każdej domowej apteczki. Czego nie powinno w niej zabraknąć?
Hej kochani. Lato nie zdążyło na dobre się zacząć, a już się skończyło. Chociaż podobno tak chłodno jak teraz ma być tylko jeszcze przez chwile. Za tydzień zaczynam długo wyczekiwany urlop i mam nadzieję, że będzie mi dane z ładnej pogody skorzystać.

Postanowiłam przyjść z wpisem na temat moim zdaniem bardzo ważny. Otóż nie ma w naszym życiu nic ważniejszego od zdrowia.  Należy o nie dbać . Jednak nawet bardzo przezornym osobom zdarzają się różnego rodzaju wypadki, a choroba dopada w najmniej odpowiednim momencie. Dlatego warto zadbać o to, aby nie tylko w naszym domu, ale także w aucie i naszym podróżnym bagażu na wakacje znalazła się mini apteczka. 


Staram się regularnie uzupełniać i przeglądać moją domowa apteczkę. Odkąd pamiętam leki starałam się kupować w aptekach. Ze względu jednak na brak czasu i dostępność potrzebnego asortymentu powoli zakupy zaczynam robić przez internet. Apteka internetowa pozwala mi w szybki sposób uzupełnić moją apteczkę. Potrzebne leki zamawiam bezpośrednio z dostawą do domu, a niektóre medykamenty udaje się upolować w naprawdę promocyjnych i korzystnych dla naszego portfela cenach. 

A więc czego nie powinno zabraknąć w naszej apteczce?
  • Materiały opatrunkowe i środki dezynfekcji. Pamiętajmy, że każdą ranę trzeba najpierw zdezynfekować a następnie opatrzyć. Woda utleniona jest tu produktem numer jeden. Służy do przemycia ran powierzchownych i jako środek bakteriobójczy. Po tym jak upewnimy się, że rana jest oczyszczona warto ją opatrzyć. Przydadzą się gazy, bandaże, opaski elastyczne, plastry.
  • Leki. Przede wszystkim powinniśmy mieć leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe takie jak aspiryna, apap, ibuprom. Na dolegliwości żołądkowo-jelitowe przyda się węgiel i krople żołądkowe. Jeżeli ktoś w rodzinie ma problemy z alergią to przyda się mieć jakiś lek przeciwalergiczny. Obecnie na rynku medycznym jest wiele preparatów o działaniu uniwersalnym, które działają kompleksowo. Tak np. są pianki i żele dzięki którym pozbędziemy się obrzęku, złagodzimy zaczerwienienie i nawet uzyskamy efekt przeciwbólowy. 
  • Akcesoria. Termometr by móc zmierzyć temperaturę ciała. Nożyczki, pęseta i termofor. A jeżeli chodzi o sprzęt to bardzo przydatnym urządzeniem jest ciśnieniomierz. 
Jeżeli macie jakieś nawracające choroby i leki na te dolegliwości dostępne są tylko i wyłącznie na receptę to warto pomyśleć o tym wcześniej. Nie zapominajmy także o tym, by na bieżąco kontrolować daty ważności leków. Te po terminie raczej nam nie pomogą, ponadto mogą zaszkodzić. Oprócz niezbędników w aptekach internetowych bardzo często możemy spotkać promocje na suplementy diety i witaminy w bardzo korzystnych cenach. Jeżeli cenicie sobie zdrowie i swój czas to tego typu zakupy zdecydowanie są dla was najlepszym rozwiązaniem.  
Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger