niedziela, 31 marca 2019

Skuteczna reklama drogą do sukcesu!

Skuteczna reklama drogą do sukcesu!
Z pewnością jakiś czas temu mogłam wspominać Wam na blogu o moim wykształceniu. Ukończyłam Filologię Polską Język Polski ze specjalnością Komunikacja Medialna. Odkąd pamiętam ciągnęło mnie do języków, a w szkole przedmioty humanistyczne zdecydowanie można było zaliczyć do moich mocnych stron. Na studiach badaliśmy różne sfery językowe. Ze względu na to, że kierunek był medialny nie zabrakło także wiedzy na temat social mediów i reklam, jako środka przekazu. 



Dziś postanowiłam napisać nieco luźniejszy wpis na temat reklam i ich skuteczności. Wiek XXI niewątpliwie zasługuje na miano wieku konsumpcyjnego. Żyjemy w takich czasach, gdzie dobra materialne i ich zdobywanie jest dla wielu wyznacznikiem jakości życia. Dlatego też wiele osób próbuje swoich sił w sferze handlu i otwiera własne działalności. Jeżeli masz ciekawy pomysł na biznes, plan jak  go zrealizować i określony wkład pieniężny na start to może Ci się udać, pod warunkiem, że wiesz jak się wyróżnić spośród sporej konkurencji. Najskuteczniejsza będzie dobra reklama, tylko jaka?

1. Ulotki 

Jest to chyba jedna z najstarszych i dość tanich sposobów na dotarcie do szerszego grona osób. Trzeba jednak pamiętać, że przykładowo zwykła kartka o neutralnym tle i kilka zdań n temat naszej firmy z pewnością nie przyciągną klienta. Tu liczy się oryginalny pomysł i dość przemyślane wykonanie. Pamiętam, jak na studiach musieliśmy zaprojektować swoją ulotkę i nie było to takie proste zadanie. Trzeba było dokładnie przemyśleć co chcemy taką ulotką przekazać i zaprojektować ją w taki sposób, żeby odbiorca nie tylko zrozumiał nasz przekaż, lecz także go zapamiętał.

2. Social media

Mam tu na myśli oczywiście wszelkiego rodzaju media: prasę, telewizje, internet. W dzisiejszych czasach są one bardzo rozwinięte i docierają do naprawdę szerokiego grona osób. Najlepszą opcją jest zareklamowanie swojego biznesu poprzez stworzenie strony internetowej. Jeżeli oferujemy naszym klientom sprzedaż towarów to fajnie  by było w dość ładny i czytelny sposób zaprezentować go na naszej stronie. Umieszczenie dokładnego opisu, ceny i innych informacji, które pomogą naszemu klientowi dokonać zakupu będą bez wątpienia sporym atutem. Jeżeli postawimy na reklamę w gazetach czy czasopismach to musimy przebadać do jakiej grupy wiekowej dotrze nasza reklama, gdyż tu grono odbiorców może nieco się zawęzić. Za reklamę zapłacimy dość małe kwoty, jednak i odzew na nie może być także dość niski.

3. Reklama świetlna

Jest ostatnimi czasy najbardziej popularny i moim zdaniem najbardziej skuteczny sposób na reklamę. Mamy tu szeroki wachlarz możliwości. Kasetony i pylony, litery blokowe, szyldy czy billboardy. To tylko kilka możliwości jeżeli chodzi o ten rodzaj promocji naszej firmy. Na tle innych wyróżnia się przede wszystkim swoim rozmiarem od małych szyldów po naprawdę pokaźniej wielkości banery. Reklama świetlna ma w sobie to coś, co przyciąga wzrok i zostawia ślad w naszej pamięci. Właśnie o to w tym wszystkim chodzi, by wykazać się oryginalnością i zapaść w pamięć, tym samym zapewnimy sobie dobry start.

Warto też pamiętać o tym, że w dzisiejszych czasach oprócz dobrej promocji dla klienta liczy się też jakość oferowanych towarów bądź usług. Jeżeli będziemy dawać z siebie 100% to i klient będzie zadowolony. Tak zwana "poczta pantoflowa" także potrafi zdziałać cuda, więc idźmy na jakość, nie na ilość, a sukces z pewnością nas nie ominie.

