środa, 31 stycznia 2018

#1 Pierwsze testowanie z Twoim Źródłem Urody - Cosnature! Recenzja ujędrniającego kremu pod oczy z owocem granatu.

#1 Pierwsze testowanie z Twoim Źródłem Urody - Cosnature! Recenzja ujędrniającego kremu pod oczy z owocem granatu.
Witajcie!

Jakiś czas temu w ramach akcji "testuję z Twoim Źródłem Urody" miałam okazję poznać markę kosmetyczną - Cosnature. Dotychczas nie miałam z nią styczności, ale czytałam sporo opinii (większość z nich była pozytywna) więc postanowiłam przekonać się sama, czy sprawdzą się u mnie.

A więc zacznijmy. Do przetestowania wybrałam 2 produkty. W dzisiejszym poście opisze Wam jeden z nich, a z recenzją drugiego powrócę niebawem. 
  • Naturalny ujędrniający krem pod oczy z owocem granatu
  • Naturalne odżywcze masło do ciała z masłem shea i tonką


Cosnature jest niemiecką firmą. Jak powszechnie wiadomo niemieckie wyroby cieszą się dość pozytywna opinią, ale czy kosmetyki można zaliczyć do tego grona? Przekonajmy się!

Producent ofiaruje nam naturalne kosmetyki do pielęgnacji ciała, twarzy, a także włosów. Wszystkie produkty posiadają certyfikaty jakości świadczące o tym, że nie znajdziemy w ich składzie sztucznych barwników, silikonów, wazeliny, parabenów ani innych chemicznych ulepszaczy. Kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, a opakowania są w 100% biodegradowalne. Wszystkie wyroby są produktami wegańskimi. Brzmi zachęcająco, nieprawdaż?

Naturalny ujędrniający krem pod oczy z owocem granatu


Powoli zbliżam się do trzydziestki i moja skóra pod oczami zaczyna się robić coraz bardziej wymagająca. Często nie wysypiam się, bo nie mam na to czasu i w rezultacie moje sińce pod oczami zdradzają wszystkim dookoła jak bardzo "wypoczęta" jestem. O odpowiedniej pielęgnacji okolic oczu sporo czytałam, a rynek kosmetyczny aż kipi od różnego rodzaju produktów do tego przeznaczonych. Postanowiłam, że chętnie sięgnę właśnie po ten krem i sprawdzę jego działanie.


Produkt przyszedł zapakowany w kartonowe pudełko z logo firmy. Posiada sporych rozmiarów okienko przez które doskonale widzimy w jakim opakowaniu otrzymujemy nasz krem. Jest to tubka o pojemności 15 ml. Ta pojemność może wydawać się dość mała. Jednakże produkt jest bardzo wydajny i żeby posmarować okolice pod oczami naprawdę używamy go niewiele, więc jest w sam raz.


Produkt zawiera olej z nasion granatu , olejek ze słodkich migdałów oraz koenzym Q10. Wszystko to ma sprawić by skóra pod oczami stała się jędrniejsza i delikatnie lecz skutecznie napięta i wygładzona. Przeznaczony jest dla wszystkich rodzajów cery. Skład, jak już pisałam wcześniej opisując markę, ma naturalny i nie doszukamy się tu żadnych niepowołanych ulepszaczy.


Po odkręceniu nakrętki mamy wydłużony aplikator. Po naciśnięciu na opakowanie wydobywa się krem w kolorze białym. Trudno mi dokładnie opisać jego zapach. Nie wiem co mi on przypomina, ale wyczuwam delikatną nutę słodyczy. Ogólnie jest dość przyjemny i raczej neutralny, więc osoby, które są zbyt wyczulone na zapach nie powinni mieć z nim problemu.


Aplikowałam krem zazwyczaj przed snem, gdyż rano nie mam zbytnio na takie zabiegi kosmetyczne czasu. Lubię jak kosmetyk ma czas na wchłonięcie się, dlatego też pora wieczorowa wydaje mi się do tego najbardziej odpowiednia. Po nałożeniu delikatnie wklepywałam go w skórę. Odczucia po aplikacji są pozytywne. Skóra pod oczami jak gdyby spijała kosmetyk. Czułam przez chwilę delikatne obciążenie, ale gdy już krem całkowicie się wchłonął to uczucie znikało. Warto wspomnieć, że nie wchłania się od razu tylko po kilku minutach, ale po tym czasie nie zostawia żadnego tłustego filmu, ani uczucia dyskomfortu. 