Jakiego typu reklamy Was przyciągają najbardziej?

czwartek, 28 marca 2019

Nowość od AA Natural SPA odżywczo-ochronny krem do rąk i paznokci z różą japońską

Nowość od AA Natural SPA odżywczo-ochronny krem do rąk i paznokci z różą japońską
Już nie raz na blogu wspominałam, że staram się nauczyć systematyczności. Dotyczy to w sumie każdej dziedziny mojego życia. Ile to już razy próbowałam opanować mój życiowy chaos. Na początku udaje mi się być zorganizowaną i w niektórych sferach regularną. Po czasie jednak mój zapał zazwyczaj słabnie i wszystko wraca na swój niepoukładany tor.

Ten wieloletni brak systematyczności da się przede wszystkim wyczuć w stanie mojej skóry. Czas leci, a moja cera się zmienia. Niestety traci swoją elastyczność i nawilżenie, o które trzeba dbać. O ile codziennej poranno-wieczorowej rutyny od dłuższego czasu staram się trzymać, o tyle np. z dbaniem o skórę rąk bywa już różnie.

Pracuje w handlu i na co dzień mam styczność z towarami, kartonami i detergentami, które wpływają na stan moich rąk. Na przełomie stycznia i lutego jedno ze stoisk było likwidowane i czekało mnie spakowanie towaru, by następnie można go było bezpiecznie przetransportować do innego punktu. To własnie wtedy moje ręce "odczuły" tą ciężka pracę. Suchość i swędzenie nie dawały mi spokoju. Chyba po raz pierwszy w życiu nałogowo zaczęłam kremować ręce. W tamtym momencie do testów otrzymałam produkt firmy AA z nowej serii Natural SPA odżywczo-ochronny krem do rąk i paznokci róża japońska.


Krem otrzymujemy w opakowaniu o pojemności 50 ml. Tubka wykonana z tworzywa przypominającego zarówno swoim wyglądem jak i kolorem wypolerowany srebrny metal. Jest dość elastyczna, więc nie ma problemu z wydobywaniem produktu.


Szata graficzna jest klasyczna. Na srebrnym tle mamy czarne napisy przedstawiające podstawowe informacje. Głównym składnikiem jest tu  pielęgnujący olejek z róży japońskiej, dlatego też jej grafiki nie mogło zabraknąć na produkcie. Tubkę otwieramy i zamykamy za pomocą nakrętki w kolorze czarnym.


Krem jest białego koloru. Jeżeli chodzi o jego konsystencje to jest ona w miarę gęsta. Wydaje się być dość lekka  ale jednocześnie treściwa. Bezproblemowo rozprowadza się na skórze i dość szybko się wchłania. Urzekł mnie fakt, że krem pachnie krzewem różanym. Przypomina mi to dzieciństwo, gdy chodziłam z babcią na spacery i zazwyczaj mijałyśmy kilka takich krzaczków. Zapach róż unoszący się w powietrzu  nie można było z niczym innym pomylić. Ten piękny aromat utrzymuje się na mojej skórze dłuższą chwilę po aplikacji.


Produkt ma pozytywnie oddziaływać na skórę rąk a także na stan naszych paznokci. Olejek z róży japońskiej i witamina E pełnią ochronną funkcję. Nawilżają i wygładzają. Zaczęłam stosować ten krem regularnie (a przynajmniej bardzo się staram to robić regularnie) i widzę zdecydowaną poprawę w kondycji i wyglądzie moich rąk. Nie odczuwam już  ściągnięcia, ani suchości. Nie rozstaje się z nim i gdy idę do pracy, czy ogólnie jestem poza domem zawsze mam tubkę w torebce. W nowej serii do wyboru są także kremy z zieloną herbatą, baobabem i bambusem, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Za możliwość testu dziękuję Michałowi z Twojego Źródła Urody. Mam jeszcze kilka nowości, które otrzymałam wraz z kremem, o których opowiem Wam już niedługo.

Wraz z przyjściem wiosny wiele osób postanawia powrócić do aktywności fizycznej. Warto pamiętać, że kontuzje stóp i stawu skokowego mogą przytrafić się nie tylko sportowcom, lecz także osobom, które ćwiczą sami dla siebie. Gdy już dojdzie do obrażenia należy w odpowiedni sposób zabezpieczyć uszkodzoną część ciała. Najbardziej właściwa będzie odpowiednio opracowana orteza na staw skokowy, która wspomoże powrócić do pełnej sprawności i w przyszłości do aktywności fizycznej. Pamiętajmy, aktywność jest potrzebna, lecz wszystko musi być umiarkowane i z głową.

piątek, 22 marca 2019

Jan Szymański "Książki, przez które zginiesz". Recenzja.

Jan Szymański "Książki, przez które zginiesz". Recenzja.
Recenzji książkowych u mnie na blogu ciąg dalszy. Tym razem skusiłam się na pozycje Jana Szymańskiego "Książki, przez które zginiesz". Jeszcze przed zerknięciem na krótki opis zamieszczony na okładce miałam wrażenie, że będzie to horror. Zapewne zmyliła mnie okładka, która zarówno kolorystycznie, jak i graficznie mogłaby pasować do tego gatunku. Co do treści się pomyliłam, ale faktem pozostaje to, iż cel twórcy okładki został osiągnięty - przyciąga ona wzrok.

Młody  polski archeolog Paweł wyrusza po raz kolejny do Ameryki Środkowej w celu wzięcia udziału w projekcie archeologicznym. Po drodze zatrzymuje się w Meksyku, by znaleźć informacje, które będą przydatne podczas wykopalisk. W hostelu poznaje Annie - australijską podróżniczkę. Ze względu na to, iż dzielą ze sobą pokój zaczynają spędzać razem czas. Uzupełniają się idealnie, gdyż Annie to głodna wiedzy dziewczyna, a Paweł doskonale się spisuje odkrywając przed nią historyczne tajemnice południa i kulturę Majów. Podążają szlakiem ruin i dobrze się czują w swoim towarzystwie. Żądza przygód  powoduje, że podczas kolejnej wycieczki stają się tajnymi świadkami rozmowy złodziei artefaktów. Poszukiwany jest bezcenny zabytek, który został ukradziony z miejsca na którym podobno ciąży klątwa. W książce pojawia się także Jorge, zawodowy włamywacz, który wbrew swojej woli ma pomóc złodziejom w odnalezieniu antyku. Podsłuchana przez Pawła i Annie rozmowa przyniesie im pecha, gdyż zostaną napadnięci przez bandytów, którzy będą żądali udzielenia im pomocy w odnalezieniu zabytku. Archeolog jest przecież najlepsza kandydaturą do tego rodzaju przedsięwzięcia. Stawką jest jego życie, więc musi im pomóc. Czy Pawłowi uda się  odnaleźć artefakt? Czy bohaterowie ujdą z życiem i jaki jest koniec tej historii dowiecie się sięgając po tą książkę. Zapewniam Was, że warto!


Książka napisana jest łatwym językiem i lekko się ją czytało. Podobało mi się, jak autor przedstawiał głównych bohaterów i przeplatał wątki między sobą. Najpierw poznajemy Pawła i Annie, a za chwilę opisany zostaje zawodowy włamywacz Jorge. Początkowo co prawda książka nieco się dłuży, lecz już po chwili akcja nabiera rozpędu i wraz z wątkiem autorskim próbujemy nadążyć za akcją. Bez wątpienia dzięki umiejętnie skonstruowanej fabule mamy możliwość wraz z bohaterami poznać historię, ciekawostki kulturowe i przyrodę tamtych rejonów. A to wszystko za sprawą autora, który prywatnie jest archeologiem i z pasją bada zapomniane skarby Majów.


Na uwagę zasługuje także ciekawostka, że przy postaci Pawła pojawia się proces myślowy podzielony na 3 głosy. Co za tym idzie mamy obserwatora, filozofa i szydercę. Każdy z nich "zabiera głos" w różnych sytuacjach. Możemy obserwować jak wiele oblicz ma nasza osobowość i jak wiele sprzecznych "głosów" mamy w naszej głowie. Czasami nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego,  jak sprzeczne ze sobą są nasze myśli dotyczące tej samej sytuacji bądź osoby.

Dziękuje Wydawnictwu Po Godzinach za możliwość zrecenzowania tej ciekawej pozycji.


wtorek, 19 marca 2019

Niezbędnik każdego książkoholika, czyli Szpilowy hand made po raz drugi!

Niezbędnik każdego książkoholika, czyli Szpilowy hand made po raz drugi!
Witam Was kochani po raz pierwszy od dość dawna. Świat niestety rządzi się swoimi prawami i niekiedy krzyżuje nam całkowicie wszystko to, co sobie zaplanujemy. Dlatego też po dość długiej przerwie, która była spowodowana różnymi życiowymi zdarzeniami powracam na bloga z nową dawką energii i oczywiście nowymi recenzjami. Będzie się działo, więc bacznie obserwujcie bloga.

Da się zauważyć, że od kliku lat moda na czytanie powraca. Cieszy mnie to niezmiernie, ponieważ świadczy to o tym, że nasze społeczeństwo docenia słowo pisane. Dzięki tem rozwijamy pod względem językowym, ćwiczymy spostrzegawczość i umiejętność postrzegania i zobrazowania sobie czegoś, co znamy tylko i wyłącznie z obrazu nakreślonego przez autora w jego twórczości. 