Krem jest dość wydajny. Już niewielka ilość starcza na dokładną pielęgnację skóry pod oczami. Dlatego też opakowanie 15 ml jest w zupełności wystarczające na ok. miesiąc użytkowania. Po upływie tego czasu zauważyłam, że skóra pod moimi oczami stała się bardziej napięta, a oznaki niedospania mniej widoczne. Worki pod oczami oczywiście nie znikły jak po dotknięciu czarodziejskiej różdżki, ale czuje i widzę zdecydowaną poprawę.

Jestem zadowolona z tego kremu i mogę śmiało Wam go polecić. Zarówno jego naturalny skład jak i działanie u mnie się sprawdziły. Produkt kosztuje około 24 zł. za opakowanie, więc myślę, że ta cena jest dość przystępna. Nabyć go możecie  w Hebe, Aptekach DOZ, Aptekach Cefarm + drogerie Eko. 

Mieliście już styczność z kosmetykami Cosnature? Jakie są wasze opinię? A może macie produkt godny polecenia?

środa, 24 stycznia 2018

PuroBio - Krem BB Sublime. Testowanie z Ambasadorką Kosmetyczną.

PuroBio - Krem BB Sublime. Testowanie z Ambasadorką Kosmetyczną.
Hej:)

Dziś mam dla Was recenzję produktu, który miałam okazje testować dzięki portalu ambasadorka-kosmetyczna.pl. Co jakiś czas prowadzone są nabory do testów nowości, do których kochani wy tez możecie się zgłosić. Wystarczy tylko się zarejestrować i śledzić kampanię. Zgłaszacie się i czekacie, czy szczęśliwy los się do Was uśmiechnie. Jeżeli tak, to zostaniecie ambasadorkami i otrzymacie wyjątkową możliwość testowania nowości jako pierwsi. A więc do dzieła:)

Jest to moja pierwsza kampania z tym portalem, tym bardziej byłam ciekawa jak to wszystko przebiegnie. 


Jak już wiecie posiadam cerę mieszaną z tendencją do przetłuszczania. Niestety często pojawiają się niedoskonałości. Do takiego typu cery dość ciężko jest dobrać podkład, który przede wszystkim zakryje niedoskonałości, zmatuje, ale nie zatka naszych porów. Właśnie dlatego do tej pory nie trafiłam na podkład idealny, choć udało mi się znaleźć niemalże ideał (o nim kiedyś pisałam Wam na blogu).

Uwielbiam testować nowości, dlatego chętnie się zgłosiłam. Kampania dotyczyła marki, która dopiero pojawiła się na polskim rynku - PuroBio. Są to wegańskie kosmetyki, które mają w składzie wysokiej jakości naturalne składniki pochodzenia mineralnego i roślinnego. Do testów można było otrzymać losowo wybrany produkt. Takim oto sposobem weszłam w posiadanie PuroBio Sublime BB Cream.


Produkt otrzymałam w opakowaniu 30 ml. Podkład został zamknięty w tubce niemalże przezroczystej. Niby przeważa biel, ale widzimy ile jest kosmetyku w środku, co pozwala nam kontrolować zużycie. Szata graficzna jest dość klasyczna i minimalistyczna. Znajdziemy tu całą potrzebną informację. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na to, że jest to kosmetyk organiczny, bez niklu, wegetariański. 


By produkt wydobyć z opakowania należy odkręcić nakrętkę. Jeżeli chodzi o podkłady to ja zdecydowanie wolę pompki. Uważam, że taki dozownik się sprawdza najlepiej. Nie męczymy się odkręcając i wyduszając produkt, no i jest to bardziej higieniczny sposób. W tym przypadku mamy nakrętkę i brak pompki, ale nic na to nie poradzimy. Uznam to za malutki minus.


Jeżeli chodzi o kolorystykę podkładu, to tu niestety producent się nie popisał. Do wyboru mamy tylko 3 odcienie. Najjaśniejszy, średni i najciemniejszy. Odpowiednio 01, 02 i 03. Mi się trafił odcień 02 i niestety jest on dla mnie ciut za ciemny. Mam bardzo jasną karnację i bardzo ciężko jest dobrać odcień, który dobrze kryje, a także nie tworzy efektu maski. Dlatego też odcień 01 zapewne byłby idealny.


Konsystencja jest  dość gęsta, nie rozlewa się i dobrze się rozprowadza. Niestety dość szybko zastyga, więc musimy być szybcy, gdyż chwila i ciężko nam będzie uzyskać jednolity kolor cery, gdyż pozostaną tzw. zacieki. Mówi się, że trening czyni mistrza, więc osoby z wprawą w makijażu nie powinny mieć żadnego problemu. Pomijając ciut za ciemny kolor podkład kryje dobrze. Maskuje wszelkie niedoskonałości i dobrze matuje nie zapychając porów. Po raz pierwszy użyłam go na imprezę, która trwała kilka godzin i muszę stwierdzić, że zdał egzamin trwałości.

Ogólnie jestem zadowolona z tego podkładu. Co prawda przydałby się nieco jaśniejszy kolor, ale z tym też da się współpracować. Nieco zmieniłabym konsystencję, na lżejszą i wolniej zastygającą. Za duży plus uważam jego naturalny skład i trwałość. Nie będę się długo rozpisywać, gdyż każda z nas jest inna, ma inną cerę i uważam, że tylko sprawdzając osobiście dany kosmetyk można wyrobić o nim własne zdanie.

Pokaże Wam jeszcze zdjęcie mojego makijażu podczas pierwszego testu podkładu. Może oświetlenie mojej łazienki nie oddaje rzeczywistego obrazu, ale powiem Wam, że cera została wygładzona i dobrze zmatowiona. Ocenę pozostawię Wam:) 


#ambasadorkakosmetyczna #purobio #biomakijaz

wtorek, 23 stycznia 2018

Odkryj świat słonecznej Prowincji z nowościami od Le Petit Marseillais

Odkryj świat słonecznej Prowincji z nowościami od Le Petit Marseillais
Witajcie kochani!
Jak tam u Was? Jak początek roku? Bo u mnie póki co cały czas pod górkę. Nie ma co jednak się załamywać, mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej.

Jakiś czas temu zarejestrowałam się na stronie ambasadorkalpm.pl. Posiadanie konta pozwala nam być na bieżąco z nowościami, które pojawiają się na rynku. Możemy się dowiedzieć o wielu ciekawostkach, a także możemy zostać ambasadorką marki. Po rejestracji zgłosiłam się do testów nowych kosmetyków i się udało. Takim oto sposobem otrzymałam paczkę, zawartość której będzie bohaterem dzisiejszego wpisu.


W bardzo estetycznym kartonowym opakowaniu z logo znalazłam następujące produkty:
  • Żel pod prysznic o zapachu białej brzoskwini i nektarynki
  • Dezodorant o zapachu białej brzoskwini
  • Żel pod prysznic i dezodorant o zapachu kwiata pomarańczy
Produkty Le Petit Marseillais pochodzą ze słonecznej Prowansji. Kosmetyki zawierają całe bogactwo natury, stąd też  mają oryginalne konsystencje, właściwości oraz zapachach. 

Z marką LPM znam się nie od dziś. Bardzo lubię ich żele pod prysznic. Zawsze działały bardzo dobrze  na moją skórę, dlatego też cieszyłam się na myśl o testach nowości. Tym bardziej, że mam możliwość wypróbowania nie tylko nowych żeli pod prysznic, lecz także dezodorantów, a te są dla mnie kompletną nowością.

Biała brzoskwinia i nektarynka



Zacznijmy od duetu, który spodobał mi się najbardziej. Gdy po raz pierwszy otworzyłam paczkę musiałam koniecznie sprawdzić jak pachną produkty. Jak dla mnie zapach kosmetyku ma bardzo duże znaczenie, dlatego też często to właśnie on decyduje o tym, czy kupię dany produkt czy też nie. W tym przypadku zapach białej brzoskwini i nektarynki podbił moje serce. Czuję świeży, delikatny aromat przypominający dojrzałą nektarynkę. Jest on nieco słodkawy, lecz ta słodycz nie jest przesadzona.


Żel pod prysznic został zamknięty w butelce o kolorze brzoskwiniowym natomiast nakrętka jest biała. Dobrze widoczne jest logo producenta, a także informacje o zapachu wraz ze zdjęciem owocu. 

Podczas kąpieli mamy się odprężyć, dzięki zapachowi dojrzałych owoców białej brzoskwini i nektarynek. Delikatna piana działa odświeżająco i nawilża naszą skórę. Ja otrzymałam opakowanie 250 ml i powiem wam, że wystarczy mi na długi czas, bo żel jest bardzo wydajny. Już niewielka ilość wystarcza na umycie całego ciała.


Dezodorant jest w opakowaniu o pojemności 200 ml. Kolor brzoskwiniowy jest motywem przewodnim i w tym przypadku. Dlatego też żel i dezodorant tworzą zgrany duet. 

Producent obiecuje nam ochronę przez 24 h oraz neutralizacje nieprzyjemnego zapachu potu. Jeżeli chcemy przedłużyć uczucie świeżości producent radzi używać dezodorantu po kąpieli żelem pod prysznic z tej samej kategorii zapachowej.

Kwiat pomarańczy



Opakowanie 250 ml zawiera żel pod prysznic. Szata graficzna została utrzymana tym razem w bieli. Wraz z logo mamy informację o rodzaju żelu, w tym przypadku jest to kwiat pomarańczy. Co do tego zapachu jest on fajny, lecz niestety przypadł mi mniej do gustu niż połączenie brzoskwini z nektarynką. Przypomina mi trochę bardziej zapach mandarynki, niż pomarańczy, ale jest to przyjemny zapach, nie drażniący.


Już niewielka ilość wystarczy na umycie całego ciała. Nasza skóra ma delikatny zapach, jest miękka i nawilżona. Czy można chcieć więcej?


Dezodorant jak i żel jest w białym opakowaniu. Pojemność to 200 ml. Produkt jest testowany dermatologicznie. Nie zawiera soli aluminium. Łączy w sobie delikatność i skuteczność, co gwarantuje nam 24 h ochronę. Dozownik jest łatwy w użytkowaniu, a podczas użytkowania dezodorant nie zostawia plam na naszych ubraniach.

Moja opinia

Jeden zestaw testowałam ja, a drugi moja przyjaciółka. Jak już pewnie się domyśliliście, pierwszy duet stał się moim ulubieńcem już od pierwszego wąchnięcia, więc to właśnie on wylądował u mnie w łazience. Kwiat pomarańczy testowała przyjaciółka.

Nowości od LPM bardzo przypadły nam do gustu. Podczas codziennych kąpieli mogłyśmy się rozkoszować zapachem dojrzałych białych brzoskwiń i soczystych nektarynek. Relaksującym chwilom towarzyszył zapach kwiatu pomarańczy. Jak już wspominałam, piękny zapach to połowa sukcesu, a co ze skutecznością? Żele maja pojemność 250 ml i już niewielka ilość wystarcza na umycie całego ciała. Dlatego też produkt jest bardzo wydajny i wystarczy nam na bardzo długo. Tworząca się puszysta piana dobrze oczyszcza skórę nawilżając ją i pielęgnując. 

Jeżeli chodzi o dezodoranty to jak najbardziej nas do siebie przekonują. Jakiś czas temu na blogu opisywałam dezodorant innej firmy i pisałam, że mi tego typu ochrona jak najbardziej odpowiada. Przyjaciółka podziela moje zdanie na ten temat, więc tu jesteśmy zgodne. Aplikacja jest łatwa, a sam produkt nie zostawia śladów na ubraniach, co jest zmorą większości marek królujących na rynku kosmetycznym. Produkt jest przebadany dermatologicznie, więc jest bezpieczny dla naszej skóry. Spokojnie chroni przed brzydkim zapachem potu do 24 h i jednocześnie pielęgnuje skórę pod pachami. 

Podsumowując, wraz z przyjaciółką bardzo zadowolone jesteśmy z paczki ambasadorskiej od LPM. Nowości sprawdziły się u nas w 100% dlatego też serdecznie Wam je polecamy!

Znacie produkty LPM? Testowaliście już dojrzałą brzoskwinię i soczystą nektarynkę, a może orzeźwiający kwiat pomarańczy? Podzielcie się swoimi odczuciami.

#swiezosclpm #ambasadorkalpm #bialabrzoskwiniainektarynka #kwiatpomaranczy
#zelelpm #dezodorantylpm


poniedziałek, 8 stycznia 2018

Ulotny pocałunek, czyli Smoky Kiss od bimago.pl

Ulotny pocałunek, czyli Smoky Kiss od bimago.pl
Hej kochani!
W poprzednim poście wspominałam Wam, że w tym roku postanowiłam nieco rozszerzyć tematykę  bloga. Zdecydowałam, że jednym z takich tematów będzie wnętrzarstwo. Lubię poznawać nowe style i komponować dodatki,  łącząc wszystko w jedną spójną całość. 

W tym momencie z moim A. mieszkamy z teściową. Jeden pokój, do tego przejściowy, niestety nie daje nam wielu możliwość jeżeli chodzi o urządzenie go lub dekorowanie. Nie zmienia to faktu, że nawet na tych kilkunastu metrach kwadratowych chciałoby się czuć komfortowo. Dlatego też niewielką ilością dodatków próbujemy osiągnąć zamierzony efekt.

Przez dłuższy czas ściany w naszym pokoju świeciły pustkami. Z racji tego, iż uwielbiam czytać, a moja domowa biblioteczka ciągle się powiększa, postanowiliśmy przyozdobić ją półką. Na szczęście mój luby jest stolarzem, więc mogłam się pobawić w projektantkę, a on nieco poćwiczyć. Takim oto sposobem, moje książki mają swoje miejsce, a ściana już nie jest taka pusta.

Przyszedł czas na zagospodarowanie drugiej ściany. Tym razem postanowiliśmy na odrobinę sztuki.  Nasz wybór padł na obraz.  Przeszukując internet natrafiliśmy na stronę bimago.pl. Wachlarz proponowanych możliwości jest naprawdę ogromny: obrazy na płótnie, fototapety, naklejki ścienne, reprodukcje, obrazy na szkle, tapety, a nawet parawany. To wszystko po to, byście mogli odświeżyć swoje wnętrze dodając mu odrobinę dobrego stylu. 

Po długiej dyskusji, bo jest w czym wybierać, zdecydowaliśmy się na obraz z działu abstrakcje, gdyż ta kategoria najbardziej trafiła w nasz gust. By łatwiej było nam się odnaleźć warto wspomóc się filtrami, które pomogą nam wyszukać obraz według naszych kryteriów. Możemy wybrać dowolny kolor, typ, styl, a nawet zdecydować, czy chcemy obraz wieloczęściowy lub jednoczęściowy. 

Nasz wybór padł na obraz nowoczesny Smoky Kiss


Jest to wydruk na płótnie w kolorze czerni i bieli. W pokoju mamy fioletowe ściany, więc zdecydowaliśmy się na klasykę. Te dwa kolory są na tyle uniwersalne, że z pewnością będą pięknie się prezentować w każdym wnętrzu, zarówno na ścianie w kolorze jak i stonowanej. Motywem obrazu jest miłość. Uwieczniony został pocałunek kobiety (w bieli) i mężczyzny (w czerni). 


Obraz składa się z trzech części. Całość zajmuje 120x80 cm. Każdy z poszczególnych elementów ma wymiar 40x80 cm. Do wyboru są oczywiście inne wymiary: 90x60, 105x70 oraz 150x100. W zależności od tego, jaka jest ściana i gdzie planujemy nasz obraz powiesić decydujemy się na konkretny wymiar. Każda z części jest lekka, więc nie wymaga bardzo skomplikowanego mocowania.


Obraz jest starannie naciągnięty na drewniane krosno. Wydrukowane zostało na włoskim płótnie za pomocą drukarki najwyższej jakości pozwalającej na bardzo precyzyjne wykonanie. To wszystko sprawia, że otrzymujemy prawdziwe dzieło sztuki, które nie wymaga żadnych dodatkowych opraw. 


Jesteśmy zachwyceni tym dziełem sztuki. Porządnie wykonany odwzorowuje najważniejsze uczucie - miłość. Za pomocą dwóch barw autorowi udało się uchwycić piękno pocałunku, a dym, z którego zostały stworzone główne postacie przypomina nam o ulotności tej oto chwili. Patrząc na niego codziennie sobie o tym przypominamy. Stanowi piękną ozdobę naszego wnętrza, a w przyszłości (mam nadzieje niedalekiej) będzie stanowiło centralny punkt w naszym salonie.

Jeżeli planujecie przeprowadzić małą rewolucję swojego wnętrza polecam zajrzeć na stronę bimago.pl, a z pewnością znajdziecie tam dzieło sztuki, które wam w tym pomoże. Aktualnie trwają promocję, więc nie przegapcie swojej okazji, bo warto!

#obraz
#abstrakcja
#sztuka

Czy jakieś dzieła sztuki zdobią wasze wnętrza?


sobota, 6 stycznia 2018

Stokrotkowa miłość do jubileo.pl

Stokrotkowa miłość do jubileo.pl
Hej kochani!
Przychodzę do Was z pierwszą recenzją w tym roku i nie będzie to recenzja kosmetyczna. Jednym z moich postanowień noworocznych jest rozszerzenie tematyki na blogu. Jeżeli chodzi o kosmetyki to nic się oczywiście nie zmieni. Nadal będę recenzowała Wam produkty, które wypróbuje na sobie. Chciałabym natomiast rozszerzyć także inne dziedziny. Co powiecie na porady, odrobinę kulinarii, polecaną literaturę? Napiszcie mi w komentarzu pod tym postem, albo na moim fp na który was zapraszam klikając TU, czy takie tematy Was interesują?

A tym czasem zapraszam Was na dzisiejszy post w którym głównym bohaterem będzie coś, co my kobitki lubimy najbardziej. O czym mowa? Oczywiście o błyskotkach. Wszelkiego rodzaju biżuteria jest dla każdej kobiety wprost niezbędna. Kolczyki, bransoletki, broszki, korale, naszyjniki - to własnie one zdobią kobietę, wywołując uśmiech na naszych twarzach.

Posiadam dość sporo biżuterii, ale jak wiadomo, jej nigdy nie jest za wiele. Dlatego też ostatnio, jeszcze w zeszłym roku, serwowałam w internecie w poszukiwaniu czegoś nowego do mojej kolekcji. Takim oto sposobem natrafiłam na stronę jubileo.pl


Biżuterię uwielbia chyba każdy. Mamy XXI wiek, a co za tym idzie? W niezależności od wieku i płci otaczamy się powszechnie dostępnymi ozdobami. Mamy biżuterię nie tylko damską, ale także męską. Na stronie jubileo.pl możemy znaleźć zarówno powszechnie znaną biżuterię m.in. kolczyki, pierścionki, naszyjniki, ale także amulety i talizmany. Każdy znajdzie coś dla siebie.


Miałam problem z wyborem, gdyż jest on tak obszerny, że chciałoby się mieć wszystko. W swojej kolekcji posiadam sporo kolczyków, bransoletek, pierścionków. Tym razem chciałam zakupić coś innego. Po długim namyśle mój wybór padł na broszkę kwiat stokrotki.


Przepięknie wyglądający kwiat od razu zwrócił moją uwagę. Broszka jest porządnie wykonana z metalu nieszlachetnego. Stylizowana jest na stare srebro, dlatego też od początku bardzo mi się spodobała. Uwielbiam biżuterię, która wygląda na postarzałą, gdyż ma swój specyficzny urok.


Broszka, tak ja oryginalna stokrotka, posiada dwie warstwy płatków. Środek jest przepiękny - ozdobiony cyrkoniami, które przepięknie się mienią. Jest połączeniem klasyki z elegancją i błyskiem, czego chcieć więcej?


Posiada zapięcie jak agrafka. Jest ono porządne i nie musimy się martwić, że się wygnie, bądź odpadnie już po pierwszym przypięciu.

Nie zrobiłam Wam zdjęć ze stylizacją, ale uwierzcie mi, że jest takowych wiele, gdyż ta piękność pasuje dosłownie do wszystkiego. Ja będę mogła używać tej pięknej stokrotki także do zdjęć blogowych. 

Zakup uważam za udany. Zarówno obsługa, jak i jakość otrzymanego towaru jest na najwyższym poziomie. Jeżeli szukacie czegoś pięknego, klasycznego, ale także wyjątkowego i niedrogiego, to zapraszam Was do zapoznania się z ofertą jubileo.pl.

A Wy kochacie biżuterie? Co najbardziej lubicie ubierać na co dzień? A może wolicie ją od święta?
Copyright © 2014 MarusiTestowanie , Blogger