Nie umiem sobie wyobrazić mojego życia bez książek i czytania. "Pochłonięcie" chociażby kilku stron każdego dnia tworzy swego rodzaju rytuał, który nie umiem pominąć. Nie raz czytam przed snem, ale zdarzają się chwilę w ciągu dnia, które szkoda mi marnować na nic nierobienie i wtedy chętnie sięgam po książkę. Zabieram ze sobą moja "towarzyszkę" codziennie i staram się o nią dbać. Jak? Odpowiednio ją zabezpieczając przed ewentualnym zniszczeniem. Pomaga mi w tym etui.


Pamiętacie  Szpile Kalinę i  jej twórczość? Przedstawiałam Wam jej uszytek już jakiś czas temu i pamiętam, że wzbudził on ogromne zainteresowanie. W ramach przypomnienia odsyłam Was do recenzji, którą znajdziecie klikając TUTAJ. Etui, które wtedy dla mnie uszyła wiernie mi służy już ponad rok i nadal wygląda jak nowe. Ostatnio jednak zaczęłam się lubować w książkach o wielkich gabarytach i tamten uszytek na tego typu lektury niestety okazał się nieco za mały. Poprosiłam zatem Kalinę o uszycie dla mnie czegoś większego. 


Tym razem zdecydowałam się na bardziej stonowane etui w porównaniu do poprzedniego. Królują tu niebieskości i  zielenie, a print przypomina liście palmowe. Takie moje prywatne wiosenno-egzotyczne szaleństwo. Etui jest spore, jeżeli chodzi o wielkość. Nie mierzyłam je dokładnie bo uważam, że nie gra to tu takiej ważnej roli. Jeżeli zależy Wam na jakimś konkretnym wymiarze to bezproblemowo po dogadaniu się z Kaliną takowe dostaniecie. Jak widać na zdjęciu moje jest dość pojemne. W tym momencie mieści 3 książki średniej wielkości i spokojnie mogłabym coś jeszcze tam wcisnąć.


Środek w kolorze ciemno niebieskim posiada wszyte gumki, które mogą służyć do przytrzymania książki na konkretnej stronie, lub świetnie też się sprawdzą jako zakładki.  Etui od Szpili są nie do zdarcie. U nie poprzedni uszytek użytkowany był codziennie. Bezproblemowo można je prać bez  obawy, że coś się rozpruje bądź zniszczy. Materiał jest mocny i miły w dotyku, a wszystko jest tak porządnie ze sobą zszyte, że nie ma opcji, by cokolwiek mogło się porwać.


Wszystko zostało wykończone zamkiem w kolorze zielonym, który idealnie komponuje się z printem całości. Gwarantuje, że zamek jest porządny i samoistnie nic Wam się nie otworzy. Niestety zdjęcia nie są w stanie oddać w 100% tego nasycenia kolorystycznego, ale uwierzcie mi na słowo - jest piękne.

Wiecie za co uwielbiam uszytki od Szpili? Każdy jest wyjątkowy. Podczas zamówienia możemy wybrać dowolny rozmiar, kolor i inne preferencje związane z naszymi zachciankami. Dzięki temu mamy pewność, że to wyjątkowe dzieło typu hand made jest jedyne w swoim rodzaju. Nikt inny na świecie nie będzie miał drugiego takiego samego egzemplarza. Etui jest porządnie wykonane i praktycznie nie do zdarcia. Asortyment jest od jakiegoś czasu rozszerzany i możecie zamówić nie tylko etui na książki, laptopy, smartfony, ale także piórniki, kluczniki, torby podróżne i wiele innych rzeczy. W sumie to czego Wasza  dusza zapragnie podejrzewam , że Kalina bezproblemowo dla Was stworzy. Pamiętajcie, ona wkłada w swoje dzieła 100% miłości i ciężką pracę. Więc warto doceniać i wspierać osoby, które mają w sobie tyle talentu i pasji, które wkładają w swoją pracę! Dziękuję Ci Kalinko za kolejne dzieło sztuki, które dla mnie uszyłaś i z pewnością to nie będzie ostatni uszytek dla mnie, gdyż planuje zebrać całą kolekcję twoich małych dzieł sztuki!

Lubicie czytać? Jak dbacie o swoje książki? Jeżeli jeszcze nie znacie Szpili i jej dzieł to zapraszam Was serdecznie na jej profil klikając TUTAJ.

Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger